
W knajpie cichej i spokojnej siedział samotnie Ludwik Z., który niczym szczególnym się nie wyróżniał. Raczył się głównie alkoholem i wyglądał na faceta, który opija jakieś swoje małe smutki. Jednakże wraz z kolejnymi porcjami zamawianych trunków ten pozornie senny konsument stawał się coraz bardziej wybredny.
Wódkę, którą początkowo wypijał z nieukrywaną rozkoszą, nagle zaczął głośno krytykować, twierdząc, że jest „chrzczona”, co miało oznaczać, że personel dolewa do niej wody. Także piwo, które dotąd wlewał w siebie z dużym smakiem, uznał za kwaśne.
Barman, widząc pogarszający się stan klienta, w pewnej chwili odmówił mu podania kolejnej porcji alkoholu i zażądał uiszczenia rachunku za dotychczasowe spożycie, czym tak mocno zdenerwował Ludwika, że ten wyzwał go od najgorszych, zaś knajpę nazwał speluną.
Na kolejne wezwanie do uiszczenia rachunku i opuszczenia karczmy, Ludwik Z. wszczął już karczemną awanturę, podczas której wywrócił stolik wraz ze znajdującą się na nim zastawą. W tej sytuacji barman wezwał policję, informując, że pijany konsument nie chce uregulować należności, ani opuścić lokalu.
Wkrótce do knajpy przyjechali policjanci, którzy podczas interwencji także zostali znieważeni przez furiata. Sprawnie go jednak obezwładnili i przewieźli na komendę, gdzie awanturnik nagle złagodniał, zaczął przepraszać i obiecał poprawę.
Za zakłócenie porządku wypisano mu mandat, zaś za znieważenie funkcjonariuszy miał odpowiadać oddzielnie. W konsekwencji sporządzono stosowny protokół, po czym wypuszczono go do domu i wydawało się, że sprawa została zakończona.
Tymczasem nikt nie wiedział, że Ludwik Z. do knajpy przyjechał samochodem, który zaparkował w pobliżu lokalu, natomiast – jak wiemy – odjechał radiowozem, pozostawiając swoje auto. Gdy tylko wyszedł z komendy, to natychmiast udał się w to miejsce, wsiadł do swego wozu i odjechał. Na szczęście zauważył to barman, który akurat wyjrzał przez okno i znów zawiadomił policję, a ta błyskawicznie ruszyła tropem pijanego kierowcy i szybko go zatrzymała.
Gdy mundurowi zajrzeli do auta Ludwika Z., to mocno się zdziwili, gdyż na rozłożonym siedzeniu ujrzeli rozebraną na części… ławkę ogrodową z podporami, wycenioną na blisko 2 tys. zł, skradzioną minionej nocy, o czym już rano powiadomili policję poszkodowani właściciele. Zresztą cały ciąg tych zdarzeń, których kreatorem była ta kreatura, zaskoczył nawet najstarszych gliniarzy z tej komendy.
Nas też nieco to zaskoczyło, gdyż cała ta sprawa jest normalnie zwariowana. I nawet trochę dziwna. Bo gość nie ma ławki, a jednak będzie siedział.
JAN M.



One Response to "Kreatywna kreatura"