Zamach na polską edukację

W poniedziałek, o godz. 16 na drzwiach Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie, gdzie mieści się Kuratorium Oświaty w Rzeszowie protestujący przybili trzy tezy mówiące o tym, jak powinna wyglądać edukacja. Fot. Archiwum

– „Lex Czarnek” jest skokiem na edukację. To coś, co nigdy nie powinno znaleźć się w Sejmie – mówi Anna Schmidt-Fic, jedna z organizatorek Wolna Szkoła. Inicjatywa skupia ponad 100 organizacji społecznych, samorządowych i oświatowych, które zdecydowanie sprzeciwiły się wprowadzeniu tzw. „lex Czarnek”. W poniedziałek na drzwiach kuratoriów oświaty protestujący symbolicznie przybili 3 tezy dotyczące polskiej oświaty. Wczoraj, równocześnie z pierwszym czytaniem projektu rządowego przed Sejmem zorganizowano demonstrację.

„Totalna mobilizacja” – tak o akcji protestacyjnej pod hasłem „Wolna Szkoła, Wolni ludzie, wolna Polska” – mówią jej organizatorzy.
– To setki tysięcy osób zaangażowanych w różne organizacje, m.in. samorządowe, obywatelskie, czy zrzeszające rodziców. Bo to nie jest sprawa dotycząca wyłącznie nauczycieli. Zamach na edukację, to zamach na nasze życie, nasze dzieci, naszą przyszłość, stan naszej gospodarki oraz demokracji – mówi w rozmowie z nami Anna Schmidt-Fic, jedna z organizatorek akcji Wolna Szkoła i liderka Protestu z Wykrzyknikiem.

Trzy tezy

W poniedziałek w kilkunastu miastach w kraju zorganizowano konferencje prasowe władz samorządowych. Po południu, w 16 miastach wojewódzkich, również w Rzeszowie do drzwi kuratoriów przybito 3 tezy. O co w nich chodzi? – Pierwsza mówi o tym, że edukacja jest fundamentem, a druga, że wymaga zmian, ale te muszą być dokonywane w odpowiedni sposób. Nie mogą być wprowadzane z lekceważeniem sprzeciwu jakiejkolwiek mniejszości – czy to parlamentarnej czy strony społecznej, która wcale mniejszością nie jest. To musi być proces i umowa społeczna – nie ma wątpliwości Anna Schmidt-Fic. – Trzecia teza to oczywisty wniosek wynikający z dwóch pierwszych. „Lex Czarnek” jest skokiem na edukację. To coś, co nigdy nie powinno znaleźć się w Sejmie – przekonuje.
Projekt zmierza do wzmocnienia roli kuratorów oświaty oraz zwiększenia nadzoru nad zajęciami prowadzonymi w szkole przez stowarzyszenia i inne organizacje. Ponadto jeśli dyrektor placówki nie będzie realizował zaleceń kuratora, w ostateczności może zostać odwołany w czasie roku szkolnego, bez wypowiedzenia.
– To, po pierwsze, rodzi niebezpieczeństwo, że szkoła będzie kształtowana według partyjnej rozpiski. Po drugie, edukacja straci na jakości, bo będą blokowane kreatywne pomysły nauczycieli, wspomagane działaniami różnych organizacji społecznych. Będzie to szkodliwe dla uczniów jeszcze z innego powodu – stwierdza aktywistka. I podaje przykład: – Jeśli w klasie mamy problem z nadużywaniem narkotyków, często nauczyciele sięgają po pomoc specjalistów. Teraz wyobraźmy sobie, że najpierw będziemy przygotowywać odpowiednie materiały, a potem kuratorium przez 2 miesiące będzie się zastanawiało, czy dana organizacja nie prowadzi do neomarksistowskiej deprawacji dzieci – irytuje się.
Minister Przemysław Czarnek powtarza, że dzięki ustawie rodzice będą mieli za to większy wpływ na to, co ich dzieci usłyszą w szkole. – To jest przewrotne i cyniczne. Niby mają decydować, ale jeśli będą chcieli określonych zajęć dodatkowych, a kurator się nie zgodzi, to one się nie odbędą – wyjaśnia Anna Schmidt-Fic. Dodaje, że centralizacja szkół doprowadzi też do ograniczenia roli samorządów. Wczoraj, równocześnie z posiedzeniem Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, na której odbyło się pierwsze czytanie rządowego projektu nowelizacji ustawy, przed Sejmem demonstrowano przeciw wprowadzeniu „lex Czarnek”.
– Mam nadzieję, że zostanie odrzucone, ale jeśli nie, na pewno będziemy szli dalej. Nie zasypiamy gruszek w popiele – deklaruje Anna Schmidt-Fic.

wk

25 Responses to "Zamach na polską edukację"

Leave a Reply

Your email address will not be published.