
Pani magister Julia Przyłębska znów jest na ustach Polaków wraz ze swoim tzw. Trybunałem Konstytucyjnym. Tak, wiemy – zaraz znajdą się „dyżurni” obrońcy pani magister Przyłębskiej i jej TK i będą ubolewać, że magistra nazywa się magistrem, a nielegalny TK nielegalnym Trybunałem. Jednak żadne ubolewania ani żadne utyskiwania nie zmienią faktów, a fakty są takie, że pani magister Przyłębska może i posiada kompetencje do podejmowania domowymi posiłkami Jarosława Kaczyńskiego – czym ten ostatni chwalił się publicznie – ale to nie jest powód, by robić z niej szefa TK! Jarosław Kaczyński panią magister Przyłębską zrobił szefem TK nie ze względu na jej zdolności kulinarne jednak, ani tym bardziej nie ze względu na jej wiedzę prawniczą. Zrobił ją szefem TK, żeby ten TK Przyłębskiej uznawał za niekonstytucyjne to, co uznać za takowe każe prezes PiS. Tak się dzieje już od dłuższego czasu i tylko po to pani magister Przyłębska w TK i w ogóle w Polsce jest, żeby wykonywać polecenia J. Kaczyńskiego
– nie tylko te dotyczące serwowania mu jedzenia – niestety. Tak, wiemy – zaraz pojawią się ci, którzy zarzucą nam „czepianie się” pani magister Przyłębskiej, że jest zaledwie tym magistrem, a przecież to żaden wstyd. I owszem, samo to, że ktoś skończył studia i obrobił „magisterkę” nie planując kariery naukowej wstydem bynajmniej nie jest. Problem pojawia się, gdy taki magister nabiera nie wiadomo skąd przekonania, że jest mądrzejszy w swej zawodowej dziedzinie niż ludzie, którzy uzyskali w niej tytuły doktora, profesora nadzwyczajnego, a nawet zwyczajnego. To już jest wstyd i też raczej mania wielkości, bo po to są stopnie naukowe od doktora wzwyż, by uczyć przyszłych magistrów i magistrów, a nie odwrotnie. Pani magister Przyłębska głucha jednak pozostaje na alarmujące słowa profesorów prawa i konstytucjonalistów próbujących jej wytłumaczyć, że kolokwialnie mówiąc, ośmiesza swymi „wyrokami” nie tylko siebie, ale i po prostu Rzeczpospolitą Polską i dokonuje gwałtu na jej najważniejszym akcie prawnym jakim jest Ustawa zasadnicza zwana też Konstytucją RP. Pozostaje głucha, bo dla niej liczy się rozkaz prezesa Kaczyńskiego w tej materii, a nie jakieś „głupie” zapisy konstytucyjne i „głupie” zdania ekspertów. Kiedy jesienią zeszłego roku magister Przyłębska wraz z resztą nielegalnie powołanych sędziów TK jej imienia orzekła na polecenie Kaczyńskiego, że jeden z zapisów ustawy antyaborcyjnej z lat 90. zeszłego wieku jest rzekomo niezgodny z Konstytucją, w Polsce zawrzało i rozpoczęła się fala protestów. Na magister Przyłębskiej nie zrobiło to wrażenia, wszak dla niej liczy się tylko opinia Kaczyńskiego. Nie obeszło jej też raczej, że ona się „zabawiła” Konstytucją zgodnie z wolą prezesa PiS, a pani Izabela z Pszczyny i jak się okazało potem, kilka kobiet przed nią, zapłaciły życiem (!) za tę jej „zabawę”. Następnie magister Przyłębska na polecenie Kaczyńskiego „orzekła”, że polskie zapisy prawa są nadrzędne nad zapisami prawa unijnego, co jest rażąco sprzeczne z treścią unijnych traktatów, które Polska wstępując do UE – z woli swoich obywateli, przypomnijmy – podpisała. Nic to, że w Europie „wyrok” magister Przyłębskiej nic nie znaczy i kary za nieprzestrzeganie wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE nas nie ominą – pani magister Przyłębska miała polecenie od prezesa PiS, więc je wykonała i reszta jej nie obchodzi! No i teraz wykonała następne durne polecenie Kaczyńskiego bez mrugnięcia okiem, cienia refleksji, czy zwyczajnego ludzkiego wstydu! Otóż – Proszę Państwa – Trybunał Konstytucyjny magister Julii Przyłębskiej „uznał” z woli prezesa PiS i szefa Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry, że niekonstytucyjny jest przepis Europejskiej Konwencji Praw Człowieka w zakresie, w jakim przyznaje Europejskiemu Trybunałowi Praw Człowieka kompetencje do oceny legalności wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego jest niezgodny z Konstytucją. Tak, dobrze Państwo przeczytali – TK Przyłębskiej uznał, że zapis iż każdy ma prawo do rozpatrywania jego sprawy przez niezależny i niezawisły sąd jest rzekomo niezgodny z naszą Ustawą zasadniczą. I owszem, tak – dobrze Państwo przeczytali – TK Przyłębskiej był tu sędzią we własnej sprawie, co wyklucza każdy porządek prawny każdego cywilizowanego państwa. Czego możemy się jeszcze spodziewać po TK magister Julii Przyłębskiej trudno przewidzieć, bo to zależy od tego, co wpadnie do głowy prezesowi Kaczyńskiemu, a jego tok myślenia trudno ogarnąć. Ale podobno już teraz niektórzy rodzice straszą niegrzeczne pociechy tym, że jeśli nadal będą niegrzeczne, to pani magister Julia uzna je za niezgodne z Konstytucją. Niemożliwe? Nieprawda, w Polsce PiS każdy (!) absurd i każde łamanie prawa są możliwe – niestety.
Redaktor Monika Kamińska



46 Responses to "Pani magister Przyłębska sięga Himalajów absurdu"