
Na największym dworcu kolejowym na Podkarpaciu, w Rzeszowie, nie ma elektronicznych tablic informacyjnych o odjazdach pociągów. Podróżny zmuszony jest też wsłuchiwać się w niewyraźne komunikaty z przestarzałych, skrzeczących głośników. Nowy system informacji pasażerskiej miał być zamontowany na początku roku, ale dotąd go nie ma i co gorsze, nie wiadomo kiedy będzie.
Dlaczego duży rzeszowski dworzec kolejowy, a także przystanek Rzeszów Zachodni (niedawno oddany do użytku nowy obiekt) nie mają tablic elektronicznych, ani odpowiedniego nagłośnienia, które z powodzeniem funkcjonują na innych dworcach, także tych w regionie? Okazuje się, że mimo iż na stacji Rzeszów Główny zmodernizowano perony, wybudowano windy oraz tunel pod torami, to tych dodatkowych elementów wciąż nie ma. Powodem jest to, że PKP PLK unieważniły przetarg na wykonanie systemu dynamicznej informacji pasażerskiej oraz monitoringu na wspomnianych stacjach: Głównej i Zachodniej. W uzyskaniu ceny możliwej do zaakceptowania przez inwestora nie pomogła nawet aukcja elektroniczna.
Zarządca infrastruktury, PKP Polskie Linie Kolejowe, mogły przeznaczyć na sfinansowanie tablic i nagłośnienia wraz z monitoringiem wizyjnym 10,3 mln zł. W przetargu złożono 5 ofert. Najtańsza przedstawiona przez konsorcjum Maxto i Maxto Technology opiewała na 12,2 mln zł, a pozostałe na: 13 mln zł, 15,3 mln zł, 22 mln zł, a najdroższa propozycja firmy Sprint – 22,1 mln zł. Tak więc na razie nie ma decyzji, jak inwestor rozwiąże ten problem. Już wiadomo, że nie dołoży brakujących 2 mln zł do najniższej oferty, złożonej przez jedną z firm. Nie znajdzie też dodatkowej kwoty do tej najwyższej oferty, czyli 12 mln zł.
Co więc pozostaje podróżnym? Jedynie wsłuchiwanie się w komunikaty z głośników. Ale na nic się to zda, bo nasi Czytelnicy i zarazem pasażerowie jeżdżący ze stacji Rzeszów Główny już wielokrotnie informowali nas, że nie da się zrozumieć, co ma na myśli osoba nadająca komunikaty o odjazdach pociągów. Z głośników słychać jedynie skrzeczenie. Może więc i tak się zdarzyć, że pasażer z tego powodu wsiądzie do nieodpowiedniego pociągu, który zawiezie go tam, gdzie nie planował. Podsumowując – Bareja by tego nie wymyślił…
Mariusz Andres



One Response to "Perony bez tablic elektronicznych"