Niedawno były prezes Trybunału Konstytucyjnego, prof. Andrzej Rzepliński, zabierając głos w sprawie uchwały sadu Najwyższego o sędziach powoływanych przez neo-KRS powiedział, że „kompetencje prawnicze ministra Ziobry są równe zeru”. Profesorowi chodziło generalnie nie o to, że Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i prokurator generalny w jednym, studentem prawa był tzw. trójkowym i też z oceną zaledwie dostateczną studia skończył. Niemniej jest to fakt … Dla niektórych jednak nie ma to znaczenia, bo uważają, że studia nie od tego są, żeby zdobyć wiedzę, tylko od tego, żeby skończyć i mieć „papier”. Całkiem sporo ludzi tak uważa – nie w stosunku do Zbigniewa Ziobro szczególnie, tylko w ogóle. A jeszcze więcej chyba jest takich, którzy zwyczajnie nie orientują się w prawniczych zawiłościach i to na poziomie podstawowym, a cóż dopiero mówić o tych na poziomie Sądu Najwyższego, czy też Trybunału Konstytucyjnego. Stąd trudno im ocenić, że profesor Rzepliński ma rację, tak nisko oceniając kompetencje Zbigniewa Ziobry w zakresie znajomości i stosowania prawa, czy też jej nie ma – i nic dziwnego. Aby zobrazować poziom kompetencji prawniczych ministra, ale nie tylko jego, bo także np. mgr Julii Przyłębskiej z woli prezesa Kaczyńskiego szefującej obecnemu TK, pokusimy się o pokazanie ich na przykładzie. Otóż na warszawskim Ursynowie jest pewien sklep sportowy. Niedawno właściciele tegoż sklepu – oficjalnie, bo głosi o tym stosowne ogłoszenie na drzwiach sklepowych – poinformowali, że u nich zwolennicy PiS będą płacić 50 proc. więcej za oferowane w sklepie towary niż wynosi ich cena regularna. Taka swoista „promocja” dla miłośników aktualnej władzy. To – jak twierdzą właściciele sklepu – rekompensata za Polski Ład, a dokładniej za chaos z tym pomysłem związany i straty, do których doprowadzi przedsiębiorców. Oczywiście właściciele sklepu mają świadomość, że ich gest jest czysto symboliczny i nie są zaskoczeni tym, że od kiedy wprowadzili powiększone ceny dla zwolenników PiS nikt z ich klientów nie przyznał się do popierania aktualnej władzy. Było to wszak do przewidzenia… Nie brak natomiast takich ludzi, co to chcieliby, żeby właścicieli sklepu ukarać za – najprościej mówiąc – nierówne traktowanie klientów i dyskryminację niektórych za poglądy polityczne. No bo jakże to – ktoś ma płacić 50 proc. drożej dlatego, że popiera PiS? Ano tak – ma płacić, albo zrezygnować z zakupów w tym sklepie. Bezprawne? Bynajmniej! Tak właśnie obecnie w Polsce wolno potraktować klienta – w sumie od niedawna. A „mamą i tatą” – żeby trzymać się wytycznych ministra Czarnka w materii nazywania rodziców – są magistrowie prawa: Julia Przyłębska i Zbigniew Ziobro. Całkiem nie tak dawno to było, bo zaledwie w czerwcu 2019 roku. Otóż wówczas to TK Przyłębskiej „badał” na wniosek Z. Ziobry sprawę pewnego drukarza z Łodzi. Ów drukarz odmówił wydrukowania materiałów dotyczących LGBT, bo osób LGBT nie lubi i przez to „podpadł” pod art. 138 kodeksu wykroczeń, który głosił, że karze grzywny podlega „kto umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany”. Teraz chętnie niektórzy widzieliby właścicieli wspomnianego sklepu sportowego przykładnie z tego artykułu kodeksu wykroczeń ukaranych, ale nic z tego. A nic z tego, bo w sprawie łódzkiego drukarza interweniował sam Z. Ziobro i wpadł na pomysł, żeby zlecić TK Przyłębskiej zbadanie czy art. 138 kw jest zgodny z Konstytucją. Oczywiście miał się okazać niezgodny z ustawą zasadniczą i tak też orzekł TK Przyłębskiej. No i wówczas było „hurra, hurra, drukarz homofob niewinny!”. Tyle, że każdy kij ma dwa końce: skoro ten zapis kodeksu wykroczeń jest niekonstytucyjny, to nie podlega mu nikt – nie tylko drukarz – homofob, ale też niechętni PiS i sympatykom tej partii właściciele sklepu sportowego. Na to magistrowie Ziobro i Przyłębska zwyczajnie nie wpadli. A nie wpadli, bo mają taką wiedzę prawniczą, jaką mają – co w stosunku do Z. Ziobry dosadnie określił prof. Rzepliński – co prawda a’propos innej sytuacji, ale zawsze… Tak właśnie kończą się tworzenie i zmiany prawa „pod siebie”, albo „pod swoich” – to jest „broń” obosieczna. Tak więc każdy prywatny sklepikarz może sobie zarządzić wyższe ceny dla zwolenników PiS, a każdy restaurator nie chcieć ich gościć w swoim lokalu i nikt nie ma prawa tego kwestionować!
Redaktor Monika Kamińska



25 Responses to "„Wyższe ceny dla zwolenników PiS”"