Spełnić marzenia

W pierwszym meczu Developres BELLA DOLINA wygrał 3-2. Fot. CEV

 

Developres BELLA DOLINA zagra dziś rewanżowy mecz ćwierćfinałowy (godz. 16 czasu polskiego) w azjatyckiej części Stambułu z ekipą VakifBanku. W Rzeszowie zespół trenera Stephane’a Antigi sprawił nie lada sensację pokonując Turczynki 3-2. Jeśli zrobi to po raz drugi, awansuje do półfinału, gdzie czeka już Fenerbahce Stambuł.

Taki scenariusz wydaje się być jednak mało prawdopodobny. Turecki zespół jest jednym z najbardziej utytułowanych w Europie. To dwunastokrotny mistrz Turcji i czterokrotny triumfator rozgrywek LM. Ma też na koncie klubowe mistrzostwo świata. Turczynki, prowadzone od 2008 roku przez włoskiego szkoleniowca Giovanniego Guidettiego w ubiegłym roku triumfowały także po raz czwarty w klubowych mistrzostwach świata. VakifBank staje pod dużą presją, bowiem nikt w Stambule sobie nie wyobraża, że ich przygoda z LM może zakończyć się na etapie ćwierćfinału. – Myślę, że zespół ze Stambułu nie spodziewał się takiego oporu z naszej strony – mówi Magdalena Jurczyk, środkowa Developresu BELLA DOLINA i dodaje: – Zresztą ten wysoko przegrany I set na to nie wskazywał i rywalki pewnie były bardzo pewne siebie. Później to jednak grałyśmy znacznie lepiej i nam sprzyjało troszeczkę szczęście. W Stambule rywalki będą bardzo zmotywowane, bo nie wyobrażają sobie, żeby miały odpaść. My nie mamy takiej presji, jedziemy grać tam swoją siatkówkę, zagrać na luzie i walczyć, a co wyjdzie z tego zobaczymy.
VakifBank w fazie grupowej zanotował komplet zwycięstw, tracąc zaledwie dwa sety, a w Rzeszowie musiał przełknąć niespodziewanie gorycz porażki. Na pewno w rewanżu ekipa ze Stambułu mocno podrażniona zawiesi bardzo wysoko poprzeczkę wicemistrzyniom Polski. – To będzie dla nas super trudne zadanie – mówi Bruna Honorio, atakująca Developresu BELLA DOLINA. – VakifBank ma niesamowity zespół. Musimy mieć świadomość, że w rewanżu ta drużyna postawi jeszcze wyższe warunki i zagra na lepszym poziomie niż w Rzeszowie. Chyba żadna z nas w drużynie nie miała jeszcze okazji grać z VakifBankiem w Stambule. To będzie niesamowite doświadczenie dla nas wszystkich, ale jedziemy tam z pozytywnym nastawieniem i chcemy cieszyć się naszą siatkówką. Będziemy tam potrzebowały niesamowitej energii oraz radości gry i zobaczymy, gdzie nas to poniesie. Na pewno spodziewamy się dużo cięższej przeprawy niż w tym pierwszym meczu, ale postaramy się ponownie zdziałać coś nieprawdopodobnego. Na pewno odczuwamy zmęczenie i też chyba było to widać w meczu z Radomką, ale to normalne przy takiej dawce gry. Czujemy się jednak dobrze, jesteśmy dobrze przygotowane pod względem fizycznym i nie powinno to stanowić problemu w Stambule w meczu z takim rywalem i o taką stawkę – mówi brazylijska atakująca ekipy z Rzeszowa, która w tym sezonie rozegrała łącznie z rozgrywkami TAURON Ligi, Ligi Mistrzyń, Pucharu Polski i Superpucharu Polski już 31 meczów, z czego przegrała tylko dwa, a aż 10 kończyło się tie-breakami.
– Mentalnie nasz zespół jest szalenie mocny. Sam jestem w szoku jak bardzo – mówi Bartłomiej Dąbrowski, II trener ekipy z Rzeszowa i dodaje: – Przypominam sobie, że w ub. sezonie tie-breaki graliśmy fatalnie, a teraz jest tak, że ten piąty set pod względem jakości siatkarskiej gramy najlepiej. Też z jednej strony to nie jest dziwne, że je wygrywamy, bo gramy świetnie, ale poziom mentalny tych dziewczyn jest niesamowity. Duże zaskoczenie na plus, bo wiele dziewczyn nie grało o takie cele i nagle muszą jakby wdrożyć się w ten klub i to o co gramy i zrobiły to fantastycznie. One chcą wygrywać i cały czas udowadniać i to jest bardzo istotne – mówi asystent trenera Stephane’a Antigi i przyznaje, że rewanż w Stambule jest nie tylko grą o awans do półfinału, ale też o realizację marzeń. – Jak zaczynaliśmy przygodę z LM w tym sezonie, to traktowaliśmy ją jako doświadczenie dla naszego młodego zespołu w kontekście dalszej walki w TAURON Lidze czy Pucharze Polski. Natomiast graliśmy tak dobrze, że awansowaliśmy dalej i nie ukrywam, że fajnie ta historia trwa. Przy 4 tysiącach ludzi wygraliśmy pierwszy mecz, który wydawał się mission impossible. Teraz chcemy jeszcze dalej zajść i grać jak najdłużej – stwierdza Bartłomiej Dąbrowski, który nie zgadza się, że presja jest tylko na zespole ze Stambułu. – Ona w sporcie jest zawsze. Jeśli chcemy wygrywać i być lepsi, to presja musi być. To nie jest tak, że w tym meczu my nic nie musimy, my chcemy. Zgadzam się, że VakifBank jest faworytem i to oni muszą trzy razy bardziej z wielu przyczyn. Daliśmy sobie szansę w meczu w Rzeszowie i tam jedziemy walczyć dalej i wygrać mecz. Obojętnie z kim byśmy wychodzili na boisko, to chcemy wygrywać. Sami na siebie nakładamy presję, bo bez niej nie będziemy się rozwijać. Sami sobie na to zapracowaliśmy, bo przed sezonem wiele osób na nas nie stawiało. W trakcie tak zaczęliśmy grać i tak się rozwinęliśmy, że wszyscy stawiają nas w roli faworyta. Nam się to podoba i chcemy to utrzymać. Miło jest grać jako faworyt i że się każdy z nami liczy. Oczywiście do Stambułu nie jedziemy w tej roli, ale zrobimy wszystko, żeby mecz wygrać. Atmosfera będzie gorąca, ściany nie będą za nami. Wiemy, jaki jest tam kocioł na hali, ale nasi kibice też tworzą kocioł, więc nie będziemy przestraszeni tą sytuacją i pampersów nie musimy zabierać do Stambułu – uśmiecha się II trener Bartłomiej Dąbrowski.

VakifBank StambuŁ
– Developres BELLA DOLINA,
środa (godz. 16,
transmisja Polsat Sport).

Rafał Myśliwiec

 

Leave a Reply

Your email address will not be published.