Zaprzeczenie rzetelności dziennikarskiej

Podczas procesu radnego S. zostało jako dowód dopuszczone nagranie, na którym słychać, jak Tomasz S. prosi (!) Grzegorza K. o wycofanie zeznań. Nie ma na nim słowa o jakimkolwiek grożeniu pokrzywdzonemu. Ale na temat tego dowodu materiał TVP milczy jak grób. Fot. Monika Kamińska

We wtorkowy (16 listopada) wieczór widzowie TVP1 mieli okazję obejrzeć kolejny odcinek „Magazynu Ekspresu Reporterów”. Część materiału dotyczyła przemyskiego radnego Tomasza S., który niedawno został nieprawomocnie skazany za zlecenie napadu na swego byłego pracownika, Grzegorza K. oraz skłanianie go do odwołania zeznań, które wcześniej złożył. Przykro o tym pisać, ale cały materiał w programie, który kiedyś słynął z rzetelnych informacji, to rzadki przykład manipulacji faktami. Ale to nic dziwnego, wszak radny S. to członek klubu KO w przemyskiej Radzie Miejskiej, a telewizja Jacka Kurskiego to zaprzeczenie rzetelności dziennikarskiej.

Pierwsza „gruba” manipulacja pojawia się już na samym początku reportażu. Mowa jest o Grzegorzu K., jako ofierze napadu skatowanej kijem bejsbolowym. Tymczasem każdemu, kto interesował się tą sprawą, z relacji medialnych z jawnego procesu wiadomo, że Grzegorz K. doznał kilku otarć naskórka, miał kilka siniaków i podbite oko. Takie obrażenia stanowią rozstrój zdrowia na okres poniżej 7 dni, a ściganie sprawców, którzy je spowodowali, odbywa się tylko na wniosek pokrzywdzonego. W materiale jednak nikt, ani dziennikarz – narrator, ani pokrzywdzony, nie mówi, jakich konkretnie obrażeń doznał K. Mowa o „skatowaniu”, co przeciętnej osobie kojarzy się ze stanem wymagającym co najmniej hospitalizacji. Tymczasem Grzegorz K. po całym zajściu zerwał się i uciekł.
Dalej jest jeszcze „ciekawiej”. Dziennikarz – narrator „zastanawia się”, jak to możliwe, że radny S. przebywa teraz „mimo skazującego wyroku” na wolności. Wyemitowane zostaje co prawda nagranie z wypowiedzią sędzi Małgorzaty Reizer, rzeczniczki przemyskiego Sądu Okręgowego, która wyjaśnia, że dalszy areszt w takim przypadku może dotyczyć osoby skazanej nieprawomocnie na karę powyżej 3 lat pozbawienia wolności, ale widzom sugeruje się jednocześnie, że to jakieś niejasne i związane z „układami” radnego. Tymczasem to wynika wprost z przepisów prawa.
Dalej jest tylko „lepiej”. W materiale występuje współoskarżony z Tomaszem S., Kamil Rz., który „zeznaje” przed kamerami zupełnie coś innego, niż mówił przed sądem. Tu warto dodać, że rozprawy w sprawie przeciwko Tomaszowi S., Kamilowi Rz. i Dariuszowi C. były jawne i każdy dziennikarz miał możliwość uczestniczenia w nich. Ani słowa jednak o tym, że Kamil Rz. w sądzie mówił całkiem coś innego niż dziennikarzom TVP.
W materiale jest też sugestia, że to radny S. miał grozić Grzegorzowi K. zgwałceniem jego syna. Tymczasem przed sądem sam pokrzywdzony kilkukrotnie powtarzał, że tego rodzaju groźby miały paść z ust trzeciego z oskarżonych, Dariusza C., z którym notabene K. był w osobistym konflikcie. Cała sprawa przedstawiona jest tak, że radny S. miał zlecić pobicie Grzegorza K. za to, że ten domagał się zwrotu należnych mu za pracę w firmie S. 470 złotych. Tymczasem w sądzie przedstawione zostały dowody na to, że S. odmawiał wypłacenia wspomnianej kwoty, gdyż jego zdaniem K. nie wykonał pracy. Pokrzywdzony wielokrotnie pisał sms-y do Tomasza S. w tej sprawie, w tym także wysyłał mu mms-y z bronią. Jak podano w materiale, sąd miał nie dać wiary tym tłumaczeniom S., co nie jest prawdą, bo w sądzie zostały przedstawione na to dowody, a nie, jak sugeruje autorka materiału, wyłącznie tłumaczenia Tomasza S.
Nie obyło się też bez „zaatakowania” przemyskiego magistratu. Tu, jak wiadomo przemyślanom, ale już niekoniecznie widzom ogólnopolskiej telewizji, od ostatnich wyborów rządzi ekipa, która pokonała w nich KWW PiS. W materiale o sytuację radnego pytany jest sekretarz miasta, który nie ma nad radnymi żadnej władzy! Pada nawet pytanie: „A więc pańskim zdaniem skazany może zasiadać w radzie miasta?”, które jest ewidentną manipulacją. A to dlatego, że po pierwsze sekretarz miasta, podobnie jak jego prezydent nie mają żadnych plenipotencji by kontrolować radnych, a po drugie, radny traci mandat w 3 przypadkach: gdy się go sam zrzeknie, gdy umrze i gdy zostanie skazany prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne. Żadna z tych przesłanek w przypadku radnego Tomasza S. nie zaszła, zatem wypytywanie sekretarza miasta o to jest co najmniej dziwne. Dziennikarz przygotowujący materiał o takiej sprawie powinien to wiedzieć i autorka materiału najpewniej to wie. Ale jest spora „szansa”, że nie wiedzą tego widzowie TVP, zwykle słabo zorientowani w prawie. Można więc nimi manipulować.
Hitem są też wypowiedzi „zwykłego przemyślanina” w postaci szefa sztabu wyborczego KWW Przemyśl w ostatnich wyborach samorządowych, kiedy to KWW PiS Przemyśl nie zdołał zebrać wymaganych 150 podpisów pod dwiema z czterech list z kandydatami na radnych, oraz radnego przemyskiej Rady Miejskiej oczywiście z klubu PiS. Taką to mamy obecnie „publiczną” telewizję opłacaną z naszych, podatników, pieniędzy. A tak na reportaż zareagował szef klubu Wspólnie dla Przemyśla, Marcin Kowalski, na Facebooku: „Po obejrzeniu reportażu na TVP1 o rzekomym napadzie przez radnego Tomasza S. w Przemyślu powiem tak, życzyłbym sobie i wszystkim mieszkańcom Przemyśla tak pracowitego i sumiennego gościa w Radzie Miejskiej, jakim jest Tomek! Owszem, popełnił błąd, że tam był do czego zresztą się przyznał!
Teraz jest prowadzona wielka nagonka na niego, jakim to jest złym człowiekiem i bandytą!
Tomek przez okres 3 kadencji w Radzie pomógł wielu osobom i nigdy nie był obojętny na ludzkie nieszczęście. W pewnym momencie jako mieszkańcy osiedla Kmiecie czerpaliśmy wzór z naśladowania jego pracy społecznej na osiedlu Kazanów, które rozwijało się w zawrotnym tempie.
Dla mnie aktorem tego reportażu nr 1 jest Pan Grzegorz, który w płaszczu niczym Sherlock Holmes udziela obszernego wywiadu jak i dlaczego radny Tomek jest jeszcze na wolności…
Grzesiu, pamiętaj o jednym, zawsze warto być człowiekiem, bo tak łatwo zejść na psy…
Ty i tak tego nigdy nie zrozumiesz, bo twoje człowieczeństwo zostało dawno zatracone!
Tomka znam i się nie wstydzę!”- deklaruje M. Kowalski. Ciekawe, że tego to już w „publicznej” telewizji nie było …

Mariusz Włoch

19 Responses to "Zaprzeczenie rzetelności dziennikarskiej"

Leave a Reply

Your email address will not be published.