Nie będzie podwyżek, będzie strajk

W ZUS-ie wrze od kilku miesięcy, pracownicy narzekają na natłok obowiązków i wciąż nie mogą doczekać się podwyżek swoich wynagrodzeń. Fot. Wit Hadło

W Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych wciąż trwają mediacje i rokowania związkowców z zarządem tej instytucji w sprawie podwyżki wynagrodzeń dla pracowników. Już w ub. roku związki zawodowe domagały się wzrostu płac o 1000 zł brutto. W tym roku nadal zależy im na takiej samej kwocie. Jak informuje Beata Wójcik, przewodnicząca Związku Zawodowego Pracowników ZUS, trzeba jeszcze poczekać, jakim tegorocznym budżetem będzie dysponowała centrala ZUS-u. Jeśli się okaże, że nie będzie pieniędzy na podwyżki, to w kwietniu może dojść do strajku pracowników zakładu ubezpieczeń.

– Walczymy o wzrost wynagrodzeń dla pracowników – mówi Beata Wójcik, szefowa ZZP ZUS. – Zasłużyli oni na podwyżki, a jeszcze ostatnio mamy w kraju inflację, to tym bardziej centrala ZUS powinna zadbać o pieniądze dla swoich pracowników. To nie wszystko, od początku 2022 roku mają oni nowe obowiązki, m.in. muszą przygotowywać wypłatę świadczenia 500 plus, bo ZUS przejął od gmin takie sprawy. Dlatego potrzeba większej kadry w ZUS-ie, a niestety jest jej za mało. Jeśli nie będzie podwyżki i większej liczby pracowników, to dojdzie do strajku i pracownicy w oddziałach przestaną obsługiwać petentów.

Potrzeba dodatkowych 1000 pracowników

Przewodnicząca Związku Zawodowego Pracowników ZUS dodała, że we wszystkich oddziałach tej instytucji potrzeba dodatkowych 1000 pracowników. Niestety, mimo prowadzonej rekrutacji, kandydaci szybko się wykruszają, bo proponowane wynagrodzenia
– 3500 zł brutto są zbyt niskie. Nawet jeśli już ktoś się zgłosi, to wytrzymuje dwa lub trzy miesiące i rezygnuje z pracy. Ciągła dyspozycyjność, zapoznawanie się z olbrzymią ilością przepisów (dotyczy to emerytur, rent i innych świadczeń), które często się zmieniają, są dla nich za dużym obciążeniem. Dlatego szybko odchodzą i nadal brakuje dodatkowych pracowników.
Związkowcy jeszcze w ub. roku przekonywali, że bez zwiększenia kadry w ZUS-ie trudno będzie na czas wypłacać świadczenia rodzinne 500 plus. Gertruda Uścińska, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych mówiła, że będzie automatyzacja i bez problemu, szybko te wypłaty będą realizowane. Tylko, że sami pracownicy twierdzą, że to nieprawda. Zdarza się, że sam pracownik, ręcznie musi wprowadzać korekty i weryfikować dane. Automaty w takim przypadku są bezużyteczne.

8-godzinna praca już nie wystarcza

– O tym, że trzeba zatrudnić więcej pracowników niech świadczą kolejki przed okienkami w oddziałach ZUS – mówi Beata Wójcik. – W różnych sprawach przychodzą do urzędników ZUS-u również starsze osoby. Muszą dłużej poczekać, oczywiście można wiele spraw załatwić elektronicznie, ale wiele osób jest wykluczonych i nie potrafi obsłużyć komputera. Tak jest z niektórymi seniorami. Gdy przyjdą do okienka i urzędnik spyta ich o konieczny adres mailowy, to podają np. Górka – swoją miejscowość, bo myślą, że o to chodzi z tym mailem. Tak więc trzeba wiele tłumaczyć i na to potrzeba więcej czasu i tym samym więcej pracowników.
Teraz sami pracownicy narzekają na wiele dodatkowych obowiązków, które na nich nałożono. Często nie wystarcza
8-godzinna praca, ale konieczna jest nawet 10- czy 12-godzinna. Zdarza się, że gdy są zaległości, to trzeba przyjść do pracy w soboty i niedziele. Skarżą się też na rażąco niskie pensje, najniższe jeszcze w ub. roku 3110 zł brutto (teraz będzie to 3,5 tys. zł). Najwyższe sięgają 6460 zł brutto. Teraz ZUS zmienił się w typową korporację. Już zlikwidowano nagrody na rok, do kwietnia, ale z informacji od związków zawodowych wynika, że może to być wydłużone i nadal pracownicy nie dostaną premii.

Mariusz Andres

10 Responses to "Nie będzie podwyżek, będzie strajk"

Leave a Reply

Your email address will not be published.