
Biało-czerwono zrobi się w niedzielę na Stadionie Miejskim w Rzeszowie, gdzie Apklan Resovia podejmie ŁKS Łódź. Oba kluby mają podobne barwy i równie fanatycznych kibiców, którzy licznie stawią się na obiekcie przy Hetmańskiej. Na trybunach zapowiada się rekord frekwencji, co może tylko pomóc w stworzeniu dobrego widowiska przez piłkarzy.
Zarówno Resovia, jak i ŁKS rozpoczęły ten sezon mocno przeciętnie. „Pasiaki” w trzech meczach zdołały wygrać tylko z przedostatnim w tabeli GKS-em Jastrzębie, a pozostałe spotkania przegrały, choć z faworyzowaną Koroną Kielce rzeszowski
team zasłużył na jedno „oczko”. – Jesteśmy źli na siebie, bo nie uważam, że zagraliśmy złe spotkanie. Mecz był bardzo poprawny, ale w piłce tak jest, że za błędy się płaci – komentował tę porażkę opiekun resoviaków, Dawid Kroczek. Łodzianie zaś mają za sobą cztery spotkania, w których tylko raz zeszli z boiska jako wygrani, pokonując w zaległym meczu Puszczę Niepołomice. Tydzień temu „rycerze wiosny” ponieśli pierwszą porażkę, niespodziewanie przegrywając na własnym terenie z walczącym o utrzymanie Stomilem Olsztyn. – Każdy mecz to jakaś historia i dziś ta historia mocno nas doświadczyła. Zabrakło konkretów. Wszyscy chcemy, żeby ŁKS stwarzał więcej sytuacji i zdobywał więcej goli. Pracujemy nad tym, żeby zawodnicy złapali więcej swobody i kreatywności w ofensywie. Nie pozwolę zwątpić ani sobie, ani żadnej osobie, która jest w tej drużynie – mówił po feralnej porażce trener ŁKS-u Marcin Pogorzała, który przejął łódzką ekipę od 7 marca, po tym, jak José Antonio Vicuńa rozwiązał kontrakt z klubem. Ełkaesiacy po 23 meczach zajmują 8. miejsce w tabeli, mając 4 punkty więcej od resoviaków. Po spadku z ekstraklasy w 2020 r. priorytetem piłkarzy z alei Unii jest powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej. Blisko było już w zeszłym sezonie, kiedy awans uciekł w finale baraży, w którym biało-czerwono-biali na własnym stadionie nie dali rady Górnikowi Łęczna. Od początku bieżącej batali ŁKS-u nie omijały kontuzje. W najgorszym momencie ówczesny szkoleniowiec łodzian nie mógł liczyć na aż 11 piłkarzy, a liczne absencje przekładały się na niesatysfakcjonujące wyniki i brak miejsca w pierwszej szóstce. Obecnie jest znacznie lepiej, a w Rzeszowie „rycerze wiosny” powinni zagrać w niemal optymalnym dla siebie składzie. – Sytuacja kadrowa będzie jednym z elementów, o który musimy zadbać, żeby być dobrze przygotowanymi do meczu z Resovią – zapowiadał trener ŁKS-u, który w meczu z „pasiakami” nie będzie mógł skorzystać jedynie z Nacho Monsalve, który ze Stomilem został ukarany czerwoną kartką.
Maltański Wojownik
– Cześć, tu Maltański Wojownik! – przedstawia się nowa maskotka Apklan Resovii, która po raz pierwszy pojawi się na niedzielnym meczu. W trakcie spotkania z ŁKS-em będzie można spotkać ją główniena sektorze rodzinnym i strefie gier i zabaw FlyPark Rzeszów i SMS Resovia. Wszystko na to wskazuje, iż maskotka zostanie zaprezentowana licznej publiczności. W środku tygodnia kibice „pasiaków” nabyli 2200 wejściówek. Na trybunach obecni będą także fani ŁKS-u, którzy stawią się w Rzeszowie w liczbie 800.
Na koniec warto przypomnieć, że ełkaesiacy nie mają dobrych wspomnień z jesiennej konfrontacji z Resovią. „Pasiaki” w Łodzi nad wyraz łatwo ograły faworyta
3-0. Oby ten scenariusz – przynajmniej w kwestii zwycięstwa – powtórzył się raz jeszcze.
lukas
APKLAN RESOVIA – ŁKS
NIEDZIELA, GODZ. 12.40
(TRANSMISJA POLSAT SPORT)


