
Jarosław Kaczyński, prezes PiS i wicepremier ds. bezpieczeństwa w rządzie, to – jak wszyscy wiedzą – szara eminencja tak naprawdę rządząca Polską z – jak to się mówi – tylnego siedzenia. Nie jest to bynajmniej sytuacja nowa i nieznana na świecie. Nierzadko bywało i nawet bywa tak – obecnie już raczej w tzw. republikach bananowych, ale jednak – że oficjalnie rządzący, są marionetkami w rękach zupełnie innych ludzi i ich funkcja sprowadza się do wykonywania bez dyskusji poleceń tych osób. Jest to sytuacja chora, ale wszystkim wiadoma i nawet jeśli niekoniecznie akceptowana, to tolerowana, bo dotyczy przeważnie państw, w których system rządzenia oparty jest na dyktaturze, a ta – jak wiadomo
– nie przewiduje zdania odmiennego od własnego i o ile takie się u kogoś pojawi, to ten ktoś musi liczyć się z dotkliwą karą. Z przykrością trzeba stwierdzić, że w Polsce, państwie, które należy od ponad 17 lat do UE i leży w środku kontynentu europejskiego, sytuacja polityczna zbliża się nieuchronnie do tego modelu. Władza konsekwentnie podporządkowuje sobie prokuraturę, sądy, a także media. Samo to jest przerażające, ale jest jeszcze jeden bardziej przerażający element. Otóż ta władza, to tak naprawdę Jarosław Kaczyński! Bez jego wiedzy i zgody nikt z rządu, ani z Belwederu nie wykona żadnego ruchu. Wszyscy zależymy od starszego pana, który do niedawna nie miał konta w banku, bo jego finansami zarządzała mama. Od starszego pana, który zakłada czasem dwa rożne – w dodatku oba sfatygowane – buty. Od starszego pana, który nie zna się
– chyba na zegarku – bo nosi go odwrotnie, który nie zna słów polskiego hymnu – o melodii nie wspominamy, bo nie każdy ma słuch muzyczny – nie zna żadnego obcego języka, nie umie się zachować, ubrać ani wysłowić. Tak, spodziewamy się po tych słowach komentarzy pełnych „świętego” oburzenia. Że jak tak można o starszym człowieku, a też, że nikt nie wie, jaki będzie w starszym wieku. Otóż nikt się nie nabija z ludzi starszych! I rzeczywiście – nikt z nas nie wie jakiego wieku doczeka, a jeśli doczeka starszego, to w jakiej będzie wówczas kondycji fizycznej i psychicznej – normalne. Problem z Jarosławem Kaczyńskim nie polega na tym, że jest oderwany od rzeczywistości, tylko na tym, że będąc jaki jest decyduje o losach prawie 38 milionów ludzi! Nie jest zabawne, gdy widzimy, jak nasz wiceminister ds. bezpieczeństwa śpi jak suseł na własnej konferencji prasowej! Podobnie jak nie jest zabawne, że człowiek decydujący w Polsce o wszystkim wydziera się nazywając Polaków „zdradzieckimi mordami”, albo snuje opowieści o katastrofie smoleńskiej mówiąc, że ci, którzy w niej zginęli „zostali zgładzeni o świcie”. Te zachowania rządzącej nami szarej eminencji muszą niepokoić rozsądnych Polaków, ale wbrew pozorom nie są one jeszcze najgorsze. Kaczyński bowiem nie tylko koncertowo skłócił i podzielił Polaków, nie tylko rujnuje nasz wymiar sprawiedliwości i gospodarkę, ale też bruździ Polsce poza jej granicami. Wszyscy wiedzą o obsesji Kaczyńskiego na temat Niemców i Niemiec. Wydawałoby się, że to nic nadzwyczajnego – wielu Polaków nie darzy Niemców sympatią z oczywistych przyczyn, związanych z wojną i okupacją. Jednak rozsądni ludzie biorą pod uwagę, że ci, którzy za tamtą sytuację odpowiadają, w większości już nie żyją! A obecnie wraz z Niemcami jesteśmy członkami NATO i Zjednoczonej Europy. Jarosław Kaczyński też o tym wie – miejmy nadzieję. Wie, ale nie umie wyzwolić się z obsesji, którą na punkcie Niemiec ma. Jak ogromna to jest obsesja pokazuje wypowiedź Kaczyńskiego, która padła z jego ust w minioną środę podczas nadzwyczajnego spotkania klubu PiS w Sejmie. Prezes PiS miał na tym spotkaniu powiedzieć: – Ciężkie terminy przyszły na Europejczyków. Niemcy wyłożyły karty na stół i chcą budowy IV Rzeszy. My na to nie pozwolimy – zadeklarował Kaczyński za co miał otrzymać owacje od swoich posłów. Owacje dla Kaczyńskiego od podległych mu aparatczyków partyjnych to nic nadzwyczajnego. Otrzymuje je, nawet gdy mówi zupełnie dziwne rzeczy. Np. kilka lat temu na konwencji wyborczej PiS w Piszu prezes Kaczyński powiedział: – Jeśli poprzecie Platformę Obywatelską, pomożecie sobie, pomożecie Polsce! Zgromadzeni na sali członkowie i sympatycy PiS niejako automatycznie nagrodzili te słowa gromkimi brawami. Tak po prostu – jak prezes mówi, to trzeba klaskać. Oklaskiwali też następną wypowiedź swego wodza, brzmiącą: „Chciałem oczywiście powiedzieć Prawo i Sprawiedliwość”. Jako, że ta „akcja” miała miejsce ponad 10 lat temu widać, że już wówczas prezes Jarosław miał problemy z myśleniem, a jego partyjni podwładni już wtedy to oklaskiwali. Teraz do słów Kaczyńskiego odniósł się w rozmowie z Wyborczą poseł PiS, Marek Ast. – Jeżeli pan prezes używa dosadnych słów, to do zobrazowania sytuacji – wyjaśnił. To pokazuje, jaki jest stan umysłu nie tylko prezesa PiS, ale też jego posłów. A my się musimy codziennie zmagać z tym, że ktoś o takiej percepcji nami rządzi i codziennie wstydzić za to…
Redaktor Monika Kamińska



37 Responses to "Prezes Jarosław ma wizję IV Rzeszy"