Wojna na Ukrainie uderzy w portfele Polaków

Wojna na Ukrainie może skończyć się dla Polski stagflacją. Mowa o nieczęsto spotykanym zjawisku polegającym na jednoczesnym utrzymywaniu się wysokiej inflacji przy spadku wzrostu gospodarczego. Fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl

Agresja Rosji na Ukrainę to tragedia milionów ludzi, ale także olbrzymie konsekwencje ekonomiczne dla obu krajów. Ich skutkiem będzie również uderzenie w portfele Polaków. Już za kilka dni paliwo znowu może podrożeć o nawet 40 gr, a chwilę później w górę wystrzelą ceny żywności, raty kredytów czy wysokość opłat za rachunki. „To nie będą tłuste miesiące”.

Jeszcze kilkanaście dni temu wojna na Ukrainie wydawała się czymś nierealnym, a na pewno mocno odległym. Dziś mamy olbrzymią agresję Rosji na Kijów i jak to zwykle w takiej sytuacji bywa, nie wpłynie to obojętnie na nasze portfele. Sankcje na Rosję, zaburzenie łańcuchów dostaw ze wschodu Europy czy straty produkcyjne spowodują, że Polaków czeka drożyzna. – Sankcje gospodarcze to miecz obusieczny i traci na nich nie tylko ten, którego one obejmą, ale także nakładający – mówi Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha.
Pierwsze symptomy owej drożyzny już obserwujemy na stacjach paliw. W ubiegłym tygodniu, zaraz po tym jak wojna wybuchła, ceny paliw wzrosły o nawet 50 groszy. – Prognozy na kolejne dni są mało optymistyczne. Trudno dziś oszacować dokładne stawki, bo nie wiemy ile będzie kosztować ropa naftowa, której brakuje, i jaką wartość będzie mieć złotówka. W przeciągu kilku dni ceny mogą jednak wzrosnąć o nawet 30 – 40 groszy na litrze – ostrzega Urszula Cieślak, analityk rynku paliw z BM Reflex. Jak słyszymy, na razie mamy zapasy paliwa, lecz nie wiadomo, co pokaże przyszłość.
Żywność w górę
Drogo będzie także w obszarze produktów na sklepowych półkach, w tym samej żywności. Ukraina to kluczowy eksporter zbóż i roślin oleistych (13,4 proc. w całym światowym eksporcie rzepaku), z kolei sama Rosja dostarcza nawozów i gaz. – Rosja i Ukraina odpowiadają za blisko 30 proc. światowego handlu pszenicą – alarmuje Izba Zbożowo-Paszowa. Brak lub ograniczona ilość tych dóbr spowoduje, że podrożeć może wszystko od pieczywa i chleba, przez warzywa i owoce, kończąc na olejach i nabiale. – Żywności w Polsce nie zabraknie. Nie ulegajmy dezinformacji. (…) Polska jest samowystarczalna we wszystkich podstawowych kategoriach produkcji rolnej i przetwórstwa – uspokaja Andrzej Gantner, dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności. Żywności nie zabraknie, lecz jej ceny mogą nie napawać optymizmem.
Wciąż nie wiadomo, jak będzie wyglądać sytuacja na rynku gazu i węgla. Rosja dostarcza do Polski gigantyczne ilości tych dóbr. Nasz kraj chce przestać importować rosyjski węgiel, ale na razie nie wiadomo jak rozwiąże tę kwestię. Jeżeli chodzi o gaz, to alternatywą ma być m.in. gaz z Norwegii, prowadzony budowanym obecnie rurociągiem Baltic Pipe. Jak podaje Forum Energii, w ciągu 20 lat Polska zapłaciła za import surowców energetycznych z Rosji ponad 900 mld zł. Trudno będzie się od tego uwolnić.
– Polacy mogą spodziewać się droższego gazu i węgla, chociażby dlatego, że mamy osłabioną złotówkę. NBP wychodzi z błędnego założenia myśląc, że drobnymi interwencjami naprawi sytuację. Trzeba odciążyć polskich pracowników i pracodawców, aby wzmocnić walutę – zaznacza Sadowski.

Raty kredytów wzrosną?

Ostatnie dni przyniosły także sporo spekulacji odnośnie do kolejnych podwyżek stóp procentowych. Część ekonomistów zwiastuje, że to scenariusz nieunikniony, niezbędny do walki z inflacją, a część wskazuje, że niekoniecznie czeka nas takie rozwiązanie. Spodziewane osłabienie popytu konsumpcyjnego ma obniżyć poziom wskaźników. Wielu ekspertów twierdzi jednak, że stopy mogą podskoczyć łącznie do poziomu 5,5 proc. W efekcie wzrosłyby raty kredytów.
Oprócz wyższych rat, wojna z pewnością spowoduje zapotrzebowanie na mieszkania, szczególnie w najmie. Wielu uchodźców będzie chciało zamieszkać w Polsce. Wyższy popyt będzie równy wyższym stawkom najmu. Jeżeli chodzi o sam zakup mieszkania, trudno teraz przewidzieć jaka będzie sytuacja, ale w najbliższych miesiącach może być trudno nabyć własne lokum.
– Wiele zależy od dostępności do kredytów, rosnących kosztów materiałów budowlanych oraz zapotrzebowania. Trudno spekulować jak za kilka tygodni będzie wyglądać sytuacja, szczególnie że spada zdolność kredytowa, a rosną raty. Jest dynamicznie – mówi Marcin Krasoń z portalu Obido.pl.

Materiały budowlane będą droższe

Wspomniane już rosnące ceny materiałów budowlanych to kolejny problem, z którym będziemy się mierzyć. Dotknie on deweloperów (i pośrednio kupujących), ale także prywatne osoby. – Odpływ pracowników z Ukrainy, którzy wracają walczyć za swoją ojczyznę, może prowadzić do opóźnień na polskich budowach (…) Ponadto polskie firmy budowlane mogą mieć poważne problemy z płynnością dostaw z Ukrainy, Rosji i Białorusi (głównie kruszyw, stali, cementu, aluminium i drewna) – ocenia dr Damian Kaźmierczak z Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Kamil Lech

19 Responses to "Wojna na Ukrainie uderzy w portfele Polaków"

Leave a Reply

Your email address will not be published.