Drożyzna sprzyja zdrowiu

Jeszcze do niedawna, gdy rodacy wyjeżdżali za granicę, to chcąc kupić dobre jadło, szukali polskich sklepów, bo w nich żywność była znacznie smaczniejsza niż w miejscowych. A tacy np. Niemcy mieszkający blisko granicy z Polską jeździli do nas na zakupy żywności i to nie tylko ze względu na ceny. Po prostu towar był przedni.
I oto czytam, oczom nie wierząc, że obecnie jesteśmy liderami w produkcji żywności… najbardziej niebezpiecznej w całej Unii Europejskiej, co przedstawiono we wstrząsającym raporcie NIK, który powstał przy udziale m.in. pracowników naukowych uniwersytetów rolniczych. W raporcie tym przytoczono szereg danych, z których jasno wynika, że – uwaga, uwaga! – żywność w Polsce nie nadaje się do jedzenia.
Czytam i najpierw sądzę, że może NIK zwariowała, ale ta rzetelnie udowadnia, że w naszych produktach rośnie liczba salmonelli. I nie tylko, bo wykryto też bakterię listeria monocytogenes. Pojęcia nie mam, co to za świństwo, ale fachowcy piszą, że zakażenie nią prowadzi do posocznicy listeriozowej, której też nie znam i nie chcę znać, ale ta posocznica może powodować zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu. O Chryste Panie!
Wszystkie te dane zbierane są następnie w RASFF. Jest to europejski system Wczesnego Ostrzegania o Niebezpiecznej Żywności i Paszach. W 2017 r. wpłynęło do niego z Polski 87 powiadomień o niebezpiecznej żywności, a 30 września 2020 r. już 273, co daje nam najwyższe miejsce na podium z dużą przewagą nad rywalami. Wszystkiemu zaś – zdaniem NIK – winien jest system. Brakuje kontrolerów zajmujących się badaniem żywności, bo zarobki są marne, Inspekcja Weterynaryjna „w zasadzie nie pełniła żadnego nadzoru nad ubojem zwierząt gospodarskich”, brakuje współpracy między poszczególnymi instytucjami zajmującymi się tą problematyką, itp., itd., etc.
Na szczęście i na zakończenie jest też w miarę dobra wiadomość. Taka mianowicie, że drastycznie drożeje żywność, a podwyżek tych nie są w stanie zrekompensować żadne tarcze. Wartość koszyka podstawowych produktów żywnościowych na początku 2022 r. wyniosła 343 zł 90 gr i w porównaniu z początkiem 2021 r. podrożała o prawie 12 procent. Mówiąc po ludzku, żarcie jest już tak horrendalnie drogie, że dzięki temu ludzie kupują dużo mniej i tym samym dużo mniej jedzą. A im mniej zjedzą tej niebezpiecznej żywności, tym będą zdrowsi.
Można zatem uznać, że pisowski rząd podjął taką potajemną, ale skuteczną walkę z niezdrową żywnością i zaczyna na tym polu odnosić duże sukcesy. Niebawem obywatele sami dojdą bowiem do wniosku, że najzdrowsze jest to, czego nie zjedzą.

Jan Miszczak

Leave a Reply

Your email address will not be published.