
Od chwili, gdy kanadyjscy eksperci z Citizen Lab ujawnili, że zakupiony przez Polskę system do inwigilowania – z założenia – groźnych przestępców i terrorystów, był używany do szpiegowania niepokornej władzy prokurator, adwokata i senatora KO, rządzący zapewniają nas, że nic się nie stało i wszystko jest w porządku, a system używany jest zgodnie z przeznaczeniem. Czyżby? John Scott-Railton, starszy analityk Citizen Lab, w rozmowie z Gazeta.pl mówi wprost: – Jeśli tak szybko pojawiło się już tyle przypadków, to będzie ich znacznie, znacznie więcej – nie kryje specjalista.
Eksperci z Citizen Lab, ośrodka zajmującego się monitorowaniem i analizowaniem cybernadzoru, cyberszpiegostwa i technologii inwigilacji przy Uniwersytecie w Toronto analizują, jak naprawdę rządy państw posiadających system Pegasus wykorzystują go. Wszystko zaczęło się od obrońcy praw człowieka ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich – Ahmeda Mansoora, którego rząd jego kraju inwigilował na wszystkie możliwe sposoby. Nim trafił do więzienia Mansoor zdążył przekazać kanadyjskim specjalistom podejrzane wiadomości, które otrzymywał. Ci zaczęli je analizować i okazało się, że to były próby ataku Pegasusem. Dzięki temu eksperci rozpracowali system Pegasus i teraz mogą badać sytuacje, w których jest on wykorzystywany niezgodnie z przeznaczeniem.
Zaczęło się od prokurator Wrzosek
Polską zainteresowali się po wiadomości, że pewna polska pani prokurator otrzymała od Apple’a powiadomienie o ataku szpiegowskim na jej telefon. To bardzo zainteresowało ekspertów z Citizen Lab. Mowa oczywiście o prokurator Ewie Wrzosek, śledczej niepokornej władzy i szykanowanej przez nią.
– Kiedy potwierdziliśmy ataki na prokurator Wrzosek, stwierdziliśmy, że powinniśmy jeszcze mocniej zagłębić się w temat, ponieważ skoro pojawił się pierwszy przypadek inwigilacji, zapewne pojawią się też kolejne – mówi teraz Gazecie.pl John Scott-Railton, starszy analityk Citizen Lab. Ekspert nie mylił się, wkrótce on i jego współpracownicy natrafili na ślady inwigilacji Pegasusem mec. Romana Giertycha oraz senatora KO, Krzysztofa Brejzy. – O tym, że ich urządzenia również zostały zhakowane dowiedzieliśmy się dokładnie w ten sam sposób co w przypadku Ewy Wrzosek. Patrzyliśmy na efekty kryminalistycznych analiz ich urządzeń, a decyzję podjęliśmy kierując się cyfrowymi odciskami palców, które w naszym przekonaniu zostały zostawione przez system Pegasus – wyjaśnia dla Gazety.pl John Scott-Railton. Niestety, okazało się, że inwigilacja Pegasusem nie dotyczy tylko tej trójki. Na specjalnej konferencji prasowej lider Agrounii, Michał Kołodziejczak poinformował, że jego także szpiegowano przy pomocy rządowego systemu. Mowa też o innych osobach, wobec których miano go używać.
Suski wygadał się o skali zjawiska
Tymczasem nasi rządzący starali się udawać, że nic się nie stało, a cała afera z Pegasusem jest „nakręcona”. Taka retoryka była stosowana w mediach rządowych. Sprawujący władzę przekonywali, że nie mają nic wspólnego z inwigilowaniem opozycji, czy niewygodnych władzy ludzi, wszystko jest jakimś nieporozumieniem i nic się nie stało. Wszystko jednak wskazuje na to, że wkrótce dowiemy się o kolejnych ofiarach inwigilacji Pegasusem. – Na razie mamy tutaj kilka przypadków, które już teraz wyglądają naprawdę źle. Mogę sobie tylko wyobrazić, co się stanie, kiedy zbadamy strukturę każdego z tych przypadków. Z mojego wieloletniego doświadczenia w prowadzeniu tego typu śledztw mogę powiedzieć jedno: jeśli tak szybko pojawiło się już tyle przypadków, to będzie ich znacznie, znacznie więcej – zauważa wprost John Scott-Railton w rozmowie z portalem Gazeta.pl. Jednocześnie gadatliwy i niezbyt rozgarnięty, ale wpływowy poseł PiS, Marek Suski publicznie wypowiedział się, że może chodzić „o najwyżej kilkaset osób” poddawanych inwigilacji Pegasusem w Polsce. Chciał zapewne w ten sposób zminimalizować w oczach opinii publicznej skalę afery związanej z systemem produkcji izraelskiej, a wyszło mu jak zawsze, zaś wypowiedź Suskiego nie uszła uwadze ekspertów z Citizen Lab.
Ekspert – Pegasus to potężne narzędzie
Jeśli komuś nadal afera związana z Pegasusem wydaje się „nadmuchana” czy też „nakręcona” to warto przeczytać co na temat systemu mówi Scott-Railton: – Pegasus jest narzędziem, które pozwala przejąć twoje cyfrowe życie w telefonie. Zamienia ten telefon w urządzenie szpiegujące, przejmując jego kamerę oraz mikrofon. Umożliwia też operatorowi podszycie się pod właściciela telefonu i edytowanie z niego i w nim wszelkich treści. Pegasus może też przejąć twoje zdjęcia, wiadomości, kontakty, czaty. Wszystkie kluczowe aspekty cyfrowego życia. Pegasus może być również wykorzystany do wyciągnięcia cyfrowych kluczy, których twój telefon używa do łączenia się z usługami w chmurze. To natomiast oznacza, że operatorzy Pegasusa mogą korzystać z twoich kont i danych nawet po tym, gdy kontrola twojego telefonu jest już zakończona. To niezwykle potężne narzędzie szpiegujące, niesłychanie inwazyjne – podkreśla ekspert. My dodamy, że Pegasusem można inwigilować każdego. Wnioski pozostawiamy Państwu…
Monika Kamińska



29 Responses to "Władza może śledzić każdego z nas"