Pomóżmy im żyć godnie

Tak wygląda teraz dom Dziekanów. Fot. Archiwum

Eugeniusz i Michał Dziekanowie, niepełnosprawni intelektualnie bracia z Podborza, przez lata żyli w warunkach,
które uwłaczały im jako ludziom. Ich dom był w tak fatalnym stanie, że w każdej chwili groził zawaleniem. Po nagłośnieniu problemu przez Super Nowości braciom pomogli ludzie dobrej woli, dużo w ich życiu się zmieniło,
jest znacznie lepiej… ale to wciąż za mało, by mogli żyć jak przystało na ludzi.

Dom Eugeniusza (58 l.) i Michała Dziekanów (57 l.) z Podborza ma ponad sto lat. Bracia mieszkają sami. Warunki, w jakich żyją, są tragiczne. Przez dekady nie mieli ani łazienki, ani ubikacji, a z kranu leciała zimna woda. Latem, gdy jest ciepło, musieli chodzić myć się do pobliskiej rzeki.
Dom braci jest niewielki. Składa się z: sieni, miejsca na węgiel i drzewo, kuchni i dwóch pokoi. Kiedy po raz pierwszy tam przybyliśmy, wszystkie te pomieszczenia były w bardzo złym stanie. Pilnej naprawy wymagał szczególnie dach. Jego eternitowe pokrycie było dziurawe i po każdym większym deszczu woda lała się do środka. Jakby było mało, na górze pod dachówką było siano. A jako że Dziekanowie palili w kaflowym piecu, w każdej chwili mogło dojść do tragedii. Wystarczyło, aby zbłąkana iskra dotarła do jednej z licznych dziur w suficie i cały dom stanąłby w płomieniach. Konstrukcja dachowa była w takim stanie, że w każdej chwili groziła zwaleniem. Nie lepiej wyglądał komin.
– Cztery lata temu malowałem im mieszkanie, piec kaflowy im stawiałem. Pomagam jak mogę, ale tu jest potrzebna interwencja ze strony państwa, bo to jest naprawdę karygodne, że ci ludzie żyją w tak niegodnych warunkach – irytował się pan Ryszard Zaskalski, który wraz ze swoim tatą, panem Tadeuszem, od dawna pomagają Dziekanom.

Ojcowizna za kontener?

Bracia spłacali pożyczkę, którą na wymianę okien i kupno węgla zaciągnęli w jednym z banków. – Tylko czy bank powinien im tej pożyczki udzielić, skoro są niepełnosprawni? Przecież chyba muszą mieć opiekuna prawnego – komentował nasz rozmówca.
Eugeniusz Dziekan mówił wtedy, że chciałby, aby ktoś w końcu pomógł mu wyremontować chociaż dach, sufit i komin. Na reszcie mu nie zależało. Wspomina, że Urząd Miejski w Radomyślu Wielkim chciał dać jemu i bratu kontener mieszkalny, ale pod warunkiem, że całe gospodarstwo wraz z kilkuhektarowym polem zapisze na gminę. Nie zgodził się. Twierdzi, że woli żyć z bratem w biedzie i w takich warunkach niż oddawać urzędnikom ojcowiznę.
Niepełnosprawność Dziekanów powoduje, że sami nie są w stanie przeprowadzić remontu swojego domu. – Oni nie są roszczeniowi, choć za każdą pomoc zawsze są bardzo wdzięczni – podkreśla pan Ryszard. – Przez lata pracowali w kaflarni w Mielcu, z tego dostali jakąś rentę. Nie są to jednak duże pieniądze. Dwa lata po naszej interwencji, dostali 400 zł z gminnej opieki społecznej, ale na tym się skończyło. A nam chodzi o to, żeby gmina pomogła im wyremontować ten dom, szczególnie jego dach, bo w innym wypadku w końcu dojdzie tam do tragedii.

Sprawa dla prawnika

Sprawą braci z Podborza zainteresowała się pani Barbara, która pochodzi z tych okolic, ale od lat pracuje w jednym ze śląskich ośrodków pomocy społecznych. Prosiła, aby nie podawać jej danych personalnych, ponieważ nie chce narażać na nieprzyjemności rodziny, która funkcjonuje w powiecie mieleckim. Naszą rozmówczynię najbardziej zbulwersował fakt udzielenia pożyczki Dziekanom w jednym z miejscowych banków komercyjnych.
– W myśl ustawy o ochronie zdrowia psychicznego nikt nie ma prawa zawierać umów z osobą będącą w stopniu upośledzenia umysłowego. Jest to bowiem człowiek w jakimś zakresie niezdolny do funkcjonowania. W związku z tym nie ma możliwości, żeby taka osoba racjonalnie myślała. Nią można zmanipulować – przekonuje pani Barbara. – Dlatego pracownik banku, który taką umowę zawierał, powinien za to zapłacić i to duże pieniądze.
– Uważam również, że w tej sytuacji prawnik z GOPS czy Urzędu Miejskiego jest wręcz zobowiązany pomóc tym ludziom zgodnie z ustawą o pomocy społecznej – podkreśla.
To niejedyna sprawa, którą zbulwersowała naszą rozmówczynię: – Od wielu lat pracuję w pomocy społecznej i nigdy by mi do głowy nie przyszłoby, żeby przyjść do obcych ludzi i powiedzieć im: „ja bym wam zaproponowała dom pomocy społecznej”. Do osób upośledzonych nie mówi się w ten sposób. To działa na nich jak płachta na byka. A dochodzą mnie głosy, że taką propozycję złożono braciom z Podborza. Brak słów…

Co na to GOPS?

O sprawę braci z Podborza pytaliśmy w Urzędzie Miejskim w Radomyślu Wielkim. Z tamtejszego Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej otrzymaliśmy oświadczenie. Oto jego fragmenty:
„Sytuacja panów Michała i Eugeniusza jest dobrze znana pracownikom socjalnym GOPS. Kilkukrotnie ich odwiedzali i za każdym razem informowali o możliwościach uzyskania pomocy socjalnej. W tym miejscu należy stwierdzić, że gmina w świetle obowiązującego prawa nie ma możliwości przeprowadzania remontu prywatnych domów, tak jak na przykład nie ma możliwości asfaltowania dróg należących do osób prywatnych.
W przypadku rozpoczęcia remontu domu panowie Michał i Eugeniusz mogą złożyć wniosek do GOPS o zasiłek specjalny celowy, który będą mogli przeznaczyć np. na zakup drzwi czy płytek. To co gmina może zrobić w sytuacji, w jakiej znaleźli się panowie, to zapewnić schronienie w schronisku dla bezdomnych. Taką propozycję panowie otrzymali dwukrotnie i dwukrotnie została ona przez nich odrzucona (…)” – przekazali urzędnicy.

Nie zostali sami

Bracia musieli więc liczyć tylko na ludzi dobrej woli. A tych na szczęście nie zabrakło, także wśród naszych Czytelników. Dzięki temu na domu Dziekanów jest już nowy dach. Wymieniono okna, ściany i podłogi. Na plus zmienił się też pokój braci, w którym śpią. W kuchni jest kaflowy piec, na którym gotują. Mają nowe garnki i talerze.
Bracia dostali również pralkę, wannę, koce i ubrania. Potrzeba jeszcze tylko ok. 8 tys. zł, żeby ocieplić dom przed zimą. W innym wypadku braciom może zamarznąć woda.
Do remontu pozostały również dwa pomieszczenia gospodarcze w przedsionku domu. Gromadzony jest w nich opał na zimę. W sprawie pomocy dla braci Dziekanów można kontaktować się z panem Ryszardem Zaskalskim – nr tel.: 502-323-976.

Paweł Galek

2 Responses to "Pomóżmy im żyć godnie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.