
Choć my tu na Podkarpaciu jesteśmy na pierwszej linii „frontu” w przyjmowaniu uchodźców i organizowaniu pomocy dla nich, staramy się normalnie żyć. Ostatnio zatem zrobiłam porządki w szafie, odwiedziłam fryzjera, poszłam na zakupy, a potem na koncert z bliskimi. No i co? I do kogo o tym piszę? Piszę o tym do tych wszystkich, którzy tak bardzo „martwią się”, że uchodźcy „zabiorą im pracę”, „dostaną wszystko za darmo” i „są traktowani lepiej niż Polacy”. A piszę to, żeby takie osoby zrozumiały, że uchodźcy nie są u nas na „wakacjach all inclusive ” – jak są w swej bezmyślności i bezczelności uprzejmi sugerować niektórzy. Oni tu uciekli przed wojną! Przed bombami spadającymi na ich domy i ogródki, na szkoły ich dzieci, na szpitale. Uciekli przed siepaczami Putina, którzy strzelają do Ukraińców stojących w kolejkach po chleb, do kobiet, dzieci i starców, do cywilów. Uciekli czasem z małą walizeczką, a czasem bez niej, w tym, co mieli na sobie, niosąc jeszcze w transporterze czy pod pachą ukochanego kota albo psa. Kto ma chęć i siły, także emocjonalne, żeby im pomagać, codziennie może ich spotkać na przykład na granicy w Medyce czy Korczowej, w centrach humanitarnych albo na przemyskim dworcu. Są przerażeni, głodni, zziębnięci, czasem zwyczajnie brudni po wielogodzinnej jeździe. Jeździe nie (!) na wakacje. Jeździe w nieznane, ze świadomością, że tam w Ukrainie zostali ich bliscy, że nie wiadomo, czy kiedyś jeszcze ich zobaczą. Nie, ci ludzie nie jadą tutaj czy gdziekolwiek dla przyjemności lub lepszego życia – a przypomnijmy, że Polacy od wielu lat wyjeżdżali i wyjeżdżają za granicę, żeby właśnie lepiej zarabiać i lepiej żyć. Oni tu przyjeżdżają, bo nie mają wyboru. I choć wierzą, że Ukraina oprze się rosyjskiej agresji, mają świadomość, że być może po powrocie nie zobaczą już swoich domów, swoich sąsiadów, bliskich… Ktokolwiek jeszcze im „zazdrości” tego, że dostaną nr PESEL, 300 zł jednorazowo i 500 plus na dziecko, zwyczajnie nie ma nie tylko serca, ale po prostu nie ma rozumu! Ale skoro ktoś tego nie rozumie, to niech sobie spróbuje wyobrazić, że jest na miejscu uchodźcy. Że nie ma nic, że nocuje kątem u obcych ludzi, że musi liczyć na to, że ktoś da mu jeść i coś do ubrania. Że nie wie, jaka przyszłość go czeka, a także jego dzieci. Podoba się? A jakże, przecież uchodźcy „dostają wszystko za darmo” i „jest im lepiej niż Polakom”. Czyżby? Naprawdę? Prawda jest taka, że nikt z nas nie chciałby się z nimi zamienić! I nic dziwnego, poniekąd. Zatem ci, którzy plotą bez ładu i składu, jak to im teraz „dobrze”, powinni zamilknąć, bo to, co wygadują i też wypisują w Internecie, to zwyczajnie wstyd. I doprawdy, oby nas nigdy nie spotkało to, co spotkało tych ludzi. Warto o tym pamiętać, zanim się wygłosi swoje, niekoniecznie mądre, zdanie…
Redaktor Monika Kamińska



15 Responses to "Uciekają bez niczego w nieznane. Też tak chcielibyście?"