
20-letni Konrad i o rok starsza Wiktoria wyjechali za granicę do pracy w holenderskim Leystad. Chcieli zarobić na wspólne życie. Ostatni raz rozmawiali z rodziną tydzień temu. Krewni twierdzą, że przed kimś uciekali. Potem urwał się z nimi kontakt. Rozpoczęto ich poszukiwania. Finał okazał się dramatyczny. Prawie 1,5 tys. km od domu znaleziono ciała młodych ludzi. – Nadal trwa dochodzenie w sprawie dokładnej przyczyny śmierci – poinformowała holenderska policja. Czy mogło dojść do morderstwa?
Wiktoria pochodziła z Siennowa w powiecie przeworskim, a Konrad z Przeworska. Na początku grudnia para wyjechała w celach zarobkowych do Holandii. Pracowali w fabryce w Lelystad (w środkowej części kraju), gdzie pakowane są testy medyczne na COVID-19. Mieszkali w Kampen, gdzie wynajmowali pokój od Polaków.
Po raz ostatni rozmawiali z krewnymi 31 stycznia. Od tamtej pory nie wrócili do wynajmowanego mieszkania ani nie skontaktowali się z bliskimi. Na licznych portalach apelowano o pomoc w znalezieniu młodych ludzi.
„Z ustaleń rodziny wynika iż przed kimś uciekali, niestety na chwilę obecną nie udało się ustalić przed kim. Wszystkie dokumenty, telefony oraz rzeczy osobiste zostały w domu w którym mieszkali -Teding van Berkhoutstraat” – relacjonował portal Zaginieni Przed Laty.
Z kolei na fanpage’u „Gdziekolwiek jesteś” podano, że para miała udać się na chwilę do mechanika, aby odebrać stamtąd auto. Mama Wiktorii powiedziała też, że córka w pracy czuła się obserwowana. „Rzeczą bardzo dziwną jest fakt, iż kobieta która wynajmowała parze mieszkanie, już na następny dzień spakowała ich rzeczy do kartonów twierdząc, że pewnie już nie wrócą” – podkreślono we wpisie.
Tysiące osób udostępniało na Facebooku zdjęcia młodych ludzi z nadzieją, że cali i zdrowi wrócą do domu. A bliscy dwudziestolatków zawiadomili policję.
Spełnił się najgorszy scenariusz
W sobotę holenderskie media podały, że ok. godz. 14 na obrzeżach miejscowości Dronten, na polu w pobliżu śluzy Roggebot znaleziono ciało mężczyzny. Pomimo wielu pytań dziennikarzy, policja nie udzielała informacji na temat jego tożsamości ani okoliczności śmierci. Na miejscu pracowały służby. W niedzielne popołudnie policyjny helikopter przez ponad godzinę krążył nad okolicznymi polami. Cytowany przez media rzecznik policji tłumaczył, że przeczesywano okolicę w poszukiwaniu wskazówek, które mogłyby powiedzieć coś o przyczynie śmierci. Tego samego dnia znaleziono zwłoki kobiety. Internauci domyślili się, że może chodzić o poszukiwanych od kilku dni zaginionych z Podkarpacia. Niestety, spełnił się najczarniejszy scenariusz.
– Na chwilę obecną mogę tylko powiedzieć, że na terenie Holandii znaleziono dwa ciała. Tożsamość mężczyzny została potwierdzona. To poszukiwany. W przypadku ciała kobiety trwa ustalenie jej tożsamości – poinformowała asp. sztab. Justyna Urban z Komendy Powiatowej Policji w Przeworsku.
Jeszcze wczoraj w oficjalnym komunikacie o sprawie napisała policja holenderska. Podała, że w niewielkiej odległości od ciała mężczyzny znaleziono drugie, należące do 20-latki z Polski. „Zaginięcie obu osób zostało zgłoszone na początku tego tygodnia. Nadal trwa dochodzenie w sprawie dokładnej przyczyny śmierci ofiar” – poinformowano. Według tamtejszej policji „obecnie nic nie wskazuje na możliwe przestępstwo.”
Jak więc Wiktoria i Konrad znaleźli się na oddalonych od domostw polach, a przede wszystkim, jak zmarli? – na te i inne pytani będą próbowali odpowiedzieć holenderscy funkcjonariusze.
Wioletta Kruk



4 Responses to "Wyjechali do pracy w Holandii. Zostali zamordowani?"