Szpiegował dla Rosji? ABW zatrzymała go w Przemyślu

Pablo G. został aresztowany w jednym z hoteli w Przemyślu w nocy z 27 na 28 lutego. Kilka godzin wcześniej opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie z uchodźcami z Nigerii. W tle dworzec kolejowy w Przemyślu. Fot. Twitter

Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali w jednym z przemyskich hoteli Pabla G., Hiszpana rosyjskiego pochodzenia. Cała akcja miała miejsce w nocy z 27 na 28 lutego, jednak służby poinformowały o tym dopiero w miniony piątek. G. przebywał w Przemyślu już od drugiego dnia wojny w Ukrainie. Był tu jako dziennikarz i faktycznie wykonuje ten zawód, pracując dla wielu redakcji. Zdaniem polskich służb specjalnych, Pablo G. to także agent Głównego Zarządu Wywiadowczego Sztabu Generalnego Federacji Rosyjskiej (GRU). Mężczyzna został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące. Zarzuca się mu szpiegostwo na rzecz Federacji Rosyjskiej. Mężczyźnie grozi 10 lat pozbawienia wolności.

Od początku wojny na Ukrainie widok zagranicznych dziennikarzy nie jest w Przemyślu żadnym zaskoczeniem. Przyjeżdżają tu z całego świata, by relacjonować sytuację uchodźców. Wśród nich był Pablo G. To Hiszpan pochodzenia rosyjskiego, urodzony w Moskwie, obecnie zamieszkujący w Kraju Basków, ale bardzo często przebywający w Warszawie. Jego materiały dotyczą w zasadzie jedynie sytuacji geopolitycznej w państwach byłego bloku wschodniego. Jak donoszą media, G. posługuje się biegle językami: hiszpańskim, rosyjskim i polskim. Ustalono, że dziennikarz przed rosyjską inwazją na Ukrainę przebywał w mieście Dniepr, a następnie w Kijowie. Stamtąd pisał „relacje” dotyczące przyszłego rosyjskiego ataku na Ukrainę. Trudno określić je inaczej niż prorosyjskie i stronnicze.

Na celowniku ukraińskich służb

Jak ustaliła Gazeta Wyborcza, Pablo G. o rosyjskiej inwazji na Ukrainę pisał jeszcze przed nią np. tak: – Rosja skoncentrowała już na granicy z Ukrainą ponad 100 tys. ludzi i dużą ilość materiałów wojennych. (…) od 50 do 100 grup bojowych, które dzięki swojej przewadze technicznej i większej sile ognia, zwłaszcza ze średnich i długich dystansów, w ciągu kilku dni zakończyłyby ukraiński opór
– taki przekaz miał oczywiście przekonywać Ukraińców i resztę świata, że ci pierwsi w ewentualnym starciu z rosyjską potęgą nie mają najmniejszych szans. O przygotowaniach Ukraińców do rosyjskiej agresji G. pisał, że organizuje je „aktywna mniejszość nacjonalistyczna” i, że w razie wojny, będą one „praktycznie bezużyteczne”. Trudno się dziwić, że siejącym prorosyjską propagandę G. zainteresowały się ukraińskie służby. Na początku lutego zatrzymano go i przesłuchano, a następnie kazano mu opuścić Ukrainę.
Ten to uczynił, ale nie wyjechał daleko, bo do tak „lubianej” przez siebie Polski. Na tyle „lubianej”, że w mediach społecznościowych sam siebie określał, jako „dziennikarz z Warszawy”.
Pablo G. znalazł się tam, gdzie wszyscy dziennikarze zagraniczni w ostatnim czasie, czyli w Przemyślu, gdzie zatrzymał się w jednym z hoteli. Już drugiego dnia wojny widziano go na przemyskim dworcu, skąd relacjonował przyjazd pociągu z uchodźcami z Odessy. Jednak z ustaleń naszych służb wynika, że Pablo G. wybierał się znów na Ukrainę.

G. to agent GRU

O jego zatrzymaniu w nocy z 27 na 28 lutego w hotelowym pokoju polskie służby poinformowały dopiero 4 marca. Nie ma w tym poniekąd nic dziwnego, podobnie jak w tym, że informacje na ten temat są mediom udzielane dość skąpo. – To szczególne śledztwo, dla którego dobra nie ujawniamy niektórych naszych ustaleń – powiedział Super Nowościom prok. Rafał Teluk z Prokuratury Krajowej.
W serwisie służb specjalnych Rzeczypospolitej Polskiej czytamy: – Mężczyzna został zidentyfikowany jako agent Głównego Zarządu Wywiadowczego Sztabu Generalnego FR (GRU). Działania na rzecz Rosji prowadził korzystając ze statusu dziennikarskiego. Dzięki temu miał możliwość swobodnego przemieszczania się po Europie i świecie, w tym do stref objętych konfliktami zbrojnymi i rejonów napięć politycznych. Zatrzymany przebywał przez kilka dni na terenie województwa podkarpackiego. W czasie pobytu w Polsce docierał do informacji, których wykorzystanie przez rosyjskie służby specjalne mogło mieć negatywny wpływ bezpośrednio na bezpieczeństwo wewnętrzne, zewnętrzne i obronność naszego kraju. Przed zatrzymaniem podejrzany planował wyjazd na Ukrainę w celu kontynuowania swojej działalności. Przy zatrzymanym zabezpieczono obszerny materiał dowodowy, który obecnie poddawany jest szczegółowym analizom. Na podstawie informacji przekazanych przez ABW, Podkarpacki Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Rzeszowie wszczął śledztwo w sprawie brania udziału w działalności obcego wywiadu przeciwko RP, które w całości powierzono ABW. 1 marca br. zatrzymanemu postawiono zarzuty z art. 130 par. 1 kk. Czyn zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat 10. Sąd zastosował wobec podejrzanego tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy. Na terenie województwa podkarpackiego oraz lubelskiego obowiązuje stopień alarmowy BRAVO, wprowadzony przez premiera na wniosek szefa ABW (28 lutego – 15 marca br.) – informuje komunikat podpisany przez rzecznika Ministra Koordynatora Służb Specjalnych, Stanisława Żaryna. Nieoficjalnie mowa jest też o tym, że przy Pablo G. miano znaleźć 2 komplety dokumentów mających poświadczać dwie różne jego tożsamości. Służby nie precyzują, jaki był status G. w GRU, a określenie „agent” jest dość pojemne.

Zapewne nie był jedyny

Jeśli kogokolwiek zaskoczyłoby, że na terenie Polski, a w ostatnim czasie także Przemyśla, przebywać mogą rosyjscy szpiedzy, to byłaby to bardzo naiwna osoba. Spodziewać się raczej należy, że takich osób jak Pablo G. może być i jest w Przemyślu i okolicy więcej. Jak doniósł nam też nasz pragnący zachować anonimowość informator, na teren miasta i okolic miała zostać przysłana specjalna rosyjska grupa dywersyjna. Jej celem ma być zarówno dezinformacja miejscowej społeczności, jak i wzbudzanie w niej niechęci do uchodźców wojennych z Ukrainy. – Część członków tej grupy to te same osoby, które kilka lat temu doprowadziły do zakłócania procesji pogrzebowej, Panachydy, co doprowadziło do konfliktu – twierdzi nasz informator.
Nie widzieliśmy żadnych dowodów na to, co powiedział nasz rozmówca, ale wykluczyć tego, iż to prawda, absolutnie nie można. Pamiętajmy, że wojna to nie tylko żołnierze, wystrzały i bomby, to także: szpiedzy, propaganda, dezinformacja i szczucie. A Putin i jego lidzie mają w tym ogromne doświadczenie…

Monika Kamińska

7 Responses to "Szpiegował dla Rosji? ABW zatrzymała go w Przemyślu"

Leave a Reply

Your email address will not be published.