
Na jednym z portali wyliczono nietypowe przestępstwa, którymi w minionym roku zaskakiwali policjantów różni złoczyńcy, wykazując się bądź to wyjątkową pomysłowością, bądź też skrajną głupotą. Wśród nich wymieniono np. „odważnego” dilera narkotyków, który przed mundurowymi ukrył się… za kanapą własnej babci.
Ciekawe jest także to, że w ubiegłym roku co najmniej kilkuset przestępców wpadło w ręce śledczych tylko dlatego, że nie miało na twarzach maseczek. O takich typach pisaliśmy również na tych łamach.
Zresztą w tej rubryce różne idiotyczne zdarzenia nikogo nie powinny już zaskoczyć, gdyż od dawna preferujemy tu tępawe indywidua, w tym także narkomanów, którzy oprócz wrodzonego głuptactwa, są jeszcze dodatkowo otępieni środkami odurzającymi. Ale zdarzenie, które teraz wpadło nam w ręce, jest co najmniej dość osobliwe.
Czy wyobrażacie sobie, by w sklepie samoobsługowym, takim zwyczajnym spożywczaku, można było nabyć narkotyki? Przyznacie, że jest to raczej mało prawdopodobne, a właśnie pewnego dnia na półce znalazły się tam tego typu używki. Choć trzeba od razu dodać, że sytuacja była zupełnie nietypowa.
Późnym wieczorem, w jednym z takich samoobsługowych sklepów spożywczych policjanci z „patrolówki” zauważyli dwóch młodych mężczyzn, którzy robili zakupy nie mając na twarzach maseczek. Weszli zatem do środka, by pouczyć niesubordynowanych klientów, że ciąży na nich taki obowiązek i upomnieć, względnie ukarać mandatami.
Na widok policji obaj młodzieńcy usiłowali wyjść ze sklepu, rezygnując z zakupów, co wzbudziło dodatkowe podejrzenie mundurowych. Podeszli zatem do tych junaków, chcąc ich wylegitymować.
I wtedy jeden z nich odwrócił się na chwilę, po czym rzucił na jedną ze sklepowych półek, usytuowaną najwyżej, dwa zawiniątka z folii. Udało mu się trafić i małe pakuneczki wpadły między inne towary.
Manewr ten, choć wykonany nadzwyczaj dyskretnie, wychwycili jednak funkcjonariusze i przytrzymali dziwnych klientów, którzy zamiast wziąć coś z półki, to usiłowali dołożyć na nią jakiś towar. Sprawdzili zatem podejrzane zawiniątka i odkryli, że oba zawierają dość sporą ilość… amfetaminy. Ponadto okazało się, że obaj mężczyźni są też pod wpływem alkoholu, a ponadto mają już na pieńku z prawem i od ponad miesiąca szuka ich prokuratura.
Więc teraz, gdy wejdziecie do spożywczaka, to skupcie się raczej na mące czy soli, bo z pewnością nie natraficie tam na amfę, porzuconą przez te dwa bezmózgi, które przez dłuższy czas nie odwiedzą żadnych sklepów, ani innych miejsc. Oczywiście poza spacerniakiem.
Jan Miszczak



2 Responses to "Skołowani narkomani"