
PGE Skra po raz drugi w tym sezonie pokonała Asseco Resovię w PlusLidze po tie-breaku. Z kolei w meczu 1/8 finału TAURON Pucharu Polski górą byli rzeszowianie i to oni zagrają w najbliższy weekend w Finaf Four tych rozgrywek we Wrocławiu.
– Można powiedzieć, że ta jedna strona boiska była szczęśliwa, na której to bełchatowianie kończyli, a i my wygrywaliśmy swoje sety. Myślę, że to jest trochę wizytówka ich i nas w tym sezonie. Ciężko jest na takim całym wysokim poziomie zagrać cały mecz, szczególnie z rywalem, który wymaga takiej gry swoją grą. Myślę, że mecz mógł się podobać. Zapisujemy jeden punkt i walczymy dalej – mówił Paweł Zatorski, libero Asseco Resovii, a jego vis-á-vis Kacper Piechocki dodawał: – Te mecze zawsze są ciężkie cieszymy się, że wygraliśmy na bardzo ciężkim terenie. Po ostatniej porażce w Pucharze Polski z Resovią bardzo tego chcieliśmy, żeby się odgryźć i ewentualnie przed play-off mieć w głowie tę wygraną. Falowało dziś to wszystko, raz jedni kopnęli zagrywką, raz drudzy. Tak wyglądają te mecze na najwyższym poziomie. Cały czas tę formę stabilizujemy przed play-off i mam nadzieję, że ta najlepsza gra jeszcze przed nami.
Inauguracyjna partia rozpoczęła się od prowadzenia bełchatowian z czasem gospodarze poprawili grę w ataku i doprowadzili do remisu. Resoviacy regularnie ostrzeliwali zagrywką Dicka Kooya, który był w dużych opałach, a mimo to goście wychodzili obronną ręką z opresji. Duża w tym zasługa Aleksandara Atanasijevicia, który w I secie na 7 ataków skończył 6 (86 proc. skuteczności). To on przy stanie 10:10 wziął na swoje barki ciężar zdobywania punktów i PGE Skra prowadziła 14:10. Resoviacy choć dostali od rywali aż 8 punktów, po błędach nie byli już w stanie zniwelować strat. W drugim secie bełchatowianie przeważali jedynie na początku. Od stanu 9:9 cztery punkty z rzędu zapisali na swoim koncie resoviacy i zaczęli dyktować warunki. Raz za razem mocno dawali się we znaki zagrywką (duże problemy w przyjęciu Dicka Kooya) i do końca już zdecydowanie dyktowali warunki gry. Role odwróciły się w secie numer trzy. Świetnie w szeregach PGE Skry spisywał się Robert Täht, który pod koniec ub. sezonu rozwiązał kontrakt z Asseco Resovią. Estoński przyjmujący po III setach miał 73- procentową skuteczność w ataku. Jeszcze lepiej spisywał się wprowadzony za Dicka Kooya, Milad Ebadipour (78-proc. skuteczność ataku. Na dobre rozkręcił się Mateusza Bieniek i przewaga bełchatowian rosła w błyskawicznym tempie. Czwartą partię z kolei lepiej zaczęli gospodarze (3:1, 9:7). Bełchatowianie nie dawali za wygraną po koncertowym fragmencie gry Matusza Bieńka (blokował, zagrywał i bronił) wyszli na prowadzenie 11:10. Wydawało się, że goście złapali swój rytm, ale resoviacy odpowiedzieli kilkupunktową serią, w czym duża zasługa Sama Deroo i nie dali sobie odebrać już prowadzenia. Tie-breaka gospodarze rozpoczęli od prowadzenia 5:3 i… stanęli.- Nie wykorzystaliśmy pierwszej akcji w tym najgorszym ustawieniu wówczas i później się trafiła taka dziura, gdzie nie mogliśmy zrobić przejścia i to zaważyło o losach tego seta – mówi Zatorski. – Kolejne pięć „oczek” zdobyli bełchatowianie, w czym duża zasługa świetnie zagrywającego Karola Kłosa. Goście wyszli na trzypunktowe prowadzenie, którego nie oddali już do końca. – Zawsze ten klasyk więcej emocji wytwarza – mówi Fabian Drzyzga, rozgrywający Asseco Resovii. – Sam w sobie nie był on najwybitniejszy stricte siatkarsko, ale może dla kibica czy w TV fajnie się to oglądało. Ani my, ani oni nie wyglądaliśmy dobrze w tym meczu tak naprawdę. Ktoś musiał wygrać, bo mecz musiał się skończyć. Myślę, że żadna z drużyn nie jest zadowolona w 100 procentach. Nie jest tak też, że zwieszamy głowy i robimy tragedię, ale po prostu trzeba wziąć na klatę, że nie zagraliśmy najlepszego meczu, punkt jednak zdobyliśmy, a przecież mogliśmy nawet przegrać 0-3. Skra od nas trochę lepiej wyglądała fizycznie. Chyba ten mały mikrocykl, który zrobiliśmy do Pucharu Polski może jednak był odczuwalny w naszych nogach.
PGE Skra Bełchatów 2
Asseco Resovia 3
(21:25, 25:21, 19:25, 25:18, 12:15)
Asseco Resovia: Drzyzga 1, Deroo 14, Tammemma, Muzaj 18, Szerszeń 7, Kochanowski 11 oraz Zatorski (libero), Cebulj 6, Bucki, Woicki, Kozamernik 4.
PGE SKRA: Łomacz, Taht 20, Bieniek 11, Atanasijević 19, Kooy 5, Kłos 11 oraz Piechocki (libero), Schulz 2, Ebadipour 15, Mitić
Sędziowali: Sz. Pindral i B. Adamczyk. MVP Robert Taht. Widzów 2700.
RESOVIA kontra SKRA
44 atak (proc.) 53
43 przyjęcie (proc.) 32
7 zagrywka (asy) 4
5 blok (pkt) 9
39 po błędach (pkt) 20
14 błędy w zagr. 25
Wyniki innych meczów 21. kolejki: Cuprum Lubin – LUK Lublin 3-2 (25:20, 21:25, 22:25, 25:20, 15:12), GKS Katowice – PSG Stal Nysa 3-1 (13:25, 25:20, 29:27, 25:20), Aluron CMC Warta Zawiercie – Jastrzębski Węgiel 1-3 (25:16, 18:25, 18:25, 17:25), Ślepsk Malow Suwałki – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0-3 (22:25, 21:25, 21:25). Mecz Trefl Gdańsk – Projekt Warszawa zakończył się po zamknięciu gazety. Dziś spotkanie Indykpol AZS Olsztyn – Cerrad Enea Czarni Radom (godz. 17.30, transmisja Polsat Sport)
1. ZAKSA 17 49 51-8
2. Jastrzębie 19 49 52-15
3. Skra 20 45 54-29
4. Zawiercie 21 40 47-34
5. AZS O. 19 32 40-32
6. Resovia 20 32 40-36
7. Projekt 18 29 37-35
8. GKS 20 29 38-40
9. Trefl 18 21 28-35
10. LUK 21 21 30-49
11 Cuprum 20 19 31-50
12. Ślepsk 20 17 23-48
13. Czarni 18 16 20-43
14 Stal 21 9 22-59
W następnej kolejce (4.03.): LUK Lublin – Asseco Resovia (godz. 20.30).
Rafał Myśliwiec


