Po wizycie w przemyskiej przychodni: – TO TRZECI ŚWIAT!

– Pan Piotr jest zszokowany organizacją pracy w przemyskiej przychodni przyszpitalnej przy Sportowej. – Zgłosiłem sprawę mediom dla dobra swego i innych pacjentów – podkreśla.
Fot. Monika Kamińska

Pan Piotr odwiedzał właśnie rodziców w Przemyślu, gdy uległ wypadkowi na rowerze. 37-latek przeszedł operację i po hospitalizacji został skierowany do poradni ortopedycznej w przyszpitalnej przychodni przy ulicy Sportowej. Tu, jak mówi, doznał szoku. – W poczekalni „czarno” od pacjentów, chaos, numerki jak za komuny – wylicza. – Po prostu Trzeci Świat – dodaje zbulwersowany. W odpowiedzi usłyszał, że powinien się cieszyć, że w ogóle został przyjęty w tym terminie, bo inaczej musiałby czekać… kilka tygodni. Jak Wojewódzki Szpital w Przemyślu tłumaczy całą sytuację i czy rzeczywiście nie można nic zrobić, aby chociaż trochę poprawić komfort oczekiwania pacjentów na wizytę
u lekarza?

Mężczyzna podczas wypadku doznał złamania prawej ręki oraz obojczyka. Na szczęście jego operacja w przemyskim Wojewódzkim Szpitalu przebiegła pomyślnie i został wypisany do domu z zaleceniem kontroli w poradni ortopedycznej przy Sportowej. – To sobie urlop zafundowałem – uśmiecha się niewesoło 37-latek. Piotr pochodzi z Przemyśla, od lat jednak mieszka w Krakowie i pracuje dla międzynarodowej firmy, co wiąże się z jego licznymi wyjazdami zagranicę. Niedawno wrócił z Chin i odwiedził rodziców. Podczas tych odwiedzin miał wypadek na rowerze. – Po zakończeniu hospitalizacji otrzymałem skierowanie do poradni na konkretny dzień i godzinę 14.50 – opowiada Piotr .- Jestem zdyscyplinowanym pacjentem, więc oczywiście przyszedłem na termin wskazany na skierowaniu, z tym, że około godz. 13 – opowiada. W poczekalni poradni ortopedycznej mężczyzna, jak mówi, doznał szoku. – Pacjentów było tam z 50 – mówi. – Nikt nie umiał mi powiedzieć, kto jest ostatni w kolejce. Pacjenci mówili, że będą wydawane numerki – opowiada 37-latek. W istocie, około godz. 14 pojawiła się pielęgniarka, która zaczęła wydawać pacjentom numerki. – Byłem mocno zaskoczony po pierwsze tym, że w czasie pandemii ludzie dostają do rąk karteczki wielorazowego użytku – przyznaje Piotr. Potem zaskoczenie mężczyzny już tylko rosło. – Przy wydawaniu tych numerków panował nieopisany chaos – wspomina. – Ludzie tłoczyli się przy pielęgniarce, kłócili o kolejność, przepychali – opowiada. – Zapytałem grzecznie panią pielęgniarkę, co się dzieje. Ja byłem przecież zapisany na konkretną godzinę przez szpital, skąd więc takie zamieszanie? Wtedy niezbyt mile wyjaśniła mi, że na tę samą godzinę, na którą zostałem zapisany zapisanych jest jeszcze… 50 innych pacjentów! Zdumiało mnie to – przyznaje pan Piotr. – Pani ta tłumaczyła mi dalej, że szpital dopisał mnie do listy pacjentów, bo inaczej wizytę miałbym za 8 miesięcy. To była jakaś kpina – irytuje się 37-latek, który nagrał całą swą rozmowę z pielęgniarką. Pacjent chciał wyjaśnić tę sytuację, ale we wskazanym mu pokoju zastał zamknięte drzwi. – Naprawdę zaczynało to zakrawać na kiepski żart – dodaje. Mężczyzna cierpliwie czekał na swoją kolejkę do lekarza. W końcu się doczekał, tyle że po godz. 19. – Problem w tym, że pracownia RTG w przychodni jest czynna do godz. 19 i lekarz, przyjąwszy mnie niewiele mógł powiedzieć o moim stanie, bo przecież nie było jak wykonać zdjęcia mego obojczyka i ręki – tłumaczy Piotr. – W efekcie wyznaczył mi wizytę za tydzień polecając tuż przed nią wykonać zdjęcie RTG – dodaje. 37-latek nie kryje rozgoryczenia i zdumienia. – Ostatnio byłem dłuższy czas służbowo w Chinach – wspomina. – Przypomnę, że mowa tu o 1,4- miliardowej populacji – zastrzega. – Tam, chcąc iść do lekarza, człowiek rejestruje się przez aplikację w telefonie i ma wyznaczany termin z godziną faktycznego przyjęcia. Poślizg w takiej sytuacji może być, góra 15-minutowy w jakiejś niecodziennej sytuacji – podkreśla.

Wielu pacjentów, odlegle terminy wizyt

My o tę sytuację zapytaliśmy rzecznika prasowego Wojewódzkiego Szpitala w Przemyślu, Pawła Bugirę.
– Pacjent po wypadku i leczeniu szpitalnym został dopisany do listy pacjentów, która na ten dzień była już zapełniona – wyjaśnia rzecznik. – Dzięki temu jednak mógł zostać przebadany w ciągu kilku dni, a nie po wielu tygodniach – podkreśla. Lekarz, do którego został on przyjęty, pracuje „do ostatniego pacjenta”, stąd zdarza się, że pracownia RTG jest już zamknięta – przyznaje Bugira. – Natomiast zawsze po godz. 17 lekarz sprawdza, komu z oczekujących trzeba wykonać zdjęcie RTG i wydaje tym osobom skierowanie, aby zdążyli przed zamknięciem pracowni. Najprawdopodobniej tego pana nie było wówczas na korytarzu – tłumaczy, dodając, że:- Nie możemy jednak mówić, iż wizyta była bezowocna. Ponadto pacjent ma liczne obrażenia i konsultacja w następnym tygodniu i tak była potrzebna. Mało tego, konieczne są kolejne wizyty, na które ma wyznaczane terminy z tygodnia na tydzień – zapewnia Bugira.

Pacjent: – Będzie jeszcze gorzej

Wyjaśnienia rzecznika nie przekonują pana Piotra: – Proszę sobie wyobrazić 50 osób przed wejściem do gabinetu lekarskiego – zachęca pacjent.
– Usiadłem na ławkach opodal, bo przecież walka o miejsce siedzące przy gabinecie jest równie zacięta, co o numerek. Możliwe, że pielęgniarka wyszła i przemówiła, ale ten komunikat do mnie nie mógł trafić i nigdy nie trafił -zapewnia 37-latek. – Myślę, że do kilkunastu innych osób siedzących obok mnie również, co jest kolejnym dowodem potwierdzającym totalny zamęt, jaki panował w tym dniu w przychodni – zauważa. – Ale czy kto ktokolwiek z kierownictwa tym się przejmuje? Patrząc na to jak się sprawy mają, odpowiedzcie Państwo sobie sami. Idąc dalej, zastanawiam się, kiedy pielęgniarka miała ostatni raz szkolenie np. z obsługi pacjenta ? Intruz i problem – tak się czułem przez 5 godzin, które spędziłem w przychodni w tym dniu – przyznaje nasz rozmówca. – Najgorsze jest to, że pacjenci akceptują takowy stan rzeczy, nie robiąc nic – stwierdza mężczyzna. – A w ten sposób nic się nie zmieni, a wręcz przeciwnie, raczej będzie gorzej – prorokuje dodając, że dla dobra wszystkich pacjentów przychodni zdecydował się zgłosić sprawę mediom.

15 Responses to "Po wizycie w przemyskiej przychodni: – TO TRZECI ŚWIAT!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.