
16 grudnia ruszyły szczepienia przeciw COVID-19 dzieci w wieku 5 – 11 lat. Od weekendu, kiedy rozpoczęła się e-rejestracja, zapisano wg danych Ministerstwa Zdrowia z 15 grudnia ponad 100 tys. osób. To niewielki procent tej grupy wiekowej dzieci, których w Polsce jest ponad 2,6 mln. Jak sytuacja wygląda na Podkarpaciu?
– W niektórych punktach zapisanych jest już blisko 100 osób – mówi Agnieszka Gocek z CM „Medyk” w Rzeszowie. I dodaje, że w 25 punktach „Medyka” od początku szczepień dla nieletnich (7 czerwca zaczęto szczepić 12 – 17-latków) do piątku, 17 grudnia, zaszczepiono blisko 1000 osób w wieku od 5 do 17 lat.
Do Polski dotarło już 1,1 mln dawek szczepionki dla dzieci, kolejna dostawa ma dotrzeć w styczniu. Łącznie będzie to 1,7 mln dawek. A rząd zapowiada zwiększenie zapasów w miarę większego zapotrzebowania. Co w kwestii ochrony swoich pociech przed COVID-19 mówią rodzice? Są podzieleni.
Ufamy lekarzom
Na podstawie dyskusji, jaka toczy się wokół szczepień w mediach społecznościowych widać, że rodzice dzielą się na dwie grupy: zwolenników i przeciwników szczepienia dzieci. Dla Ewy, mamy 7-letniej dziewczynki, sprawa jest prosta: – Wierzę w osiągnięcia medycyny i z nich korzystam. Kiedy buduję dom – radzę się murarza, a nie fryzjera, gdy chcę obciąć włosy – fryzjera, a nie dentysty. Tak samo w kwestiach medycznych pytam lekarzy, a ci, którym ufam, radzą szczepić. Poza tym, skoro szczepię jednodniowe dziecko, to mam się bać zaszczepić 7-letnie, i to nowoczesną szczepionką? – pyta. Wiara w medycynę i zaufanie ekspertom nie są jednak jedynymi powodami, dla których rodzice decydują się na szczepienie dzieci. U Haliny, mamy dwóch chłopców w wieku szkolnym, motywacją są przewlekłe choroby synów. Obaj cierpią na astmę, a starszy, 10-latek, ma dodatkowo ciężką postać hemofilii typu B. – Nie wyobrażam sobie w takiej sytuacji nie zaszczepić teraz dzieci, szczególnie że całą rodziną chorowaliśmy już na COVID i nie chciałabym przechodzić tego jeszcze raz. Nie analizujemy składu paracetamolu czy leku na nadciśnienie, tylko ufamy nauce i lekarzom, dlaczego więc przy szczepionkach jest inaczej? To nie pierwsza pandemia na świecie, ale teraz jeszcze bardziej zależy od nas, jak długo to potrwa – dodaje. Innym powodem, dla którego decydują się na zaszczepienie dzieci jest chęć zakończenia czasu ograniczeń i powracających falami restrykcji i ciągłych kwarantann. – Przez okres pandemii córka 4 czy 5 razy trafiła na kwarantannę. Ostatnio, bo przez 5minut była w szkolnej świetlicy z chorym dzieckiem. Niedawno powiedziała do mnie: „Mamo, zaszczep mnie, ja już nie chcę kolejnej kwarantanny”. Wszyscy chcemy normalności – mówi Justyna, mama 7- i 12-latki.
„Boimy się powikłań”
Strach przed powikłaniami jest punktem wspólnym dla obu grup rodziców – tych rejestrujących dzieci na szczepienia i tych im przeciwnych. O ile jednak pierwsi boją się powikłań po chorobie, o tyle drugich przerażają możliwe skutki uboczne szczepionek. – Przy dzieciach strach o NOP-y (niepożądane odczyny poszczepienne) jest większy niż u osoby dorosłej – wyjaśnia Magdalena, mama 10- i 12-latki. – Bo jeśli ja będę mieć NOP związany z płodnością, to dla mnie to nie jest problem – mam już dwójkę dzieci, więcej nie planuję. Ale jeśli problem miałby dotknąć moje dziecko, to zrujnowałoby jej to prawdopodobnie życie. Póki więc objawy niepożądane będą tak częste, nie zmieni się to i receptura tej szczepionki, to podziękuję. Covid można złapać lub nie, a na szczepienie się sami decydujemy. Każdy musi podjąć decyzję, co jest dla niego lepsze – podkreśla. Z raportu udostępnionego przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego (ostatnia publikacja pochodzi z 1 grudnia i obejmuje okres od 27 grudnia 2020 r. do 30 listopada 2021 r.) wynika, że niepożądanych odczynów poszczepiennych było w sumie 13 tys. 276, z czego zdecydowana większość, bo 11 tys. 298 miało charakter łagodny, 1 tys. 524 – poważny, natomiast 454 – ciężki. Większość niepożądanych odczynów po szczepionce Comirnaty dotyczyła osób starszych. NOP-y wystąpiły u 20 pacjentów poniżej 18. roku życia. U 12 nastolatków, były to odczyny neurologiczne, u siedmiorga – oddechowe, a u jednego dziecka – alergiczne. Nie stwierdzono odczynów kardiologicznych, żaden młody pacjent nie zmarł wskutek niepożądanego odczynu po podaniu szczepionki Pfizera. Co ważne, w przypadku dzieci kwalifikacji do szczepień dokonuje lekarz, więc nie będzie możliwości jego wykonania w punktach, gdzie o możliwości podania szczepionki decyduje pielęgniarka lub ratownik.
Anna Moraniec



One Response to "Zainteresowanie jest, ale nie tak duże, jak się spodziewano"