Jak powszechnie wiadomo i jak widać po naszym polskim kalendarzu pełnym dni świątecznych, bardzo lubimy świętować. Np. minęło nam już Boże Narodzenie, minęły sylwester i Nowy Rok, a nawet Święto Trzech Króli i – jak to zwykle na początku nowego roku – wypada podsumować miniony. Po mistrzowsku zrobili to w audycji „Stan po Burzy”(Onet.pl) Agnieszka Burzyńska z „Faktu” i Andrzej Stankiewicz z Onetu i to budujące, że Polska ma tak bystrych dziennikarzy. Burzyńska i Stankiewicz podsumowując zeszły rok przypomnieli Polakom o takich postaciach, jak choćby Daniel Obajtek. Dziś prezes PKN Orlen, kiedyś wójt Pcimia z zarzutami, które „okazały się” nieprawdziwe, gdy władzę przejął PiS, a jeszcze wcześniej pracownik firmy swoich krewnych, których D. Obajtek zwykł bardzo „pieszczotliwie” nazywać – tak bardzo pieszczotliwie, że jedynie „brudna pała” nadaje się jako tako do zacytowania na łamach…Warto tu wspomnieć, że w zeszłym roku całkiem na serio Obajtek był brany przez Kaczyńskiego pod uwagę, jako kandydat na premiera! Skończyło się – na razie być może – na fotelu prezesa PKN Orlen, ale niewykluczone, że prezes PiS ma wobec tego – jak sam go nazwał – „zupełnie niezwykłego człowieka” inne polityczne plany. Najprawdopodobniej natomiast – znów na razie być może – Kaczyński „schował” Łukasza Mejzę, co to niby w PiS nie jest, ale bardzo władzę kocha i pozostaje wobec niej lojalny, za co cieszył się stołkiem i poborami wiceministra sportu. Przestał się jednak cieszyć, bo jednak za ostro narozrabiał usiłując naciągać biednych rodziców nieuleczalnie chorych dzieci na bajońskie sumy za rzekomą terapię za granicą. Wygląda jednak na to, że nic Mejzie za to nie będzie grozić, póki PiS z przystawką rządzą – musi jedynie na chwilę „zniknąć” z rządu i wolnych mediów, żeby ludzie zapomnieli o jego grzeszkach. Choć rządzący zapewniają nas nie tylko o tym, że nam się w Polsce przy obecnej władzy doskonale żyje, ale także o tym, że władza ta jest zgodna, szczęśliwa i trwała – wiadomo, że na szczytach wspomnianej władzy był i jest poważny kryzys. Od lat niezmiennie trwa konflikt dwóch kluczowych dla Kaczyńskiego ludzi, którzy nienawidzą się szczerze, a udawanie, że bardzo się lubią i cenią wzajemnie wychodzi im coraz słabiej. Mowa oczywiście o szefie rządu, czyli Mateuszu Morawieckim – niewątpliwie jednym z pupilków Kaczyńskiego i o ministrze sprawiedliwości i prokuratorze generalnym, Zbigniewie Ziobro. Ten pupilkiem prezesa PiS bynajmniej nie jest – przeciwnie nawet, bo Kaczyński mu nie zapomniał zdrady z poprzednich wspólnych rządów, ale o ile bez posłów Gowina jakoś sobie ZP jeszcze poradziła, to bez „szabel” z Solidarnej Polski PiS musiałoby pożegnać się z rządzeniem. Morawiecki więc nie ma wyjścia i musi nie tylko znosić Ziobrę, ale jeszcze – nieodmiennie z krzywym uśmieszkiem – wmawiać Polakom, że to UE jest be, a nie Ziobro i przez to nie mamy kasy z niej, a nie przez jego deformę wymiaru sprawiedliwości. Kaczyński co prawda zapowiadał, że z rządu się usunie, ale nie zrobił tego, bo musi pilnować, żeby Morawiecki i Ziobro nie skoczyli sobie do gardeł. Nadal będzie więc fikcyjnym wicepremierem ds. bezpieczeństwa za całkiem niezłe – dodajmy, że nasze (!) – pieniądze. Jak prezes PiS o nasze bezpieczeństwo się troszczy – każdy widział i widzi. Nie robi kompletnie nic w temacie zaognionej sytuacji na granicy z Białorusią, ani w sprawie pandemii i niskiej wyszczepialności Polaków. Co robi? Ano dzieli Polaków, ale nie tylko – także pracuje nad tym, by nasze znaczenie na arenie międzynarodowej systematycznie spadało. Jego polityka doprowadziła nie tylko do naszego konfliktu z UE i sąsiadami, ale też do zgrzytów na linii Warszawa- Waszyngton. Wiadomo było, że prezydentowi Bidenowi nie spodoba się usilna chęć wprowadzenia przez PiS ustawy rugującej z polskiego rynku medialnego amerykański koncern. I tu wracamy do lex TVN …Otóż chwilowo sprawa ucichła, bo prezydent Duda ustawę zawetował. Ale raczej należy się spodziewać, że Kaczyński wolnym mediom nie odpuści. Nie da rady zebrać w Sejmie tyle głosów, by odrzucić prezydenckie weto, ale może obecną ustawę o radiofonii i telewizji skierować do Trybunału Julii Przyłębskiej – swej koleżanki od dobrego jedzenia – a ta już zrobi co trzeba, by pan prezes był zadowolony. Co na to prezydent Duda? A kogo to obchodzi? Dla Kaczyńskiego Duda nigdy nie był postacią ważną, ani wartą uwagi – był zwyczajnie potrzebny, kiedy trzeba było mieć swego człowieka w Belwederze. Teraz, gdy funkcję prezydenta pełni już drugi i ostatni raz z rzędu, liczy się jeszcze mniej! Nie ma zatem znaczenia, czy lex TVN zawetował na polecenie Kaczyńskiego, czy też wbrew niemu…Sytuację mamy zatem taką samą, jak w zeszłym roku i wcześniej minionych latach od jesieni 2015 roku – Polską rządzi jednoosobowo starszy pan bez żadnego doświadczenia życiowego i ogłady, który jest chory na władzę i ma grono swoich „wyznawców”. Jego grupa polityczna kręci swoje interesy za nasze pieniądze, rząd to zbiór marionetek, a z prezydentem nikt się nie liczy. Aha – do tego mamy szalejącą pandemię, hiperinflację, drożyznę, kryzys na granicy, kary z UE itd. Wszystkiego najlepszego w aktualnym roku – oby nie był gorszy od minionego…Tak się jednak – niestety – zapowiada.
Redaktor Monika Kamińska



13 Responses to "Parada bohaterów 2021 r. Z kim się na dobre rozstaniemy?"