Inflacja i drożyzna to wg władzy „wina Tuska”, ale Polacy nie wierzą w te głupoty

Kiedy nieco ponad 6 lat temu PiS z przystawkami wygrało wybory parlamentarne można było powiedzieć, że politycy Zjednoczonej Prawicy mieli szczęście. Co prawda, całą kampanię przekonywali Polaków, że Polska jest w ruinie, ale sami wiedzieli, że jest wręcz przeciwnie. Poprzednicy zostawili im sporo ukończonych inwestycji oraz stabilną sytuację gospodarczą, jako że z kryzysu w latach 2007 – 09 Polska wyszła obronną ręką. No i trzeba przyznać, że PiS i przystawki mieli zwyczajnie początkowo szczęście. A mieli, bo czas początków ich rządów to czas prosperity – nie w Polsce i nie dzięki tym rządom, ale w ogóle. Mądrzy rządzący w innych państwach z tej prosperity korzystali mądrze – pomnażając budżetowe pieniądze i oszczędzając na gorsze czasy, które musiały przyjść. Musiały, bo tak jest zawsze – hossa nie trwa wiecznie i trzeba pamiętać, że po niej zawsze jest bessa i, że ta bessa „zaboli”. Właśnie – mądrzy rządzący …My nie mieliśmy szczęścia do mądrych rządzących – PiS z przystawkami miast zająć się pomnażaniem budżetowych pieniędzy, zajęło się ochoczym ich rozdawaniem bez ładu i składu, za to z hasłami szczytnymi na ustach. I tak się to „kręciło” przez parę lat – dzięki ogólnoświatowej hossie. No, ale właśnie tak to już jest, że po hossie zawsze jest bessa. A tym razem bessa była szczególnie bolesna, bo nikt w najgorszych snach nie spodziewał się pandemii COVID-19, ani nie przewidywał skutków gospodarczych, jakie ona przyniosła. Niestety, dla nas wszystkich – pandemia i jej skutki także gospodarcze pokazały, że rządzący nie radzą sobie kompletne z rządzeniem, ani z gospodarką – w chwili, gdy ta ostatnia sama się nie „kula” – nie potrafią zrobić nic poza dodrukowywaniem pieniędzy. Rozdawnictwo i dodrukowywanie pieniędzy doprowadziły Polskę do gigantycznej inflacji – inflacji na poziomie prawie 9 procent! A jeszcze niedawno prezes NBP, Adam Glapiński zapewniał, że inflacji nie ma się co bać, bo z początkiem roku zacznie spadać. Wczoraj premier Mateusz Morawiecki zapewniał z kolei, że inflacja nam „odpuści” i do czerwca spadnie do 6 procent. Główny problem jednak polega na tym, że inflacja nijak nie chce „słuchać” polityków PiS i drenuje nam portfele za nim, mając zapewnienia takiego Morawieckiego czy Glapińskiego. W normalnym praworządnym państwie rząd do tego stopnia nieudolny i to jeszcze w tak kryzysowej sytuacji (o aferach związanych z politykami władzy nie wspomnę, bo to inny temat – rzeka) podałby się do dymisji, ale ten rząd nie chce. A nie chce, bo oznaczałoby to wybory, przegraną obecnej ekipy rządzącej i – co dla tej ekipy najważniejsze – widmo poniesienia odpowiedzialności za to, co robiła mając władzę! Dlatego ekipa rządząca musi teraz wskazać winnego tego, co widzimy dokoła. Słynna „wina Tuska” to już klasyk dowcipu, ale aktualna władza wcale z tego – tak już ogranego – dowcipu nie zamierza rezygnować. Nie dalej jak wczoraj premier Morawiecki na specjalnej konferencji prasowej przekonywał Polaków, że to zarówno właśnie Donald Tusk, jako Donald Tusk, jak i minione już – przypomnijmy, że ponad 6 lat temu – rządy PO-PSL odpowiadają za ceny paliw i ogólnie za inflację. Jedynie o tym, że za pandemię też odpowiadają – nie było, ale może i takie „wyjaśnienie” nas czeka, szczególnie, że na pewno czeka nas piąta fala tej pandemii, a z nią zwiększenie liczby zachorowań i zgonów, z czym – to bankowo wiadomo – rząd sobie nie poradzi. Co jednak Polacy na te tłumaczenia rządzących wszystkiego „winą Tuska” i rządu PO-PSL? Ano, kiepsko dla rządu – bo nie wierzą. Nie wierzą, chociaż telewizja rządowa potrafi się już tak ośmieszać, że w głównym wydaniu „Wiadomości” emituje materiał zatytułowany „Tuskowe drenuje kieszenie Polaków”, w którym poziom absurdu jest już taki, że nawet przedszkolak by w to nie uwierzył. Jak wynika z sondażu SW Research dla „Rzeczpospolitej”, przeprowadzonego w dniach 4-5 stycznia 2022 r. na grupie 800 pełnoletnich internautów. aż 40,4 proc. ankietowanych uważa, że za rosnące ceny surowców energetycznych odpowiada polityka rządu PiS. Na politykę klimatyczną UE wskazało 15,1 proc., a na Rosję – 11,3 proc. Z kolei tylko 4,3 proc. respondentów obwinia dawne rządy PO-PSL za obecny wzrost cen gazu i prądu, zaś 20,8 proc. badanych uważa, że wpływ na podwyżki mają wszystkie wymienione wyżej czynniki, a 8,1 proc. ankietowanych nie ma zdania. Kiepskie wiadomości dla rządzących – propaganda i magiczne „wina Tuska” oraz ostatnio „wina UE” przestają działać. Jest pewnie jakiś odsetek ludzi, którzy w to wierzą, bo nie mają nawet podstaw wiedzy ogólnej, ale reszta – nie! To co prezentuje teraz władza, to miotanie się w stylu tzw. rozpaczliwym… Szkoda tylko, że ten jej rozpaczliwy styl sprawił, że my – Polacy jesteśmy teraz w rozpaczliwym położeniu.

Redaktor Monika Kamińska

30 Responses to "Inflacja i drożyzna to wg władzy „wina Tuska”, ale Polacy nie wierzą w te głupoty"

Leave a Reply

Your email address will not be published.