
połowa wciąż znajduje się
w środowisku. Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl
W związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej doniesieniami na temat wzmożonego zainteresowania tzw. płynem Lugola (jest już niemal niedostępny w aptekach, a jego cena na serwisach aukcyjnych sięga horrendalnych kwot rzędu 130 – 150 zł, przy normalnej cenie: 10 – 15 zł), Państwowa Agencja Atomistyki odradza przyjmowanie tego i innych preparatów ze stabilnym jodem. – Sytuacja radiacyjna w kraju pozostaje w normie – poinformowała 2 marca PAA. „Proszę nie panikować, stosowanie płynu Lugola jest teraz nieuzasadnione!” – przestrzega na Twitterze lekarz Szymon Suwała.
Płyn Lugola to wodny roztwór, który zawiera stabilny jod. Kojarzy się on najczęściej z katastrofą w Czarnobylu, kiedy był podawany w celu ochrony tarczycy przed promieniotwórczym jodem. – Okres połowicznego rozpadu izotopu promieniotwórczego jodu (I-131) to 8 dni. Katastrofa w Czarnobylu miała miejsce w 1986 r., przy czym już miesiąc po niej w okolicy ilość promieniotwórczego jodu zmniejszyła się trzynastokrotnie. Po roku wynosiła ona 0,000000000002 proc. pierwotnej ilości – zwraca uwagę Agencja. I dodaje, że „obecnie, 34 lata po katastrofie w Czarnobylu, nie obserwuje się promieniotwórczego jodu-131 uwolnionego w trakcie katastrofy”. Przyznaje jednak, że w środowisku wokół czarnobylskiej elektrowni jądrowej zajętej obecnie przez wojska rosyjskie znajduje się promieniotwórczy cez-137, który ma stosunkowo długi okres półrozpadu, wynoszący 30 lat. Oznacza to, że połowa cezu-137 uwolnionego w trakcie awarii w Czarnobylu już zniknęła, jednak druga połowa wciąż znajduje się w środowisku. „Nie obserwujemy jednak zwiększenia mocy dawki promieniowania, która mogłaby świadczyć o zwiększeniu ilości promieniotwórczego cezu w powietrzu na obszarze Polski” – informuje PAA.
Agencja i lekarze odradzają stosowanie płynu Lugola
– Przyjmowanie preparatów ze stabilnym jodem ma za zadanie ograniczenie przyswajania w tarczycy izotopów promieniotwórczych jodu, co może wystąpić jedynie w przypadku ich uwolnienia do atmosfery. Obecnie nie odnotowujemy podwyższonych wskazań aparatury, która mierzy obecność izotopów promieniotwórczych w powietrzu. Nie ma też informacji o jakimkolwiek uwolnieniu substancji radioaktywnych poza granicami kraju – informuje Agencja.
Jednocześnie zwraca uwagę, iż „samodzielne przyjmowanie preparatów ze stabilnym jodem może być szkodliwe dla zdrowia”. – Skutkiem ubocznym stosowania preparatów może być nadmierne uaktywnienie tarczycy, co może doprowadzić do jej nadczynności. U niektórych pacjentów, w tym cierpiących na zaburzenia układu krążenia, może to doprowadzić do zagrożenia zdrowia i życia. Dlatego preparaty z stabilnym jodem należy przyjmować tylko w przypadku wystąpienia konkretnych zaleceń – dodaje PAA i podkreśla, że prowadzi stały, całodobowy monitoring sytuacji radiacyjnej w kraju.
Na Ukrainie jednak trwa wojna
24 lutego Czarnobyl wpadł w ręce wojsk rosyjskich, które przejęły kontrolę nad całą strefą wykluczenia. Zdaniem Energoatomu (ukraińskie państwowe przedsiębiorstwo obsługujące i nadzorujące elektrownie jądrowe na Ukrainie), żołnierze nie zdają sobie sprawy, w jak wielkim są niebezpieczeństwie. Od ich wejścia w strefie wzrósł bowiem poziom promieniowania (efekt przemieszczania ciężkich pojazdów i podniesienia w powietrze skażonego pyłu z gleby). 1 marca Energoatom wydał komunikat, w którym podaje: „czarnobylska elektrownia nie jest już czynną elektrownią, na miejscu nie ma również paliwa jądrowego. Na terenie strefy wykluczenia nierównomiernie rozłożona jest jednak ogromna ilość substancji radioaktywnych, które znajdują się w osadach dennych, glebie, na powierzchni budynków”.
Ukraina ma cztery czynne elektrownie jądrowe. Zaporiska AES w Energodarze, Południowo ukraińska Elektrownia Atomowa w Jużnoukraińsku, Rówieńska Elektrownia Atomowa w Waraszu i Chmielnicka AES w Nityszynie. W nocy ze środy na czwartek Rosja przeprowadziła atak na elektrownię w miejscowości Enerhodar na południu Ukrainy (największa tego typu elektrownia w Europie). Atak został odparty przez jednostki Gwardii Narodowej Ukrainy.
Anna Moraniec



6 Responses to "Nie ma wzrostu promieniowania, a spekulanci zarabiają na ludzkim strachu"