
„Na tym świecie pewne są tylko śmierć i podatki”, pisał Benjamin Franklin w liście do Jean-Baptiste Leroy’a, i niewątpliwie miał rację. Wie o tym dziś każdy z nas, bo podatki płacą nawet ci, którzy nie pracują, bo każdy z nas podatek uiszcza tylko żyjąc, a więc jedząc, pijąc, wydalając. W wielu miejscowościach, szczególnie tych uzdrowiskowych, płacimy także za powietrze. I tu powracamy do sedna tego, co nieuniknione, czyli śmierci. Otóż z opublikowanego w poniedziałek raportu Europejskiej Agencji Środowiska (EEA) wynika, że zanieczyszczenie powietrza pyłem zawieszonym, spowodowało 307 tys. przedwczesnych zgonów w Unii Europejskiej. Wśród głównych krajów UE, zanieczyszczenie drobnymi cząstkami było odpowiedzialne za 53 800 przedwczesnych zgonów w Niemczech, 49 900 we Włoszech, 29 800 we Francji i 23 300 w Hiszpanii. Polska, gdzie przedwcześnie zmarło 39 300 osób, jest krajem najbardziej dotkniętym procentowo pod względem liczby ludności. Co prawda nie zbija nas samo powietrze jako takie, tylko to, co się w nim znajduje, oczywiście znajduje się dzięki działalności nas samych. Doskonale widać to było, gdy na ostatni szczyt klimatyczny sfrunęła flota prywatnych odrzutowców, które przywiozły dygnitarzy, emitując przy okazji 13 tys. ton CO2, czyli tyle, ile przez cały rok przy średniej konsumpcji wytworzyłoby 1,6 tys. mieszkańców. Co z powietrza szkodzi człowiekowi najbardziej? Według WHO najbardziej szkodliwymi dla zdrowia spośród wszystkich zanieczyszczeń atmosferycznych, są aerozole PM 2,5. To drobne cząstki, które wnikają głęboko do płuc, a następnie do krwi, powodujące siedem milionów przedwczesnych zgonów rocznie na całym świecie, tyle co palenie tytoniu i niezdrowa dieta razem wzięte. Według pulmonologów, kontakt z nimi prowadzi u osób o przewlekłej obturacyjnej chorobie płuc (POChP) do przewlekłego skurczu oskrzeli, co wpływa na niedotlenienie całego organizmu. W przypadku astmy oskrzelowej utrudnia jej leczenie, natomiast u ludzi zdrowych, przebywających latami w miejscach o dużym zanieczyszczeniu powietrza pojawia się przewlekła obturacyjna choroba płuc. Smog szkodzi też sercu. U osób z chorobami układu krążenia pojawia się duszność, bóle w klatce piersiowej, czy wyraźny wzrost ciśnienia tętniczego krwi, co wiąże się z ryzykiem zawału serca, udaru mózgu i zgonu z powodu niewydolności serca, szybszym rozwojem miażdżycy i szybszym starzeniem się układu krążenia. Najdrobniejsze cząstki pyłu zawieszonego, przenikając z płuc do krwiobiegu, następnie trafiają do mózgu, co ma z kolei negatywny wpływ na układ nerwowy. Problem dotyczy szczególnie dzieci i osób starszych. Dzieci wypadają gorzej w testach inteligencji. Mają również większe problemy z pamięcią, uwagą i koncentracją, wyższy poziom niepokoju, a także większe ryzyko wystąpienia zaburzeń autystycznych. U dorosłych może to prowadzić do występowania zaburzeń o charakterze depresyjnym, samobójstw, a nawet popełnienia przestępstw z użyciem przemocy. Tak więc śmierć nas nie minie, bo jest nie do uniknięcia. Nie zabije nas pośrednio powietrze, to może dopaść nas COVID-19, który od niemal dwóch lat zbiera u nas nadwymiarowe zgony.
Redaktor Anna Moraniec



One Response to "Polska w czołówce nadmiarowych zgonów, tym razem z powodu smogu"