
Rozmowa z dr Martą Pietras-Eichberger, ekspertką prawa międzynarodowego i prawa konfliktów zbrojnych, wykładowcą WSPiA
– Którego dnia wojny w Ukrainie pomyślała Pani, że tam dochodzi do zbrodni przeciwko ludzkości i zbrodni wojennych?
– Pierwszego, kiedy doniesiono, że ostrzelano obiekty cywilne i są ofiary wśród ludności. Dzisiejsze techniki prowadzenia wojen dają narzędzia pozwalające rozróżnić cele wojskowe od obiektów cywilnych, a siły zbrojne przeciwnika od ludności cywilnej. Gdy pojawiła się informacja o ostrzałach artyleryjskich na miasto, wiadomo było, że doszło do naruszenia podstawowej zasady międzynarodowego prawa humanitarnego konfliktów zbrojnych, która mówi: „Nie wolno czynić ludności cywilnej obiektem działań zbrojnych”.
– Prawo międzynarodowe daje realne narzędzia, żeby ukarać Rosjan, czy możemy im tylko pogrozić palcem?
– Mamy trzy możliwości. Dwie już zostały uruchomione, ale zacznę od ostatniej, o której się jeszcze nie mówi. To powołanie międzynarodowego sądu karnego ad hoc dla osądzenia zbrodni konkretnej wojny.
– Tak jak w przypadku byłej Jugosławii?
– Dokładnie. Tak było też w Rwandzie. Natomiast Sąd Specjalny dla Sierra Leone skazał na 97 lat pozbawienia wolności byłego prezydenta Liberii Charles’a Taylora za popełnienie zbrodni wojennych na terytorium Sierra Leone. To opcja, która mogłaby zostać uruchomiona, gdyby sprawa utknęła w Międzynarodowym Trybunale Sprawiedliwości, a postępowanie wszczęte przez Prokuratora z własnej inicjatywy przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym nie przyniosłoby skutku.
– Zacznijmy od tego pierwszego.
– Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości jest głównym organem sądowym ONZ, a jego statutem – jako członek ONZ – jest związana zarówno Rosja jak i Ukraina. Do tego trybunału wpłynęła skarga strony ukraińskiej. Jurysdykcji MTS podlegają wszystkie spory pomiędzy państwami i sprawy wymienione wyraźnie w Karcie Narodów Zjednoczonych lub w obowiązujących konwencjach. W tym konkretnym przypadku skarga Ukrainy przeciwko Federacji Rosyjskiej dotyczy zbrodni ludobójstwa, której podstawą jest konwencja z 1948 r. o zapobieganiu i karaniu zbrodni ludobójstwa, wskazująca MTS jako sąd właściwy do rozstrzygania sporów w tej materii.
Przed MTS można pozywać państwa, nie konkretne osoby, dlatego Ukraina nie pozwała Putina, Ławrowa, czy dowódcy wojskowego, któremu można przypisać odpowiedzialność za wydanie określonych rozkazów, mających na celu eliminację ludności ukraińskiej. Zbrodnia ludobójstwa jest najcięższą kategorią zbrodni międzynarodowych.
– Rosja musi uznać kompetencje tego trybunału?
– Generalnie państwa powinny wyrazić zgodę na poddanie sporu pod jurysdykcję MTS, ale Federacja Rosyjska jest stroną wspomnianej wcześniej Konwencji z 1948 r,, a art. IX tej konwencji stanowi, że spory dotyczące odpowiedzialności państwa za ludobójstwo będą oddawane do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości na żądanie którejkolwiek strony w sporze.
Ponadto jest jeszcze artykuł 53. statutu MTS, który mówi, że jeśli jedna strona nie stawi się przed trybunałem albo nie podejmie obrony swojej sprawy, to druga może zwrócić się z żądaniem wydania wyroku na jej korzyść. Jeśli Federacja Rosyjska będzie bojkotować rozprawy, może się spodziewać, że MTS wyda wyrok na korzyść strony ukraińskiej.
– To będzie symboliczny wyrok, czy Rosja poniesie realne konsekwencje i jakie one mogą być?
– W samym statucie MTS nie ma katalogu kar, jakie trybunał może nałożyć na państwo, więc trudno wyrokować, co może spotkać Federację Rosyjską. Strona ukraińska wniosła o podjęcie środków zabezpieczających i pilne nakazanie Federacji Rosyjskiej zakończenia działań wojennych oraz pociągnięcia jej do odpowiedzialności za zmanipulowanie pojęcia ludobójstwa w celu usprawiedliwienia swojej agresji.
– Na wniosek 38 krajów zbrodniami wojennymi popełnianymi na terenie Ukrainy zajął się też Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze.
– Ten sąd działa w oparciu o Statut Rzymski. Penalizacji podlegają cztery kategorie zbrodni – wojenne, jako najlżejsze kategorie zbrodni, np. zabicie kilku osób cywilnych przez żołnierza; zbrodnie przeciwko ludzkości; zbrodnie ludobójstwa oraz zbrodnia agresji. Za tę ostatnią do tej pory nikt nie poniósł odpowiedzialności, bo dotyczy przywódców państw i dowódców wojskowych, którym można przypisać odpowiedzialność wydania rozkazu napaści na inne państwo.
Postępowanie przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym jest już prowadzone przez prokuratora, dlatego że ani Ukraina, ani Rosja nie są stronami statutu MTK. Co ważne, ten trybunał nie sądzi państw. Odpowiedzialność karną ponoszą jednostki.
– Tyle w teorii. Putin będzie sądzony jako zbrodniarz – padają deklaracje z ust wielu polityków. To tylko słowa?
– Na razie przez prokuratora MTK zostało wszczęte postępowanie w sprawie popełnienia zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości na terytorium Ukrainy w czasie tego konfliktu zbrojnego. Pamiętajmy jednak, że sprawę komplikuje to, że Federacja Rosyjska nie jest związana statutem MTK, gdyż nie ratyfikowała tej umowy międzynarodowej celowo, aby unikać jednoznacznej odpowiedzialności obywateli rosyjskich za zbrodnie, które wysoce prawdopodobne były w zamyśle Putina już 20 lat temu, kiedy statut wchodził w życie. Na tym etapie postępowania nie jest ono prowadzone przeciwko prezydentowi Rosji. Jednak w ramach tzw. jurysdykcji uniwersalnej osądzić go może każde państwo, na którego terytorium się znajdzie. Czyny, jakich na jego rozkaz dokonują żołnierze rosyjscy i jakie są dokumentowane w mediach, stanowią zbrodnie w świetle prawa wewnętrznego każdego państwa.
– A jak udowodnić winę konkretnej osobie?
– Najpierw musimy udowodnić zdarzenie, które możemy zakwalifikować jako zbrodnię. Toczące się postępowanie będzie więc obejmowało zbieranie dowodów. Później prokurator będzie musiał wskazać osobę, której jego zdaniem należy przypisać winę za tę konkretną zbrodnię. Gromadzenie materiału dowodowego leży po stronie prokuratora. On będzie się zwracał o udostępnienie dowodów i nie ma wątpliwości, że strona ukraińska je przekaże. Od początku to deklarowała.
– Polska prokuratura też już gromadzi takie dowody i apeluje o zgłaszanie się świadków.
– Niemcy również podjęły takie działania. Im świeższe są zeznania świadków, tym bardziej są wiarygodne. Po upływie dłuższego czasu strona przeciwna mogłaby je podważać. Ponadto świadkowie z różnych względów mogą stracić życie. Pojawiły się nawet obawy, że korytarze humanitarne zaproponowane przez Putina mają na celu pozbycie się świadków – nie tyle fizycznie, co na skutek gróźb. I wreszcie, służby mogą doprowadzić do zatarcia bądź zniszczenia pewnych dowodów, dlatego jak najbardziej działania, które pozwolą udokumentować zbrodnie wojenne i później je przedstawić w postępowaniu, są pożądane.
– Co grozi Putinowi, jeśli zostanie skazany?
– Kara śmierci została wyeliminowana w międzynarodowym sądownictwie karnym. Pozostała kara pozbawienia wolności – maksymalnie dożywocie.
– Slobodan Milošević sądzony za zbrodnie na Bałkanach zmarł w areszcie i nie doczekał się wyroku. Czy kiedykolwiek w historii Trybunał Karny skazał głowę państwa?
– Najgłośniejszą sprawą była wspomniana wyżej sprawa Charlse’a Taylora, skazanego przez hybrydowy tzn. krajowo-międzynarodowy Specjalny Sąd dla Sierra Leone na karę 97 lat pozbawienia wolności za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości popełnione na terytorium Sierra Leone podczas wojny domowej. Charles Taylor był prezydentem Liberii, który podsycał rebelię w sąsiednim państwie oraz czerpał korzyści z handlu bronią, grabieży i zlecanych mordów.
– Zapytam wprost, czy bardziej możemy się spodziewać, że Putina zlikwiduje ktoś z jego otoczenia niż zobaczymy go za kratami?
– Trudne pytanie. Jeśli zobaczymy go za kratami, na pewno minie kilka lat.
– A czy możemy liczyć „przynajmniej” na skazanie Siergieja Szojgu albo Ławrowa?
– Trudno powiedzieć, bo nie wiadomo, czy Putin jest twarzą reżimu, czy reżim jest Putinem. Jeśli jest on tylko twarzą i decydenci podejmują decyzję, to być może doszłoby do osądzenia dowódców wojskowych czy Ławrowa, który niewątpliwie jest architektem tego konfliktu zbrojnego. Ciężko spekulować. Codziennie czytam doniesienia o tym, jaka jest pozycja Putina na Kremlu, gdzie on się ukrywa, jaki ma kontakt ze swoim otoczeniem, ale tak naprawdę nie wiemy, co jest prawdą, a co naszym życzeniem. Jedno jest pewne – równia pochyła dla Putina. On już wie, że w oczach polityków zachodnich ma status zbrodniarza. Nawet jeśli nie zostanie skazany przez trybunały, to przywódcy państw nie usiądą z nim do stołu jak z równym sobie politykiem. On ma status Kim Dzong Una w Korei Północnej.
-Bez względu na to, jak potoczy się wojna, prezydent Rosji już jest jej największym przegranym?
– On chciał się zapisać jako wielki przywódca, który jednoczy Rosję z Ukrainą. Dzięki któremu Federacja Rosyjska odzyskuje część blasku ZSRR, tymczasem zyskał status międzynarodowego zbrodniarza, a na jego kraj spadły niespotykane sankcje gospodarcze, które uderzają w społeczeństwo. Pytanie, na ile ono rzeczywiście go popiera. Starsza część populacji wierzy w jego retorykę, jest podatna na manipulacje i propagandę ze strony reżimowej telewizji. Młodzi próbują się buntować, ale za mówienie prawdy o konflikcie grożą im surowe kary. Wycofano stamtąd niezależnych obserwatorów i dziennikarzy. To państwo zaczyna się przekształcać w totalitarne. Putin jest przegrany. Mam też obawę, że nawet jeśli dojdzie do zawarcia pokoju pomiędzy Ukrainą i Rosją, to on nie zostanie utrzymany. Nie sądzę, że po tym, jak Rosja złamała praktycznie wszystkie postanowienia międzynarodowego prawa humanitarnego konfliktów zbrojnych, bojkotuje MTS, jako stały członek Rady Bezpieczeństwa ONZ bojkotuje działanie ONZ, w społeczności międzynarodowej Rosja będzie pożądana jako państwo i z Putinem jako jej przedstawicielem ktoś w ogóle będzie chciał rozmawiać. Emmanuel Macron próbował, ale Putin stale go lekceważył – najpierw sadzając przy stole w odległości kilkunastu metrów, a później obiecując utworzenie korytarzy humanitarnych i cynicznie drwiąc z tej obietnicy.
– A obrażony Francuz też może być niebezpieczny…
– Tylko pamiętajmy, że obrażony Francuz działa w ramach pewnej struktury i sojuszy, którym jest wierny, a prezydent Rosji działa samodzielnie. No i nie wiadomo, na ile wpływ mają na niego dowódcy wojskowi. Początkowo uważano, że sankcje gospodarcze które uderzyły w oligarchów poskutkują, bo Putin zostanie odcięty od finansowania wojny. Okazało się, że nie mają wpływu na jego decyzje.
– Pytanie, kto od kogo jest bardziej uzależniony.
– Ale i kto chce stać po stronie zbrodniarza i być twarzą tej dyktatury?!
Rozmawiała Wioletta Kruk



13 Responses to "Putin już ma status zbrodniarza"