
w regionach gorzej wyszczepionych. Fot. Wit Hadło
„Wierzymy, że COVID-19 przejdzie do stanu endemicznego, potencjalnie do 2024 roku” – powiedziała Nanette Cocero, globalna prezes Pfizer Vaccines, cytowana przez CNBC. Według niej wtedy można spodziewać się końca światowej pandemii koronawirusa. Co to znaczy? Czy koronawirus, a co za tym idzie szczepionki, na zawsze z nami pozostaną, czy nie? – Niestety tak. Wirusy mają to do siebie, że stale mutują, a więc wirus nie zniknie całkowicie i nawet po zakończeniu pandemii będziemy co jakiś czas potrzebowali dawki przypominającej – mówi dr hab. n. med. Andrzej Cieśla, kierownik Oddziału Chorób Zakaźnych i Hepatologii Centrum Medycznego w Łańcucie.
Doktor dodaje również, że trudno dokładnie określić datę zakończenia pandemii, bo wszystko zależeć będzie od ewolucji choroby, od tego, jak skutecznie społeczeństwa zostaną wyszczepione, jak szybko do pacjentów trafią lekarstwa i czy dojdzie do sprawiedliwej dystrybucji szczepionek. Czy trafią do miejsc, w których wskaźniki szczepień są bardzo niskie, bo rządów nie stać na ich zakup. Słowem, czy ludność biedniejszych krajów znajdujących się w Afryce czy Ameryce Południowej, będzie miała szansę na uodpornienie się. Jeżeli nie, to ogniska koronawirusa będą się jeszcze utrzymywać nawet przez lata od zakończenia światowej pandemii.
Endemia znaczy zachorowania o mniejszym zasięgu
– Endemia to nic innego jak występowanie zachorowań na daną chorobę wśród ludności
na danym terenie w liczbie utrzymującej się przez wiele lat na podobnym poziomie (z niewielkimi wahaniami rocznymi). Słowem, zachorowań mających mały zasięg. Są związane albo z ukształtowaniem terenu albo z grupą ludzi w danym środowisku. Endemicznie występowała np. Ebola, albo zakażenia żółtaczką typu A, w miejscowościach przez które płynęła rzeka, i do której trafiały nieczystości z szamb – mówi Jolanta Kluz-Zawadzka, podkarpacki konsultant wojewódzki ds. epidemiologii. Endemia zastąpi więc pandemię (epidemię wywołaną przez ten sam zarazek, na terenie wielu krajów, a nawet kontynentów), tam, gdzie będą obszary z ludnością najsłabiej zabezpieczoną przed zachorowaniem, czyli najmniej wyszczepioną. W przypadku koronawirusa endemia oznaczałaby koniec globalnego zagrożenia, a jednocześnie początek stanu, w którym wirus istnieje, ale zakażeń jest stosunkowo mało.
Przejście w stan endemii nie nastąpi oczywiście jednocześnie we wszystkich regionach świata. W ciągu najbliższego roku lub dwóch niektóre regiony przejdą na model endemiczny, podczas gdy inne regiony będą nadal w trybie pandemicznym. Eksperci liczą na to, że w ciągu dwóch najbliższych lat społeczeństwa wygenerują już odporność na znacznym poziomie – tę poszczepienną lub naturalną po przechorowaniu COVID-19
– dzięki czemu koronawirus nie będzie już stanowił na ich terenach problemu. Oczywiście, to nie oznacza, że wirus zniknie całkowicie. Ogniska zakażeń będą się pojawiać nawet jeszcze w 2024 roku – właśnie w regionach gorzej wyszczepionych. Stan endemii może przybrać charakter sezonowy – podobnie jak grypa. W naszych europejskich warunkach nasilenie zakażeń może pojawiać się jesienią i utrzymywać się jeszcze wiosną. W pozostałym czasie przypadki choroby będą się pojawiać, ale zapewne na minimalną skalę. – Nawet teraz, w drugim roku pandemii, w okresie letnim mieliśmy w szpitalu jedynie po kilku pojedynczych pacjentów. Teraz mamy niemal non stop ponad 100 osób chorych – mówi dr Cieśla.
Co ze szczepieniami w dobie endemii? Szczepienia zostaną z nami nawet w dobie endemii.
– Odporność poszczepienna nie utrzymuje się cały czas na tym samym poziomie, dlatego też będziemy potrzebować „boostera”, czyli dawki przypominającej i pewnie będziemy co jakiś czas go przyjmować – oceniają eksperci.
Anna Moraniec



4 Responses to "Po pandemii będzie endemia"