
procesu, w trakcie którego musiał stawać twarzą
w twarz z oskarżonym,
a teraz jest zmuszony
walczyć o swoje dobre imię i ponosić
konsekwencje tego, że miał odwagę walczyć przeciwko 59-letniemu kapłanowi.
– Zostałem zaatakowany wulgarnymi słowami oraz naruszono moją nietykalność cielesną. Co najgorsze, wszystko to stało się, gdy
wychodziłem ze świątyni, tej samej, w której kiedyś służyłem jako ministrant – mówi tarnobrzeżanin, który w ubiegłym roku doprowadził do skazania za molestowanie ks. Józefa G., byłego proboszcza parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Tarnobrzegu. Proces księdza Józefa G., wieloletniego proboszcza parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Tarnobrzegu, był jedną z najgłośniejszych spraw, które wstrząsnęły mieszkańcami regionu w ubiegłym roku. Decyzją Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, 59-letni kapłan został uznany winnym dopuszczenia się molestowania małoletniego ministranta oraz nakłaniania świadka za pomocą groźby bezprawnej do składania fałszywych zeznań.
Całował po twarzy i dotykał
Przypomnijmy; 28 września ub. r. Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu uznał Józefa G. winnym tego, że na terenie zakrystii i plebanii w okresie od bliżej nieustalonego dnia pod koniec 2005 r. do 30 czerwca 2006 r. dopuścił się co najmniej sześciokrotnie wobec małoletniego poniżej 15. roku życia innej czynności seksualnej polegającej na całowaniu go po całej twarzy, a w szczególności w usta, oraz dotykaniu go po całym ciele, w tym jego narządów płciowych. Sąd uznał także mężczyznę winnym tego, że w bliżej nieokreślonym dniu w okresie od 24 czerwca do 8 lipca 2019 r. w Ostrowcu Świętokrzyskim użył wobec pokrzywdzonego groźby bezprawnej, polegającej na zapowiedzi pozbawienia go życia poprzez przejechanie samochodem, w celu wywarcia na niego wpływu jako na świadka i powstrzymania go od złożenia zgodnych z prawdą obciążających Józefa G. zeznań w postępowaniu prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Tarnobrzegu.
Tuż po ogłoszeniu wyroku, mężczyzna, który występował w procesie w charakterze pokrzywdzonego, przyznał Super Nowościom, że „ten wyrok powinien dać odwagę innym pokrzywdzonym, bo ten proces jest dowodem tego, że nie ma się czego bać, a sądy wypalają żelazem takie sprawy jak ta”.
Wygrał, ale znów walczy o godność
Tarnobrzeżanin, który doprowadził do skazania księdza, w styczniu br., znów stawił się w sądzie. Tym razem z powodu sprawy, którą wniósł z powództwa prywatnego, a dotyczącej naruszenia jego dóbr osobistych.
– Skierowałem sprawę przeciwko młodemu mężczyźnie, który naruszył moje dobra osobiste w postaci godności, czci, dobrego imienia poprzez to, że użył i skierował w moim kierunku słowa nieprzyzwoite i obraźliwe oraz dopuścił się nieobyczajnego wybryku na terenie parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Tarnobrzegu w otoczeniu dużej liczby parafian i świadków. Sytuacja ta miała miejsce w czasie, gdy po zakończonej mszy św. ja i inni wierni wychodziliśmy ze świątyni – mówi 29-latek. – Co mnie osobiście najbardziej bulwersuje, to to, że tego czynu dopuścił się ministrant tamtejszej parafii.
Z relacji pokrzywdzonego wynika, że młody mężczyzna miał go zaatakować słowami wulgarnymi oraz naruszyć jego nietykalność cielesną poprzez potrącenie.
– Całe to zachowanie było spowodowane tym, że zeznawałem w procesie Józefa G. przeciwko byłemu proboszczowi tej parafii – przyznaje mężczyzna. – Proszę mi wierzyć, że ja ten cały proces bardzo mocno przeżyłem, kosztował mnie on nie tylko dużo czasu, ale i stresu. Przez wiele tygodni, podczas kolejnych rozpraw stawałem twarzą w twarz z oskarżonym, w mediach pojawiały się informacje, które miały na celu zdyskredytowanie mnie, które miały mnie oszkalować w oczach sądu i opinii społecznej. Dziś wiem, kto za tym wszystkim stał i wiem, że były to działania mające na celu pomóc oskarżonemu. „Niestety” nie przyniosły one oczekiwanego wówczas przez inicjatorów tych działań rezultatu. Nie udało się tym osobom ani zamydlić oczu sądowi, ani mnie zniszczyć.
Chciałem mediacji, ale została odrzucona
Na początku marca br. trafi na wokandę sprawa, w której młody mężczyzna, który miał zaatakować 29-latka na terenie parafii, będzie odpowiadał za przestępstwa z art. 216 i 217 kodeksu karnego.
– Działając w imieniu własnym, w nawiązaniu do wydarzeń noszących znamiona czynów zabronionych oraz krzywdy doznanej na ich skutek przeze mnie 21 marca 2021 roku za sprawą ministranta parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Tarnobrzegu, zwróciłem się do sądu o wyznaczenie terminu spotkania, podczas którego byłoby możliwe wypracowanie porozumienia mającego na celu zadośćuczynienie pieniężne za doznaną krzywdę wynikającą bezpośrednio z działań i wypowiedzianych słów obraźliwych pod moim adresem. Spotkanie mające na celu mediację odbyło się, ale sprawa nie zakończyła się polubownie. Oskarżony nie był takim rozwiązaniem zainteresowany, nie wykazał także żadnej skruchy. Nie poczuwa się po prostu do zarzucanych mu czynów – informuje 29-latek skrzywdzony w przeszłości przez księdza, który kierował tą samą parafią, w której doznał kolejnej krzywdy przez posługującego w niej ministranta.
Nie mogę nie reagować na takie ciosy
– Moim celem, było uświadomienie temu młodemu człowiekowi, że nie miał prawa mnie tak zaatakować. Nie wie i lepiej dla niego, że nie wie, czego doświadczyłem z rąk Józefa G., nie życzę mu tego, aby znalazł się kiedykolwiek w takiej sytuacji, w jakiej ja się znalazłem. Nagonka na mnie trwała w czasie procesu przez długi czas. Czy nie jest ciekawe, że oskarżony wezwał na świadka tego samego mężczyznę, który próbował mnie oskarżyć i zniesławić, przeszkadzając w procesie skazanego księdza pedofila? Za tym atakiem na mnie stoją ciągle te same osoby, a ja za dużo przeszedłem, aby móc sobie pozwolić na niereagowanie na takie ciosy. O sprawie został już zawiadomiony Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych i wstępnie wyraził on chęć aktywnego uczestnictwa w sporze sądowym. Termin rozprawy został wyznaczony na 1 marca 2022 r.
29-letni tarnobrzeżanin zapowiada także złożenie do sądu pozwów przeciwko osobom i mediom, które w trakcie procesu Józefa G. miały naruszyć jego dobra osobiste. Z tego, co przyznał Super Nowościom, pozwy te są już sformułowane. Do sprawy wrócimy.
Małgorzata Rokoszewska



13 Responses to "Skrzywdzony przez księdza, atakowany przez ludzi"