Całkiem sporo Polaków „przyznaje się” do tego, że nie ogląda kanałów telewizji rządowej, bo jak mówią – tego się oglądać nie da. Jednak są i tacy nasi rodacy, którzy oglądają tylko TVP i stamtąd czerpią „wiedzę” na temat sytuacji w Polsce i na świecie. To tłumaczy poniekąd spadające co prawda, ale nadal spore poparcie dla partii szadzącej. Mówiąc bez ogródek, ci nasi rodacy są zwyczajnie oszukiwani (!) przez telewizję rządową, stąd o wielu sprawach wcale się nie dowiadują, a o niektórych owszem, ale w zmanipulowany sposób. Potem w dyskusjach z lepiej poinformowanymi Polakami sprawiają wrażenie, że daliby się pokroić za to, co zobaczyli i usłyszeli w TVP, bo – o zgrozo – naprawdę w to wierzą. Tak, tak wiemy – zaraz ktoś skomentuje, że w TVP jest sama prawda, bo pracują tam Polacy, a nie jak w innych stacjach „polskojęzyczni” pseudodziennikarze na usługach obcego kapitału, a może i wywiadu. Jednak żeby się przekonać o skali kłamstw i manipulacji w telewizji rządowej, wystarczy po prostu porównać podawane w niej informacje do tych podawanych w wolnych mediach. I już wszystko będzie jasne i klarowne. Weźmy „na warsztat” choćby poniedziałkowe wydanie „Wiadomości”. W poniedziałek głównym wydarzeniem było zawetowanie przez prezydenta Andrzeja Dudę nowelizacji Ustawy o radiofonii i telewizji, zwanej już powszechnie „lex TVN”, bo miała na celu wyrugowanie należącej do amerykańskiej spółki Discovery stacji z polskiego rynku medialnego. Tym, jak rządzący chcą się pozbyć z Polski wolnych mediów, żył cały kraj, ludzie świadomi co się dzieje protestowali na ulicach, a ci nieświadomi też się jakoś tak zainteresowali tematem, gdy sobie uświadomili, że brak TVN oznacza dla nich brak nie „Faktów”, „Czarno na białym” czy „Kropki nad i”, ale ważniejszych dla nich programów takich jak „Ukryta prawda”, „Królowe życia” czy „Kuchenne rewolucje” Magdy Gessler. I to się nie spodobało także tym, którzy nie mają parcia na rzetelne informacje, ale za to mają na rozrywkę. Zatem we wszystkich niezależnych mediach „trąbiono” w poniedziałek o wecie prezydenta Dudy dla „lex TVN”. A tymczasem w telewizji rządowej, w głównym wydaniu najważniejszego programu informacyjnego, w „zajawce” najśpieszniejszych wiadomości Andrzej Duda wraz z jego wetem się nie pojawił! Pojawiła się za to informacja o… Julio Iglesiasie Juniorze. Konkretnie to taka, że ów zaśpiewa podczas sylwestrowego koncertu w Zakopanem swoje wersje znanych przebojów. Prezydenckiemu wetu wobec „lex TVN” w „Wiadomościach” poświęcono aż całą minutę! Ale nim to się stało, widzowie tego programu, który od dawna informacyjnym nie jest, bo stał się po prostu propagandowym, dowiedzieli się m.in. o: obchodach rocznicy wybuchu powstania wielkopolskiego, rocznicy pierwszego szczepienia przeciwko COVID-19 w Polsce, sytuacji na granicy, odpowiedzialności Kremla i Niemiec za podwyżkę cen gazu i o rządowej walce z inflacją, w której to rząd idzie jak burza i inflacja już się go boi! Kolejne informacje uzupełniono o komentarze najważniejszej osoby w naszym państwie i nie były to bynajmniej komentarze prezydenta Dudy, tylko Jarosława Kaczyńskiego, który się na tematy bieżące wypowiedział dla Interii. Uspokojonych tymi informacjami i kojącym głosem prezesa PiS, oglądających „Wiadomości” uraczono następnie małym fragmentem (!) kilkunastominutowego w oryginale wystąpienia prezydenta Dudy, akurat tylko tym, w którym mówił o tym, że ogólnie nowelizacja Ustawy o radiofonii i telewizji jest potrzebna w przyszłości. Prowadząca główne wydanie „Wiadomości” Edyta Lewandowska uświadomiła następnie widzom, że podobne rozwiązania do tych zaproponowanych „lex TVN” – w telewizji rządowej zwanej dla niepoznaki „ustawą medialna” funkcjonują we Francji, Hiszpanii i Stanach Zjednoczonych. Pracownicy telewizji rządowej zadbali także o to, by odpowiednio „sprzedać” swoim widzom informacje o Pegasusie i aferze podsłuchowej. Bo a nuż ktoś z nich o tym usłyszy od znajomego czy krewnego i dobrze, by na taką okoliczność miał właściwy na sprawę pogląd i oczywiście argument. Powiedziano zatem, że zajmowanie się przez opozycję sprawą inwigilowania mec. Romana Giertycha i senatora PO Krzysztofa Brejzy ma na celu ukrycie konfliktów z prawem prawnika i parlamentarzysty. Do tego pokazano ministra Zbigniewa Ziobrę i rzecznika koordynatora służb specjalnych Stanisława Żaryna, którzy niczym hipnotyzerzy powtarzali, że na podsłuchy zgodę musi wydać sąd, a na koniec pojawił się „dziennikarski” komentarz wskazujący na to, że Giertycha i Brejzę mogły owszem podsłuchiwać jakieś służby, ale niekoniecznie polskie. No i po wszystkim można było zająć się młodym Julio Iglesiasem znów i przekazać ludziom dobrą nowinę, że zaśpiewa specjalnie dla nich w Zakopanem w sylwestra i będzie fajnie! Tak wygląda „informowanie” Polaków o Polsce i świecie w telewizji rządowej. Dodajmy, że za nasze pieniądze! Ktoś jeszcze upiera się, by nazywać ją publiczną?
Redaktor Monika Kamińska



29 Responses to "Wg TVP, Julio Iglesias Junior ważniejszy od weta prezydenta Dudy"