Przełamać domowego pecha

Rozegrany 10 grudnia 2021 r. mecz z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza był ostatnim spotkaniem PGE Stali wygranym na własnym boisku. Fot. Marta Badowska/Stal Mielec

Już blisko trzy miesiące piłkarze PGE Stali Mielec czekają na ligowe zwycięstwo przed własną publicznością. W piątkowym meczu, który otworzy 24. kolejkę, podopieczni Adama Majewskiego będą podejmować Jagiellonię Białystok. – Chcemy ze sportową złością wyjść na boisko i powalczyć o 3 punkty – zapewnia opiekun PGE Stali.

Mielczanie ostatni raz przy Solskiego 1 wygrali 10 grudnia ubiegłego roku, kiedy to pokonali 1-0 Bruk-Bet Termalikę Nieciecza. Późniejsze dwa spotkania w roli gospodarza zakończyły się pechowymi porażkami. W meczu z Górnikiem Zabrze, przy stanie 1-2, Grzegorz Tomasiewicz nie wykorzystał rzutu karnego w doliczonym czasie gry. Również kolejny domowy mecz z Pogonią Szczecin, rozstrzygnął się już po zakończeniu regulaminowych 90 minut. Wówczas zwycięskiego gola dla „Portowców” zapewnił Wahan Biczachczjan. Teraz do Mielca przyjeżdża Jagiellonia, która w tabeli ustępuje PGE Stali o 2 „oczka”. Piątkowy mecz może zatem okazać się kluczowym w kwestii spokoju ekipy z Mielca w decydującej części sezonu. – Do końca nie zgodzę się z tą tezą – mówi Adam Majewski. – Do końca sezonu jest jeszcze wiele spotkań. Dla nas każdy mecz jest prawdopodobnie kluczowy, bo patrząc na naszą obecną zdobycz punktową, to przy odrobinie szczęścia i lepszej skuteczności, moglibyśmy już w tych poprzednich meczach zdobyć więcej punktów. Gdybyśmy zsumowali punkty, które nam uciekły, już bylibyśmy bardzo blisko utrzymania. Nie udało się tego zrobić, ale też nie ma z tego powodu paniki – zapewnia szkoleniowiec PGE Stali. Jej kibice w ostatnich dniach zimowego okienka transferowego (zamknęło się ostatniego dnia lutego – przyp. red.) mocno liczyli na pozyskanie ofensywnych zawodników, którzy wzmocniliby siłę rażenia mieleckiej drużyny. – Dobrze znamy naszą sytuację finansową. Dlatego właśnie kilku zawodnikom z tych, jak i sportowych względów, musieliśmy podziękować. Wybieraliśmy z takich na miarę naszych możliwości. Podjęliśmy ryzyko, czekając do końca okienka. To już się zamknęło, więc pozostali nam tylko piłkarze z kartą na ręku. Chcemy ściągnąć jeszcze jednego zawodnika. To napastnik. Jesteśmy bardzo blisko – przekonywał na przedmeczowej konferencji prasowej trener Majewski.
Jagiellonia obecny sezon rozpoczęła pod wodzą Ireneusza Mamrota, którego 31 grudnia 2021 r. zastąpił Piotr Nowak. W ostatnich wyjazdowych meczach ekipa z Białegostoku prezentowała iście kameleonową formę. I tak po zwycięstwie 2-1 Gdańsku, dostała lanie
0-5 w Częstochowie i przegrała 1-2 w Niecieczy, by potem wygrać
2-1 w Zabrzu. Którą twarz pokażą zatem piłkarze Jagiellonii w Mielcu, gdzie przyjadą po dwóch domowych remisach (0-0 z Cracovią i 1-1 z Wartą Poznań).
– Chcę, aby po końcowym gwizdku wszyscy mieli poczucie, że zrobiliśmy wszystko, aby wygrać. Brak Karola Struskiego i Bogdana Tiru będzie problemem, ale to szansa dla innych. Przede wszystkim powinniśmy skupić się na sobie, nad tym, jak chcemy grać w piłkę i to, co my chcemy prezentować. My chcemy dyktować swoje warunki gry i będziemy dążyć do tego, żebyśmy to my prowadzili grę i zwyciężyli w tym spotkaniu – mówi szkoleniowiec Jagiellonii. – Tak jak inne mecze, to również będzie mecz walki. Każdy walczy o punkty, każdy stara się wybiegać te mecze. Nie przypuszczam zatem, że będzie to typowo techniczne spotkanie – przewiduje Piotr Nowak.

mj

PGE STAL – JAGIELLONIA
piĄtek, godz. 18
(transmisja nSport+)

Leave a Reply

Your email address will not be published.