Kumulacja

 

Uwagę policjantów patrolujących lokalne drogi zwrócił samochód, a właściwie kierujący nim mężczyzna, który wprawdzie nie przekroczył dozwolonej prędkości, ale nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa. Postanowili zatem zatrzymać kierowcę i wlepić mu mandat za to wykroczenie.
Dali więc znak do zatrzymania się, używając sygnałów dźwiękowych oraz świetlnych, lecz szoferowi najwyraźniej nie spodobała się taka dyskoteka, bo dodał gazu i zaczął uciekać. Funkcjonariusze ruszyli za nim w pościg, nadal wyjąc syreną i błyskając kogutem. Ale im oni bardziej wyli i błyskali, tym on bardziej uciekał wąskimi uliczkami, co groziło niebezpieczeństwem zarówno dla niego – tym bardziej, że nie miał zapiętych pasów – jak i dla innych użytkowników drogi.
Policjanci nie mogli jednak odpuścić i nadal gonili coraz szybciej pędzącego szaleńca, który nie reagował na sygnały radiowozu i gnał przed siebie, jakby wierzył, że uda mu się umknąć gliniarzom. Jechał bowiem samochodem dobrej marki, z silnikiem o dużej mocy i mając pod tym względem przewagę nad radiowozem mógł liczyć, iż ucieczka mu się powiedzie.
I rzeczywiście wiodło mu się całkiem nieźle przez prawie trzy kilometry, po czym przestało mu się wieść, bo wjeżdżając na skrzyżowanie walnął w znak drogowy. Tu trzeba przyznać, że znak był bardzo solidnie wykonany i mocno osadzony, gdyż wytrzymał uderzenie, w przeciwieństwie do samochodu, który został unieruchomiony. Szczęśliwym trafem kierowca wyszedł z wypadku bez szwanku, dzięki czemu wyszedł też z auta o własnych siłach i próbował uciekać pieszo, ale tu już dużo szybsi okazali się policjanci, którzy złapali uciekiniera po kilkunastu metrach pościgu.
Był to 28-letni Paweł Z. i szybko okazało się, dlaczego uciekał. Otóż dlatego, że figurował on w bazie danych jako osoba mająca wyrok za przestępstwa kryminalne i był poszukiwany… trzema listami gończymi.
– No to trafił nam się niezły ptaszek + orzekli zadowoleni z siebie policjanci, ale za moment mieli się przekonać, że ten wyrok i trzy listy gończe to nie jest jeszcze nawet połowa jego grzechów.
Już po chwili stwierdzili bowiem, że Paweł Z. nie ma prawa jazdy, a ponadto zionie alkoholem. Podany mu alkomat wykazał 1,4 promila. Ponadto w kieszeniach zatrzymanego znaleźli woreczek z białym proszkiem, który z pewnością nie był cukrem pudrem. A żeby było jeszcze bardziej sensacyjnie, to uciekał… kradzionym samochodem. Do tego trzeba jeszcze dodać niezatrzymanie się do kontroli i w sumie może mu wyjść ładnych parę latek pudła.
Była to zatem taka kumulacja, że jest się już czym pochwalić. Oczywiście w odpowiednim towarzystwie.

Jan Miszczak

5 Responses to "Kumulacja"

Leave a Reply

Your email address will not be published.