Nie tędy droga

Fot. Archiwum

Na obwodnicę Leska mieszkańcy czekają od ponad 40 lat, więc kiedy premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że inwestycja dostała rządowe dofinansowanie i zostanie w końcu zrealizowana, wydawało się, że dla miasta i jego mieszkańców to świetna informacja. Entuzjazm jednak szybko opadł, bo okazało się, że trasa przebiegać będzie przez cenne przyrodniczo tereny, a jej budowa wiąże się z wyburzeniem kilkudziesięciu domów i przeprowadzką kilkuset osób. Mieszkańcy miejscowości, przez które ma przebiegać droga, protestują i zbierają podpisy pod petycją w sprawie jej przebiegu.

Pod koniec ubiegłego roku premier Mateusz Morawiecki poinformował o rządowym dofinansowaniu budowy 51 obwodnic w całym kraju. Trzy z nich powstaną na Podkarpaciu, w tym jedna w Lesku. Ma mieć 3,7 km długości, a jej budowa według szacunków pochłonie 182 mln zł. Początek trasy przewidziano w miejscowości Postołów w ciągu drogi krajowej nr 84, natomiast koniec na drodze wojewódzkiej nr 894 w miejscowości Huzele.
– O dofinansowaniu budowy leskiej obwodnicy dowiedzieliśmy się 22 grudnia 2021 r. na dwa dni przed Wigilią za pomocą portalu Facebook. Informację udostępnili m.in. posłowie oraz starosta leski, Andrzej Olesiuk, obwieszczając epokowy sukces oraz uwolnienie 65 ha terenów inwestycyjnych należących do starostwa – mówi Adam Kendryna, sołtys wsi Huzele. – Z umieszczonej na Facebooku mapy wynikało, że planowana droga przebiega przez dwie miejscowości: dawną Wolę Postołową oraz zwartą zabudowę sołectwa Huzele. Dla mieszkańców tych terenów było to jak uderzenie. – Nasze święta skończyły się, zanim się zaczęły. Przy stołach nie było innego tematu niż czerwona kreska na mapie, burząca nasz spokój i dorobek życia – dodaje Rafał Mazur, przedstawiciel Komitetu Razem dla Przemyślanej Lokalizacji Obwodnicy, związanego przez mieszkańców miejscowości, przez które – zgodnie z zaprezentowaną koncepcją – ma ona przebiegać.

Apelują o ponowną analizę

Napisali petycję skierowaną do przedstawicieli władz i samorządów, posłów oraz senatorów, a także do innych podmiotów mogących mieć wpływ na zmianę lokalizacji obwodnicy Leska, w której kategorycznie sprzeciwiają się zaproponowanemu przez rząd wariantowi przebiegu trasy i apelują o „ponowną analizę założeń lokalizacyjnych obwodnicy Leska i ustalenie jej ostatecznego przebiegu we współdziałaniu z lokalnymi społecznościami znającymi nie tylko specyfikę tego terenu, ale i rzeczywiste potrzeby jego mieszkańców”.
Podkreślają, że proponowana w takim kształcie obwodnica nie rozwiąże problemów komunikacyjnych, z jakimi boryka się Lesko. – Po pierwsze droga ta nie wyprowadzi ruchu poza centrum miasta, ponieważ cały ruch w kierunku Ustrzyk Dolnych, Soliny i granicy państwa w dalszym ciągu będzie przebiegał przez centrum, nie spowoduje też przyspieszenia przemieszczania się pomiędzy Zagórzem a Leskiem, ponieważ turyści kierujący się w stronę Soliny i tak wrócą do centrum miasta, także ciężki ruch towarowy nadal będzie przejeżdżał przez centrum Leska – zwraca uwagę Bogusław Adamiak, członek Komitetu Razem dla Przemyślanej Lokalizacji Obwodnicy.
Ten problem, jak zwracają uwagę, rozwiązałaby budowa zwanej „obwodnicy północnej”, która wyprowadziłaby ruch poza centrum miasta.
Podczas pikiety zorganizowanej w minioną sobotę w Lesku uczestnicy podkreślali, że nie są przeciwni budowie obwodnicy, nie zgadzają się jednak na jej przebieg przez Huzele. Z transparentami w rękach przeszli przez miasto pod Urząd Starostwa Powiatowego w Lesku, blokując w tym czasie drogę krajową na znak protestu. Zbierali też podpisy pod petycją w sprawie zmiany przebiegu trasy.

„Spodziewamy się wyburzenia nawet 50 domów”

Ale największe kontrowersje i sprzeciw mieszkańców budzi inny fakt: zaproponowany wariant obwodnicy przebiega przez ich działki i domy, które trzeba będzie wyburzyć, aby zbudować drogę. Konieczne będą też wywłaszczenia.
– Spodziewamy się wyburzenia nawet 50 domów mieszkalnych w Huzelach, w większości nowych. To dramat i tragedia dla wielu mieszkających tu rodzin. Możemy tylko zapytać: czym kieruje się inwestor, planując drogę, która zamiast pomóc mieszkańcom, może w nich bezpośrednio uderzyć? Poza tym do roku 2030 rozdzielono pieniądze na program 100 obwodnic, w którym „północna obwodnica” Leska nie została ujęta na liście głównej, dlatego też można spodziewać się, że przez następne kilkadziesiąt lat prawdziwa i potrzebna miastu obwodnica nie powstanie, gdyż Lesko będzie miało już „pseudoobwodnicę”. W wyniku budowy tej drogi bezpowrotnie stracimy walory rekreacyjno-środowiskowe. Stracimy naszą faunę i florę. Nie będziemy już mieli naszych bulwarów, gdzie odpoczywają nie tylko turyści, ale również mieszkańcy Leska. Kto będzie chciał odpoczywać przy drodze szybkiego ruchu? – pyta Adam Kendryna.
Zdaniem mieszkańców najlepszą alternatywą jest „obwodnica północna” wiodąca od Postołowa do Kamienia Leskiego. – Nie będzie się ona wiązała z żadnymi wyburzeniami. Trasa w tej lokalizacji spowodowałaby rzeczywiste udrożnienie ruchu, a nasze leskie rondo zostałoby w końcu rozładowane – uważa Rafał Mazur.

Powstaną nowe warianty przebiegu obwodnicy?

W pierwszych dniach stycznia z inicjatywy burmistrza Leska, Adama Snarskiego, który od początku z rezerwą podchodził do wariantu budowy obwodnicy zaproponowanego przez rząd, odbyło się spotkanie władz samorządowych z mieszkańcami oraz kierownictwem Podkarpackiego Zarządu Dróg Wojewódzkich. Dyrektor PZDW, Piotr Miąso zapewnił, że przygotowane zostaną kolejne warianty, które będą później konsultowane z mieszkańcami.
Podobną deklarację złożył Dariusz Sobieraj, członek Komisji Bezpieczeństwa Sejmiku Województwa Podkarpackiego, który na wniosek mieszkańców interweniował w tej sprawie w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. – Obwodnica jest konieczna, aby udostępnić Bieszczady i odciążyć centrum Leska, ale projekt oczywiście zgodny z oczekiwaniami mieszkańców – podkreślił wojewódzki radny.

Zbiórka podpisów pod petycją trwa

Zbiórka podpisów w sprawie zmiany przebiegu trasy obwodnicy Leska cały czas trwa. Do tej pory apel Komitetu Razem dla Przemyślanej Lokalizacji Obwodnicy Leska poparło prawie 900 osób. W sumie w wersji papierowej i online zebrano już ponad 2500 podpisów.
Mieszkańcy pomocy szukają też u podkarpackich posłów, spotkali się m.in.: posłem Lewicy Wiesławem Bużem, posłanką Koalicji Obywatelskiej Joanną Frydrych, europosłanką Elżbietą Łukacijewską, posłem Solidarnej Polski Piotrem Uruskim oraz posłem Konfederacji Grzegorzem Braunem. Na ich wniosek poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Mieczysław Kasprzak wystosował w tej sprawie interpelację do Ministra Infrastruktury. – Posłowie, z którymi się spotkaliśmy mocno angażują się w naszą sprawę i podejmują zdecydowane działania. W planie mam już kolejne spotkania. Będziemy w dalszym ciągu protestować i nagłaśniać sprawę w mediach. Nie poddamy się! – konkludują członkowie komitetu.
Budowa obwodnicy Leska ma ruszyć w tym i zakończyć się w 2026 roku.

Martyna Sokołowska

5 Responses to "Nie tędy droga"

Leave a Reply

Your email address will not be published.