
fizycznie i psychicznie, młodzi ludzie nie garną się do pracy, personelu już brakuje
i jeśli coś się nie zmieni, grozi nam zapaść – mówi Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek
i Położnych w sanockim szpitalu. Fot. Martyna Sokołowska
Zaostrza się spór zbiorowy Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych z dyrekcją sanockiego szpitala. Biały personel nie jest zadowolony z przebiegu negocjacji i zapowiada zaostrzenie działań. – Protest możemy przeprowadzić w każdej chwili, jesteśmy gotowe na każdą jego formę, a odpowiedzialny za ten stan rzeczy będzie dyrektor placówki – podkreśla Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Szpitalu Specjalistycznym w Sanoku.
Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych wszedł w spór zbiorowy z dyrekcją sanockiego szpitala 6 listopada ubiegłego roku. Głównym postulatem związku jest wzrost wynagrodzeń pielęgniarek i położnych, który nie został zrealizowany w wyniku poprzedniego sporu zbiorowego.
Ostatnie negocjacje w tej sprawie pomiędzy związkiem zawodowym, a kierownictwem sanockiego szpitala odbyły się 14 grudnia. Nie przyniosły one przełomu, strony nie doszły do porozumienia, a spór eskaluje. – Ze strony dyrektora nie padła w zasadzie żadna konkretna propozycja. Usłyszałyśmy, że wysłał on pismo do NFZ z informacją o sporze zbiorowym i naszych żądaniach, otrzymał negatywną odpowiedź, nie ma więc funduszy na zrealizowanie naszych postulatów. I na tym w zasadzie sprawa się zamknęła – mówi Super Nowościom Małgorzata Sawicka, przewodnicząca związku.
3 stycznia w poniedziałek na biurko dyrektora Szpitala Specjalistycznego w Sanoku Grzegorza Panka trafiło pismo od związku, w którym pielęgniarki ostrzegają, że dalsze ignorowanie ich postulatów spowoduje eskalację sporu.
– Jednocześnie oświadczamy, że wszelkie negatywne skutki naszych działań obciążają pracodawcę oraz organ założycielski SP ZOZ w Sanoku – podkreśliły związkowczynie w piśmie skierowanym do dyrektora Panka.
Termin ostatniego spotkania w ramach rokowań został wyznaczony na 10 stycznia na godzinę 12.
„Jesteśmy w klinczu”
– Absolutnie nie zależy mi na eskalowaniu konfliktu, gdybym miał pieniądze na podwyżki dla pielęgniarek, to bym dał – rozkłada ręce Grzegorz Panek, dyrektor sanockiego szpitala.
Z wyliczeń dyrektora wynika, że na podwyżki dla pielęgniarek miesięcznie potrzeba około 2,5 miliona złotych. – W skali roku to około 30 milionów złotych, nas na to po prostu nie stać, nie mamy fizycznie tych pieniędzy. Żądania pielęgniarek są nierealne – dodaje szef sanockiej lecznicy.
Grzegorz Panek przyznaje, że sytuacja jest patowa. – Jesteśmy w klinczu. Zależy nam na dojściu do porozumienia, ale obawiam się, że w aktualnej sytuacji może być to trudne
– przyznaje.
– Co jeśli pielęgniarki faktycznie przystąpią do protestu i odejdą od łóżek pacjentów? – pytamy.
– Nie wiem, mam nadzieję, że nie dojdzie do takiej sytuacji – odpowiada dyrektor.
Starosta „nie zna szczegółów sprawy”
Pismo od Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych z apelem o włączenie się do mediacji, wpłynęło także do przewodniczącego Rady Powiatu Sanockiego, Roberta Pieszczocha, oraz starosty sanockiego, Stanisława Chęcia.
– Nie znam dobrze szczegółów tej sprawy, rozmowy prowadzi dyrektor szpitala i skoro twierdzi, że nie ma pieniędzy na zrealizowanie postulatów pielęgniarek, to pewnie tak jest – powiedział nam starosta.
– Na odpowiedź mamy kilka dni. To bardzo mało na podjęcie jakichkolwiek działań. Temat jest trudny i złożony, należy szukać kompromisu, a nie eskalować konflikt – dodał nasz rozmówca.
Sęk w tym, że pielęgniarki od lat głośno mówią o trudnej sytuacji w służbie zdrowia i apelują o podjęcie konkretnych działań, które wpłyną na poprawę sytuacji tej grupy zawodowej, o czym przypominamy staroście.
– No tak, ma pani rację – odpowiada starosta. Wsparcia w rozwiązaniu sporu na linii pielęgniarki-kierownictwo szpitala, jak zapewnił nas starosta, będzie szukać u podkarpackich posłów oraz władz wojewódzkich i centralnych.
Szpital stanie?
Pielęgniarki, jak zapowiada Małgorzata Sawicka, są zdeterminowane i nie zamierzają odpuszczać i iść na ustępstwa w swoich postulatach. – 10 stycznia mamy ostatnie negocjacje, później zgodnie z procedurą sporu zbiorowego ruszą mediacje, które w przypadku braku osiągnięcia porozumienia, zakończą się podpisaniem protokołu rozbieżności. W trakcie mediacji możliwe jest również wprowadzenie dwugodzinnego strajku ostrzegawczego. Kolejny etap to referendum i strajk. Bierzemy pod uwagę wszelkie jego formy – podsumowuje Małgorzata Sawicka.
Martyna Sokołowska



12 Responses to "Szpital stanie?"