Żądają ukarania profesora za sianie nienawiści

Profesor Zapałowski nie ma sobie nic do zarzucenia.
– Nigdy nie nawoływałem do nienawiści – zapewniał wczoraj w rozmowie
z dziennikarzem
Super Nowości. Fot. Archiwum

Już kilkadziesiąt osób ze świata naukowego, politycznego oraz organizacji prodemokratycznych i humanitarnych podpisało petycję skierowaną do rektora Uniwersytetu Rzeszowskiego, prof. Sylwestra Czopka, domagając się ukarania pracującego na tej uczelni wykładowcy dr. Hab. Andrzeja Zapałowskiego. Powód? Zapałowski na swoim facebookowym profilu zamieszczał treści antyuchodźcze oraz rasistowskie, a także pochwalające ataki bandziorów na ciemnoskórych uchodźców z Ukrainy. Dr hab. Andrzej Zapałowski, jak mówi, o petycji nic nie wie, a do szerzenia treści, o których mowa w petycji, absolutnie się nie przyznaje.

Andrzej Zapałowski, poza tym, że jest historykiem i profesorem Uniwersytetu Rzeszowskiego, jest też radnym miejskim w klubie Wspólnie dla Przemyśla. Nim doszło do głośnego „przewrotu” w przemyskiej Radzie Miejskiej, pełnił funkcję wiceprzewodniczącego RM. Wcześniej, od 2002 roku, związany był z Ligą Polskich Rodzin. Z ramienia tej partii kandydował bez powodzenia na prezydenta Przemyśla. Dwa lata później kandydował z listy LPR do Parlamentu Europejskiego, także bez powodzenia. Jednak po śmierci europosła Filipa Adwenta w roku 2005 zajął jego miejsce w PE. Nie ubiegał się o reelekcję po upływie kadencji, za to w 2010 roku ponownie startował na prezydenta Przemyśla i radnego, tym razem z listy Wspólnoty Samorządowej Doliny Sanu, jednak bez powodzenia, podobnie jak w kolejnych wyborach samorządowych w 2014 roku, kiedy to kandydował na radnego z listy Patriotycznego Polskiego Przemyśla. W przemyskiej RM znalazł się w roku 2018 kandydując z listy Kukiz’15. Rok później z listy Konfederacji, z którą jest obecnie związany kandydował do PE, ale ugrupowanie nie przekroczyło wymaganego progu wyborczego. Andrzej Zapałowski często i chętnie pokazuje się w towarzystwie posła Grzegorza Brauna, którego poglądy w pełni popiera.

Nacjonalistyczne poglądy

Nie jest tajemnicą, że historyk z Przemyśla prezentuje skrajnie prawicowe poglądy i chętnie i dużo mówi zarówno o relacjach polsko-ukraińskich w przeszłości, jak i o nacjonalistycznych nastrojach na Ukrainie. W piśmie do rektora UR jego autorzy piszą o Andrzeju Zapałowskim tak: – Andrzej Zapałowski, profesor UR, jest od wielu lat politykiem prezentującym publicznie skrajne, nacjonalistyczne poglądy – czytamy. Jednak nie o wcześniejsze poglądy Zapałowskiego w petycji chodzi, a o treści, które publikował już po rosyjskim ataku na Ukrainę. – Znane są również jego wypowiedzi skierowane przeciwko uchodźcom, imigrantom i Ukraińcom. Wielokrotnie dawał temu wyraz w wywiadach i mediach społecznościowych (Facebook), w powielaniu podobnych wypowiedzi innych osób oraz udostępnianiu swojego konta do dyskusji o jawnie ksenofobicznym charakterze – podkreślają autorzy petycji. I wymieniają, o jakie konkretnie wpisy i treści umieszczane przez A. Zapałowskiego chodzi. – Już w trakcie trwania agresji Rosji na Ukrainę Andrzej Zapałowski umieścił na swoim koncie facebookowym wpis o wydźwięku pogardliwym względem Ukraińców („Do każdego uciekającego z Ukrainy mężczyzny będę czuł pogardę. Do tego prawo mają kobiety, dzieci i starcy” – wpis na portalu Facebook z dn. 24.02.2022 r. Dnia 1.03.2022 r., kiedy prawicowe bojówki w Przemyślu zaatakowały uchodźców, Andrzej Zapałowski publicznie poparł ich działania. W serii postów na Facebooku manipuluje faktami, wprowadzając zamęt i poczucie zagrożenia wśród mieszkańców Przemyśla. Sprzyja rozwojowi nastrojów i postaw antyuchodźczych, a także otwarcie pochwala rasistowskie i agresywne zachowania bojówek określających się jako „patrole obywatelskie” („Patrol obywatelski w akcji. Brawo chłopaki!!!!” . Wzywa też do „zaprowadzenia porządku z bandytami, którzy podszywają się pod uchodźców z Ukrainy o innym kolorze skóry”, grożąc, że w przeciwnym razie „mieszkańcy wezmą sprawy w swoje ręce” . Osoby o innym kolorze skóry przedstawia jako zagrażające bezpieczeństwu obywateli (wywiad udzielony Radiu Maryja w dniu 2.03.2022 r. – piszą autorzy petycji dodając przy tym, że: – Nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych jest przestępstwem (art. 256 § 1 KK), podobnie jak publiczne nawoływanie do popełnienia przestępstwa lub pochwalanie go (art. 255 § 3 KK).

Ostre słowa i konkretne żądania

Autorom i sygnatariuszom petycji nie chodzi bynajmniej o to, żeby rektor UR zwrócił uwagę swemu pracownikowi naukowemu. W petycji padają ostre słowa i konkretne żądania: – Andrzej Zapałowski jest profesorem Uniwersytetu Rzeszowskiego. Paragraf 119. Statutu UR mówi, że nauczyciel akademicki podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej za przewinienie stanowiące czyn uchybiający obowiązkom nauczyciela akademickiego lub godności zawodu nauczyciela (pkt 1), w szczególności zaś za popełnienie czynów niezgodnych z prawem i etyką zawodową (pkt 2) – zauważają. – Andrzej Zapałowski jest przedstawicielem świata nauki. Wypowiadane przez niego poglądy są nie tylko wyjątkowo szkodliwe i niebezpieczne, ale także mogą w oczach wielu ludzi być uwiarygodnione stopniem naukowym i przynależnością do społeczności akademickiej. Skandaliczna działalność Andrzeja Zapałowskiego hańbi nie tylko Uniwersytet Rzeszowski, ale podważa zaufanie do ludzi nauki. Jest również fatalnym przykładem dla studentów. Dlatego domagamy się od władz Uniwersytetu Rzeszowskiego podjęcia stanowczych kroków zmierzających do ukarania Andrzeja Zapałowskiego, włącznie z jego usunięciem z uczelni – kończą petycję.

A co na to profesor Zapałowski?

– Pierwszy raz od pana słyszę o jakiejś petycji w mojej sprawie – mówi w rozmowie z dziennikarzem Super Nowości. – Jeżeli podpisali ją rzeczywiście profesorowie zacnych polskich uniwersytetów, to jestem mocno zdumiony i zażenowany – stwierdza. – Jeśli naukowiec podpisuje się pod zmanipulowanym tekstem na podstawie donosu nierzetelnej dziennikarki, to jest to skandaliczna sprawa. Warsztat naukowca wymaga, aby zapoznać się z faktami – tu A. Zapałowski nawiązuje do materiału opublikowanego w Gazecie Wyborczej. – Nigdy nie nawoływałem do nienawiści wobec uchodźców z Ukrainy na tle rasowym czy religijnym. Proszę znaleźć jedno słowo o nienawiści czy nietolerancji wobec osób o innym kolorze skóry w moich wpisach z 1 i 2 marca w mediach społecznościowych – zachęca. – Gdybym w jakikolwiek sposób był zaangażowany w organizowanie „patroli kiboli” to już dawno byłaby u mnie policja – przekonuje wykładowca i radny miejski. – Ja jedynie komentowałem wydarzenia na ulicach Przemyśla – stwierdza i znów powraca do wspomnianego materiału z Gazety Wyborczej. – Skala manipulacji i pisanie pod z góry założoną tezę przez redaktorkę jednej z gazet jest tworzeniem fałszywego i spreparowanego obrazu. Wobec autorki, która napisała ten obrzydliwy tekst kieruję sprawę do sądu. To szczyt nierzetelności dziennikarskiej! Redaktorka pisząc artykuł nawet nie zadzwoniła do mnie i nie spytała o moje stanowisko w tej sprawie. Tym bardziej jestem mocno zdumiony, że profesorowie i ludzie kultury podpisali się pod tą petycją na podstawie spreparowanego tekstu w jednej z ogólnopolskich gazet – kończy A. Zapałowski.
I tu należy się Czytelnikom słowo wyjaśnienia. Otóż autorzy petycji do rektora UR nie powoływali się w niej na materiał z GW, a… na treści, które dr hab. Andrzej Zapałowski w istocie zamieścił na swoim facebookowym profilu. Mowa w jednym z nich o pogardzie „dla każdego mężczyzny uciekającego z Ukrainy”. Są też posty wykładowcy i radnego miejskiego z filmami z atakami rasistowskich bojówkarzy na uchodźców z „dowcipnymi” opisami, jakoby miała to być promocja … sportu. Są też materiały promujące wspomnianych bojówkarzy nazywanych przez A. Zapałowskiego „patrolem obywatelskim”. Jest też odezwa do władz państwa, by chroniły, „by zrobiły porządek z bandytami, którzy podszywają się pod uchodźców z Ukrainy o innym kolorze skóry” i inne o podobnym wydźwięku. Jedyny materiał dziennikarski, na jaki powołują się autorzy petycji, to wywiad, którego Radiu Maryja udzielił… A. Zapałowski, a mówił w nim m.in., że ciemnoskórzy uchodźcy z Ukrainy wyrzucają kobiety z dziećmi z miejsc noclegowych i łózek, oraz zaczepiają polskie kobiety w Przemyślu i tym usprawiedliwiał atak na nich pseudokibiców.
Obecnie A. Zapałowski na swoim profilu zaapelował, by osoby, które wiedzą o aktach przemocy ze strony uchodźców zgłaszały się do niego. Rzecz w tym, że poza dwoma przypadkami, czyli próbą rozboju w sklepie w Medyce oraz przypadkiem odgryzienia palca ratownikowi medycznemu przez pacjenta z Kirgistanu, policja nie otrzymywała informacji o jakichś czynach przestępczych dokonywanych przez uchodźców. Za to w Internecie krążyły niewiarygodne „historie” o rzekomych gwałtach na przemyślankach, napadów z nożami, czy masowych kradzieżach w sklepach. Były wielokrotnie udostępniane i powielane, co w efekcie doprowadziło do pobicia w Przemyślu indyjskich studentów, którzy uciekli z Ukrainy przed wojną.
– Ci pseudokibice, to w większości imbecyle, którzy ledwo umieją czytać i pisać – zauważa przemyślanin w średnim wieku. – Ale pan Andrzej Zapałowski, którego zresztą znam, to jest wykształcony człowiek, profesor uniwersytetu i radny, dla wielu ludzi to autorytet – podkreśla. – Dlatego nie powinien promować takich treści i zachowań i bardzo mnie tym rozczarował – przyznaje. – Podpisałem petycję, bo nie godzi się, by tak zachowywał się w sieci człowiek nauki i radny
– wyjaśnia.

Mariusz Włoch

16 Responses to "Żądają ukarania profesora za sianie nienawiści"

Leave a Reply

Your email address will not be published.