Krótkowzroczność wśród dzieci to już epidemia

– Coraz więcej dzieci ma problemy z krótkowzrocznością, bo zbyt dużo czasu spędzają przy tabletach czy komputerach, zaniedbując ruch na świeżym powietrzu – mówi prof. Robert Rejdak. Fot. Archiwum

Analiza cząstkowych wyników programu badań wad wzroku u uczniów klas I – III szkół podstawowych pod hasłem „Dobrze widzieć” budzi przerażenie okulistów. – Połowa przebadanych dzieci ma problemy z krótkowzrocznością. Te dane są zatrważające, bo szacowaliśmy, że będzie to 20 – 30 proc. uczniów – mówi prof. Robert Rejdak, kierownik Katedry i Kliniki Okulistyki Ogólnej i Dziecięcej Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie, którego zespół realizuje program badań wzroku u dzieci w ramach Narodowego Programu Wsparcia Uczniów po Pandemii.

Przyczyn tak wysokiego odsetka jest kilka. Według niego, główny wpływ ma na to wysiłek akomodacyjny oka, tzn. proces polegający na dostosowaniu oka do oglądania przedmiotów znajdujących się w różnych odległościach. – W dużej mierze spowodowany jest on nauką zdalną, której efekt jest jeszcze bardziej wzmocniony używaniem smartfonów, pisaniem sms-ów czy wiadomości na różnych komunikatorach, ponieważ mamy w takich sytuacjach do czynienia z małą czcionką, w którą wpatruje się dziecko na ekranie – wskazał okulista. Jako drugi powód pogorszenia się stanu wzroku u dzieci, prof. Rejdak wymienił okres pandemii, w którym dzieci bardzo długo przebywały w domu i nie miały kontaktu z naturalnym światłem. Trzecim powodem wydaje się to, że podczas pandemii, wielu rodziców pominęło badanie wzroku u dzieci. – Mamy przykład, że dziecko widzi tylko w 10 proc. Pytając, kiedy było ostatnio u okulisty, słyszymy – że nigdy. Dlatego to nasze badanie ma za zadanie również podnieść świadomość społeczną – dodał. Ostrzegł, że krótkowzroczność pociąga za sobą proces, w którym u dzieci nie rozwija się właściwie funkcja „drogi wzrokowej” w mózgu, co może prowadzić do niedowidzenia. – Jeśli nie zareagujemy do 10 – 12 roku życia, spowoduje to trwałe upośledzenie widzenia w wieku dorosłym. Wtedy takie dziecko skazane jest do końca życia na niedowidzenie, czyli inwalidztwo – mówi prof. Rejdak, dodając, że krótkowzroczność zwiększa w dorosłości częstość występowania zaćmy, jaskry, makulopatii czy odwarstwienia siatkówki.

Jak odwrócić ten niepokojący trend?

Przede wszystkim trzeba zacząć od uświadamiania rodziców. Obowiązkiem powinny być 2 – 3 godziny w świetle naturalnym i ograniczenia używania smartfonów. Chodzi o to, żeby wzrok odpoczął od sprzętu elektronicznego, wtedy również naturalnie patrzymy w dal. Rola światła naturalnego udowodniona jest jako najważniejszy czynnik w zapobieganiu rozwojowi krótkowzroczności – podkreślił okulista. Polecił również „regułę 3 do 1”, która polega na tym, że 30 minut pracujemy, a następne 10 minut dajemy odpocząć oczom i patrzymy np. przez okno – w dal, na zieleń. – Ważne jest też, żeby nie stronić od specjalistycznych badań, bo dzięki odpowiedniej korekcji lub metodom farmakologicznym można zatrzymać postępującą krótkowzroczność – dodał prof. Rejdak.

Czas na Podkarpacie

Program badań wad wzroku u uczniów edukacji wczesnoszkolnej pod hasłem „Dobrze widzieć” stanowi jeden z czterech programów w ramach Narodowego Programu Wsparcia Uczniów po Pandemii. – Nasze badanie można nazwać pionierskim, ponieważ jest jednym z pierwszych takich projektów w Europie. Takie badania są przeprowadzane w Azji, gdzie 95 proc. społeczeństwa dotkniętych jest krótkowzrocznością. Po naszych dotychczasowych wynikach, stwierdzamy, że w tej chwili w Polsce problem jest niewiele mniejszy – dodał ekspert. Badania przesiewowe obejmą 1000 dzieci z klas I-III z województwa lubelskiego, a potem województw sąsiednich w tym Podkarpacia.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.