
Fot. Vierschanzentournee
Dopiero 59. miejsce zajął we wczorajszych kwalifikacjach Kamil Stoch. Tym samym ubiegłorocznego triumfatora Turnieju Czterech Skoczni zabraknie na starcie dzisiejszej rywalizacji w Innsbrucku. Na Bergisel zaprezentuje się pięciu innych Polaków, którzy z powodzeniem przebrnęli przez poniedziałkowe kwalifikacje.
Po noworocznym konkursie w Garmisch-Partenkirchen w polskim obozie rozgorzała dyskusja nad sensem dalszego uczestnictwa w TCS. Ostatecznie postanowiono, że cała szóstka biało-czerwonych przystąpi do poniedziałkowych kwalifikacji, które zakończyły się dla Stocha katastrofą. – Od początku te skoki były dziwne. W pierwszych dwóch treningowych skokach miał złe warunki, teraz warunki miał dobre, a skok był zły, jak ja to mówię, „tępy” z progu. Gdzieś u Kamila coś przestało funkcjonować. To było widać już na MP w Zakopanem. Wygrał, ale te skoki nie były już zbyt dobre, takie, jak chociażby w Klingenthal – oceniał na gorąco przed kamerami Eurosportu Adam Małysz, dyrektor koordynator ds skoków PZN. Brak awansu Stocha do dzisiejszego konkursu jest pierwszym od 17 lat przypadkiem, w którym zwycięzca poprzedniej edycji TCS, w kolejnej przepada w kwalifikacjach do któregoś konkursu. Poprzednio sztuki tej dokonał Sigurd Pettersen, który po zwycięstwie w TCS 2004/05, w kolejnej edycji nie zdołał się zakwalifikować do konkursu w Oberstdorfie. – Po tym dniu mam przekonanie, że im bardziej chcę i im bardziej się staram, to wychodzi zupełnie odwrotnie. Trudno jest mi o tym rozmawiać, bo łzy mi się cisną do oczu, serce krwawi. Podświadomie jednak wierzę, że wrócę do dobrego skakania. Coś w technice bardzo głęboko nie funkcjonuje i trzeba spróbować to odkręcić. W skokach wszystko szybko może się odmienić o 180 stopni, zarówno na gorsze jak i na lepsze. Liczyłem, że stanie się to właśnie tutaj, że w moim przypadku zmieni się to na dobre. Miałem pomysł na dzisiejsze skakanie i silne przekonanie, że to będzie działać. Dlatego zdecydowałem się zostać w Innsbrucku i dalej walczyć. Co do dalszych decyzji, nie będę dyskutował o tym z dziennikarzami. Na razie chcę iść do szatni, porozmawiać z trenerem, przetrawić to wszystko i dopiero wtedy zdecydować co dalej – podkreślił trzykrotny triumfator Turnieju Czterech Skoczni, który we wtorek będzie miał wolne. – Niedawno nikt by w to nie uwierzył – mówił wyraźnie niepocieszony wczoraj Stoch.
Najlepsze rozwiązanie to wycofanie
Trzykrotny mistrz olimpijski jest obecnie w beznadziejnej formie, a co gorsza, nikt nie ma specjalnego pomysłu, jak ją poprawić. Wydaje się, że to właśnie ten fakt jest najbardziej frustrujący dla samego zawodnika. Pewien pomysł, jak zaradzić całemu problemowi ma Adam Małysz.
– Jak ja byłem w kryzysie, potrzebowałem uderzenia pięścią w stół, a nie pytania „jak się czujesz?”. Widzę, że Kamil jest w podobnej sytuacji. Znam Kamila i wiem, że jest w stanie wrócić do dobrego skakania jeszcze przed igrzyskami. Myślę, że najważniejsze dla niego jest teraz, by odzyskać spokój. Padają propozycje, żeby ściągnąć doświadczonego trenera, który mógłby spojrzeć na wszystko z zewnątrz. Sam wiem, jak działają moje uwagi, czasem nasz sztab pewnych rzeczy może nie zauważać – mówił dyrektor koordynator ds skoków PZN w programie „Trzecia seria” na antenie TVP. Niewykluczone, że poniedziałkowe kwalifikacje były dla Stocha ostatnim akcentem 70. edycji TCS, bowiem nie ma chyba większego sensu ciągnąć go na kończący cały turniej konkurs w Bischofshofen. Wydaje się, że zdecydowanie lepszą alternatywą byłoby wycofanie go z dalszej rywalizacji TCS, a nawet i z kolejnych konkursów Pucharu Świata w Bischofshofen (8 i 9.01.) i w zamian przeprowadzenie spokojnych treningów już pod kątem rozpoczynających się za miesiąc igrzysk olimpijskich. Do Pucharu Świata Stoch mógłby wrócić na konkursy zaplanowane w dniach 15 – 16 stycznia w Zakopanem. – Ja już wcześniej sugerowałem, że potrzeba mu spokojnego treningu, kilkudziesięciu skoków. Myślę, że to był decydujący moment. W niedzielę rozmowy z trenerami były bardzo optymistyczne, mówili, że na tyle zmienili pozycję Kamila, że to powinno zafunkcjonować – relacjonował Małysz.
Pięciu biało-czerwonych w konkursie
W porównaniu do Stocha zdecydowanie lepiej – o co zresztą nie było trudno – spisali się jego koledzy z kadry, którzy w komplecie awansowali do dzisiejszego konkursu. W jego pierwszej serii Piotr Żyła (26. miejsce w kwalifikacjach) zmierzy się z Niemcem Constantinem Schmidem (25.), Paweł Wąsek (32.) będzie rywalizował z Czechem Romanem Koudelką (19.), rywalem Andrzeja Stękały (18.) będzie Szwajcar Simon Ammann (33.), Jakuba Wolnego (34.) czeka pojedynek z Norwegiem Danielem Andre Tandem (17.), zaś Dawid Kubacki (36.) będzie walczył w parze ze Słoweńcem Timim Zajcem. Poniedziałkowe kwalifikacje padły łupem lidera Turnieju Czterech Skoczni i klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, Japończyka Ryoyu Kobayashi. Dopiero 8. był w kwalifikacjach Markus Eisenbichler, który podczas sesji treningowej ustanowił nieoficjalny rekord (rekordy podczas treningów nie są uznawane – przyp. red.) skoczni Bergisel (139 m).
Ostatni raz w dzień?
Niewykluczone, że dzisiejszy konkurs w Innsbruck będzie ostatnim w całej historii Turnieju Czterech Skoczni, rozgrywanym w świetle dziennym. W ostatnich latach tradycją stało się już, że inaugurujące i kończące TCS zawody w Oberstdorfie i Bischofshofen rozgrywane były w lasku jupiterów, a rywalizacji w Garmisch-Partenkirchen oraz Innsbrucku towarzyszyło dzienne światło. Wnikliwi obserwatorzy zauważyli już jednak w noworocznej transmisji z Ga-Pa, że tamtejsza skocznia Grosse Olympiaschanze jest wyposażona w sztuczne oświetlenie, przy którym rozgrywany ma być już przyszłoroczny konkurs. Szanse na to istnieją również w przypadku Bergisel. W tym jednak przypadku budowa masztów oświetleniowych i całej infrastruktury niezbędnej do przeprowadzania konkursów po zmroku dopiero jest w planach. – Oficjalne procedury wciąż trwają. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w 2023 lub 2024 roku w Innsbrucku po raz pierwszy może odbyć się konkurs przy sztucznym oświetleniu. Zawody rozpoczynające się o 16.30 miałyby tę zaletę, że wieczorem na Bergisel zwykle nie ma wiatru – wyjaśnia Alfons Schranz, szef lokalnego komitetu organizacyjnego, w rozmowie z Tiroler Tageszeitung, cytowany przez portal skijumping.pl. Tym samym, w przyszłym sezonie może się okazać, że jedynymi konkursami Pucharu Świata rozgrywanymi za dnia, będą finałowe zawody w Planicy, gdzie w prawdzie już przeprowadzono konkursy w blasku jupiterów (mistrzostwa świata w lotach – przyp. red.), ale był to tylko jednorazowy epizod.
Wyniki kwalifikacji: 1. R. Kobayashi (Japonia) 132,7 pkt (126,5 m), 2. J. Hoerl (Austria) 131,3 (129,0), 3. K. Peier (Szwajcaria) 127,8 (127,5), 4. D. Huber (Austria) 123 (128,0), 5. L. Kos (Słowenia) 122,2 (130,0), 6. S. Freund (Niemcy) 120,9 (126,0), … 18. A. Stękała (Polska) 110,9 (122,5), 26. P. Żyła (Polska) 106,6 (117,0), 32. P. Wąsek (Polska) 105,8 (118,0), 34. J. Wolny (Polska) 105,3 (119,0), 36. D. Kubacki (Polska) 104,6 (115,0), 59. K. Stoch (Polska) 91,2 (114,0)
Klasyfikacja generalna TCS (po 2 z 4 konkursów): 1. R. Kobayashi 593,2 pkt, 2. M. Lindvik 580, 3. L. Kos 575,5, 4. M. Eisenbichler 572,1, 5. H. E. Granerud 563,4, 6. K. Geiger 560,9, … 22. P. Żyła 378,5, 25. J. Wolny 370,5, 32. D. Kubacki 343,5, 39. P. Wąsek 241,8, 45. K. Stoch 214,5, 50. A. Stękała 118.
III KONKURS TCS
wtorek, godz. 13.30
(transmisja TVN,
Eurosport1)
Marcin Jeżowski


