
ministra zdrowia dziennikarz TVN24 zwrócił uwagę, że Adam Niedzielski w wywiadzie dla „Faktu” stwierdził, że rząd odejdzie od przepisu nakładającego na Polaków obowiązek zasłaniania ust i nosa w przestrzeniach publicznych. Podczas konferencji minister zdrowia nie potwierdził jednak tej informacji. Przedstawiciel telewizji zauważył również, że wypowiedź o końcu pandemii przypomina słowa premiera, który podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2020 roku przekonywał, że „koronawirus jest w odwrocie” i „nie należy się
go już bać”. Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl
Omikron nie wywołał w Polsce zapowiadanego przed miesiącem „tsunami zakażeń” – mówią zajmujący się tworzeniem matematycznych modeli rozwoju pandemii. W podobnym tonie wyrażał się Adam Niedzielski, minister zdrowia, podczas środowej konferencji prasowej: – Mamy do czynienia z początkiem końca pandemii – stwierdził. I zapowiedział powolne, ale łagodzenie obostrzeń. Na początek skrócenie izolacji i kwarantanny, koniec z nauką zdalną i uwolnienie 5 tys. łóżek covidowych dla innych pacjentów. – Jeszcze za wcześnie na taki huraoptymizm – alarmują lekarze.
Z mapy epidemii opracowanej przez Piotra Tarnowskiego, który porównuje liczby zakażeń tydzień do tygodnia wygląda na to, że wzrost dotyczy jeszcze tylko województw: kujawsko-pomorskiego, lubuskiego, świętokrzyskiego i wielkopolskiego. Największy spadek zakażeń odnotowano zaś w województwach, podkarpackim aż (32 proc.), śląskim i małopolskim. Trochę trudno w to uwierzyć, bo w środę, 9 lutego, ministerstwo zdrowia poinformowało o 46 tys. 872 nowych (w tym 5177 ponownych) zakażeniach koronawirusem w kraju. Z powodu COVID-19 zmarło 310 osób. Na Podkarpaciu mamy 1208 nowych przypadków – 25 zgonów. Tymczasem tydzień temu, 2 lutego, zakażeń w kraju było 39 114, zgonów 239 (na Podkarpaciu analogicznie 1424 /6).
Tsunami zakażeń Omikronem przeszliśmy poza systemem
O „tsunami zakażeń” mówili prognozujący przebieg pandemii, ale prof. Andrzej Horban, główny doradca prezesa Rady Ministrów do spraw COVID-19, przewodniczący Rady Medycznej. Słowa te padły po pierwszych prognozach na temat możliwych rozmiarów V fali epidemii w Polsce. Mówiły one o 300 – 500 tysiącach zakażeń dziennie. Zespół MOCOS prognozował natomiast, iż potwierdzonych zakażeń może być 100-150 tys. dziennie.
Skąd różnice pomiędzy liczbą oficjalnie stwierdzonych przypadków, a znacznie wyższymi prognozami infekcji? Jedno z możliwych wyjaśnień to kilka milionów testów na koronawirusa, jakie Polacy zrobili sobie sami, a o wynikach nie informowali nikogo. To po to, aby nie narażać współdomowników na kwarantannę. O skali zjawiska świadczą dane ze sprzedaży testów covidowych z aptek. – W styczniu lekarze zlecili 3,3 mln testów, których wyniki były rejestrowane. W aptekach sprzedano dodatkowo 2,4 mln testów do domowego użytku. I te wyniki były już poza oficjalnym systemem. Czy na testy apteczne istniało duże zapotrzebowanie? – Oczywiście. Były osoby, które systematycznie testowały całe rodziny. Kupując po 10 -20 testów. Było to szczególnie widoczne tuż przed świętami Bożego Narodzenia czy sylwestrem. Pewnie chcieli mieć pewność, że są zdrowi wybierając się do rodziny, czy przyjaciół. Widoczne jest i teraz, wiadomo ferie, wyjazdy na narty – mówi dr n. farm. Lucyna Samborska, wiceprezes Podkarpackiej Izby Aptekarskiej.
Jeszcze jedno zjawisko zaniżało oficjalne dane o zakażeniach. W poprzednim tygodniu ponad 200 tys. osób nie wykonało zleconego przez lekarza testu na koronawirusa.
Skutkiem spadków zachorowań była konferencja ministra zdrowia, podczas której zapowiedział łagodzenie restrykcji. I tak: od 11 lutego zniesiona zostaje kwarantanna przyjazdowa dla osób przybywających z krajów Schengen; kwarantanna pozostaje wyłącznie dla osób bez unijnego certyfikatu COVID-19, oraz skrócenie kwarantanny do 7 dni dla osób spoza strefy Schengen; od 15 lutego izolacja będzie trwała 7 dni, a kwarantanna dla współdomowników osoby zakażonej będzie obowiązywać wyłącznie do zakończenia izolacji; od 21 lutego koniec nauki zdalnej dla uczniów którzy nie mają w tym czasie ferii, np. Podkarpacie; rząd przywraca także ok. 5 tys. łóżek do systemu leczenia, zmniejszając liczbę łóżek covidowych do poziomu ok. 25 tys.
Lekarze co najmniej zdziwieni
Dr Tomasz Karuda z z oddziału chorób płuc z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Łodzi uważa, że luzowanie obostrzeń w obecnej chwili może przynieść negatywne skutki. – W Polsce wciąż odbędzie się to kosztem zdrowia wielu ludzi. U nas od dawna jest zielone światło na umieranie. Jeżeli 600 osób nie kruszyło naszego sumienia, to tym bardziej 200 osób umierających każdego dnia tego nie zrobi – zauważył.
Zdaniem dr Jolanty Kluz-Zawadzkiej, konsultanta wojewódzkiego ds. epidemiologii w regionie na zniesienie obostrzeń jest jeszcze stanowczo za wcześnie. Przekaz, że pandemia jest w odwrocie, spowoduje demobilizację społeczeństwa. I tak mało kto się szczepi, nosi maseczki czy utrzymuje dystans. Teraz wszystko pójdzie na żywioł.
Anna Moraniec



12 Responses to "PiS kolejny raz ogłosił koniec pandemii"