Śpiewać nie każdy może

Widząc, co dzieje się w naszym kraju, premier Morawiecki mógłby śmiało zwołać konferencję prasową w Nowej Soli. Dokładnie w tym samym miejscu, w którym bodajże 31 lipca 2015 r. ówczesna premier Szydło zwołała taką konferencję na tle ruin fabryki nici Odra. Tylko po to, by w kampanii wyborczej oznajmić, że Polska jest w ruinie.
Sam pomysł był cienki, jak nici z tego upadłego zakładu, za to pani premier całkiem udanie wpasowała się w tę naturalną scenografię i nikt tak do końca nie wiedział, czy mówiąc o Polsce w ruinie stwierdza już fakt, czy też przepowiada bliską przyszłość.
Dziś bowiem mamy taką sytuację – nie wspominając o zniszczonej praworządności, demokracji, porażce w walce z pandemią, itd., itp. – że szalejąca drożyzna doprowadza do ruiny ludzi młodych, średnich i starych. Na dodatek prezes NBP zapowiada dalszy wzrost stóp procentowych, co oznacza katastrofę dla kredytobiorców. W tym głównie dla osób młodych, którzy kupili na kredyt mieszkania, mocno zaciskając pasa, a teraz ten pisowski pas może ich udusić.
Świat się od nas odwraca, groszem nie chce już sypnąć, bo pisowska władza odwróciła się od świata. A rodzimi piekarze rokują, że niedługo chleb będzie kosztował 15 zł, bo na skutek Polskiego (nie)Ładu część piekarni splajtuje, zaś pozostałe będą musiały podnieść cenę. Wspominam tylko o chlebie, gdyż jest on tu symboliczny.
I w takim oto dramatycznym momencie Marek Suski (PiS) wyskakuje z żądaniem, by stacje radiowe grały 80 proc. polskiej muzyki! „Liczymy na to, że będzie ogólnonarodowa zgoda. Zdziwiłbym się, jeśli byliby przeciwnicy polskiej muzyki, a zwolennicy zagranicznej” – mówi ten członek sejmowej komisji ds. służb specjalnych, jakby sam wymagał specjalnej troski.
Zbigniew Hołdys skomentował ten głos krótko: „80 proc. polskiej muzyki w mediach wymyślił debil. Czekam na 80 proc. polskich filmów w kinach, likwidację pizzy i włoskich knajp”. Dzięki Hołdysowi sam nie muszę już używać słowa „debil” pod adresem naszych politycznych geniuszy, choć ostatnio nawet sądy za to uniewinniają. Nawet posłanka Joanna Lichocka, też przecież wybitna przedstawicielka świata polityki i kultury, skrytykowała pomysł Suskiego, pokazując mu (tym razem absolutnie bezobjawowo) środkowy palec. A co na to Suski? „Dziwię się wiceprzewodniczącej Komisji Kultury, że jest przeciw polskiej kulturze” – orzekł.
Idąc tropem propozycji Suskiego, powinniśmy się zastanowić także nad naszym importem, bo przecież towary z zagranicy nie są polskie. Sprowadzamy m.in. nawet papier toaletowy. Ale to akurat może stanowić dla Suskiego kolejny mocny argument, gdyż ocierając się o ten towar dojdzie do wniosku, że wszystko, co nie polskie, jest do d…

Jan Miszczak

14 Responses to "Śpiewać nie każdy może"

Leave a Reply

Your email address will not be published.