Nauczyciele domagają się wyższych pensji

– Ustawodawca powinien
wpisać automatyczną,
coroczną podwyżkę
dla nauczycieli, na takim
samym poziomie, jaką dostają pracownicy sektora gospodarki narodowej – twierdzi Stanisław Kłak,
prezes okręgu
podkarpackiego ZNP.
– Dzięki temu
poprawiłaby się
sytuacja finansowa
pedagogów.
Fot. Archiwum

Nie będzie więcej godzin pracy dla nauczycieli i dlatego nie będzie też znaczących dla nich podwyżek. Temat zmian w Karcie nauczyciela można uznać za zamknięty. Nowelizacja tego dokumentu oświatowego ma obowiązywać od 1 września 2022 r. Rząd w zamian za zwiększenie pensum z 18 do 22 godzin tygodniowo – planował średni wzrost płac o 23 proc. Jednak ta propozycja została odrzucona i będzie podwyżka, ale nieznaczna, najwyżej o 4,4 proc. To kpina z nauczycieli – komentują związkowcy decyzje Przemysława Czarnka, ministra edukacji.

– Propozycje wzrostu płac dla nauczycieli, które miałyby wejść w życie od 1 września, to kpina – mówi Stanisław Kłak, prezes podkarpackiego okręgu ZNP. – Wielu z nich zastanawia się nad odejściem z zawodu, bo za tak niskie wynagrodzenia nie są w stanie utrzymać rodzin. Doszły do mnie sygnały, że niektórzy z nich wybiorą pracę na kasie w Biedronce lub w Lidlu, bo są tam wyższe wynagrodzenia i częste podwyżki. Dotąd ze szkół do innych miejsc pracy (poza oświatę) odeszło w naszym regionie 51 osób. Na pewno będą kolejne odejścia.
Jeśli minister edukacji wprowadzi w życie swoje propozycje podwyżek o 4,4 proc., to nauczyciel stażysta dostanie więcej o 130 zł, a dyplomowany o 178 zł (oczywiście są to kwoty brutto). Natomiast, gdy wzrost wynagrodzeń będzie trochę wyższy – o 6 proc. – to nauczyciel stażysta zarobi o 176 zł więcej, a dyplomowany dostanie dodatkowo 243 zł brutto. To znacznie poniżej oczekiwań środowiska oświatowego. W związku z inflacją i perturbacjami Polskiego Ładu, nauczyciele będą bardzo pokrzywdzeni finansowo.
Jak dodał prezes okręgu podkarpackiego ZNP, w ub. roku na wcześniejszą emeryturę przeszło na Podkarpaciu 389 nauczycieli, w tym 61 na świadczenia kompensacyjne. Stanisław Kłak podkreśla, że związkowcom zależy, żeby tak zmienić przepisy, by nauczyciele dostawali podwyżki na poziomie przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Czyli podwyżki płac byłyby o 23 procent wyższe. Związek Nauczycielstwa Polskiego zabiegał, żeby ustawodawca wprowadził na 2022 r. podwyżkę dla nauczycieli co najmniej w wysokości minimalnej 700 zł brutto. Byłoby to możliwe dzięki podwyższeniu pensum pracy z 18 do 22 godzin tygodniowo. Jednak Sejm taką propozycję wpisania do Karty Nauczyciela odrzucił, mimo przyjęcia jej przez Senat. Jeśli nie zmieni się sytuacja nauczycieli, to coraz więcej będzie ich odchodzić z zawodu.
Już teraz w związku z wprowadzeniem rządowego programu Polski Ład, część nauczycieli pobrało niższe wynagrodzenia. O tym, że niemożliwe będą od września podwyżki o 23 proc., kierownictwo resortu edukacji narodowej informowało już wcześniej kuratoria oświaty. Będzie o 4,4 proc. więcej, czyli tyle ile zaplanowano dla całej budżetówki. Centrala związkowa ZNP twierdzi nawet, że jeśli podwyżka będzie tak nieznaczna, to ze szkół odejdzie nawet połowa nauczycieli. Jednak przede wszystkim z miast. Na wsiach pedagodzy pozostaną, bo tam trudno będzie im znaleźć inną pracę.

Mariusz Andres

11 Responses to "Nauczyciele domagają się wyższych pensji"

Leave a Reply

Your email address will not be published.