Złapali katar!

Po końcowym gwizdku
barażowego meczu ze Szwecją,
polscy piłkarze paradowali
w koszulkach z napisem „Kierunek Katar”. Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

To, co jeszcze w pierwszej połowie barażowego meczu ze Szwecją wydawało się mało prawdopodobne, ostatecznie stało się faktem! Reprezentacja Polski po znakomitej drugiej części spotkania na Stadionie Śląskim w Chorzowie pokonała 2-0 ekipę „Trzech Koron” i po raz 9. w historii awansowała na mistrzostwa świata.

POLSKA 2
SZWECJA 0
(0-0)

1-0 Lewandowski (49. – karny), 2-0 Zieliński (72.)
POLSKA: Szczęsny – Cash, Glik, Bednarek, Bereszyński, Zieliński (89. Buksa), Bielik, Góralski (46. Krychowiak), Moder, Szymański, Lewandowski
SZWECJA: Olsen – Krafth, Lindeloef, Danielson (79. Ibrahimović), Augustinsson, Kulusevski, Olsson (80. Karlsson), Karlstroem (67. Svanberg), Quaison (66. Elanga), Forsberg, Isak.
Sędziował Daniele Orsato (Włochy). Żółte kartki: Góralski, Moder, Lewandowski, Bielik – Isak, Kulusevski. Widzów 54 078.
Selekcjoner Biało-Czerwonych zaskoczył chyba wszystkich i mecz ze Szwecją rozpoczął z czterema obrońcami. Pierwsza połowa była jednak pasmem nieszczęść jego reprezentacji, która w niczym nie przypominała drużyny, mającej nieco ponad godzinę później cieszyć się z awansu na mistrzostwa świata. Już w 4. min konieczność zmiany z powodu kontuzji zgłosił Kamil Glik. Jednak o obrońcy Benevento Calcio nie na darmo mówi się, że zejdzie z boiska dopiero wtedy, gdy urwie mu nogę. A że miał je obie, dotrwał on na murawie do końca spotkania. – Od 1. minuty grałem z kontuzją. Przy pierwszym kontakcie poczułem ból i jestem przekonany, że naderwałem mięsień. Byłem dziś gotowy na 50 procent, przed meczem przyjąłem dawkę przeciwbólowych i to coś pomogło. Zresztą mnie nic nie interesowało poza tym meczem, ani to, co będzie jutro, pojutrze. Liczyło się to, co jest tu i teraz i jestem megaszczęśliwy – przyznał po końcowym gwizdku defensor polskiej reprezentacji.

Wejście smoka Krychowiaka

Biało-Czerwoni długo ustępowali Szwedom niemal pod każdym względem. Jakby tego było mało, jeszcze przed przerwą żółtą kartkę zarobił Jacek Góralski, a znając jego krewki charakter, istniało ryzyko, że w niedługim czasie historia ta mogłaby się powtórzyć i osłabiłby on polską reprezentację. Świadomy powagi sytuacji Czesław Michniewicz na II połową w miejsce Góralskiego desygnował Grzegorza Krychowiaka. Pomocnik AEK Aterny, krytykowany za ostatnie reprezentacyjne występy, miał prawdziwe wejście smoka. Zaledwie 4 minuty po pojawieniu się na murawie, dał się on sfaulować w polu karnym rywala Jesperowi Karlstroemowi. Rzut karny na gola pewnie zamienił specjalista od tego typu sytuacji, czyli Robert Lewandowski. – To był jeden z najcięższych karnych w moim życiu. Zdawałem sobie sprawę z presji, chciałem się skupić na wykonaniu, ale wiedziałem, o co jest ta gra. To był wyjątkowy mecz, zdawaliśmy sobie sprawę, o co gramy. Wiedzieliśmy, że większość tego, jak mecz się potoczy, zależy od nas – podsumował wtorkowe spotkanie kapitan Biało-Czerwonych.

Reksio Michniewicz

– Bramka ta zakrzywia czasoprzestrzeń niczym drzwi do toalety – spuentował boiskowe wydarzenia z 49. min komentujący mecz dla TVP Jacek Laskowski. I rzeczywiście, Szwedom zaczęły szybko uciekać kolejne minuty, natomiast Polakom czas niemiłosiernie się dłużył. Ale do czasu! Biało-Czerwoni dzięki uważnej grze w obronie i znakomitemu, najlepszemu od lat, występowi między słupkami Wojciecha Szczęsnego wciąż prowadzili 1-0. Mało tego, bowiem chwilę później, zadali drugi cios. Nieporozumienie Kristoffera Olssona z Marcusem Danielsonnem wykorzystał mało widoczny do tej pory Piotr Zieliński, który następnie z zimną krwią postał piłkę tuż przy słupku szwedzkiej bramki, zmuszając do kapitulacji Robina Olsena. Golkiper Szwedów później został jednak bohaterem swojej reprezentacji, broniąc w kapitalnym stylu uderzenia Jana Bednarka i dwukrotnie Roberta Lewandowskiego. Selekcjoner ekipy ze Skandynawii zmianami starał się odwrócić losy spotkania. Jednak w tym przypadku nie pomogła nawet magia Zlata Ibrahimovicia, który tak na dobrą sprawę, nie wniósł nic do gry reprezentacji „Trzech Koron”. Trzeba jednak obiektywnie przyznać, że w tym momencie już nikt i nic nie mógł powstrzymać rozpędzonej reprezentacji Polski, która złapała Katar i nie zamierzała go wypuścić z rąk. – Wzruszyłem się troszeczkę, dużo emocji, ranga spotkania i fakt, że osiągnęliśmy cel. To nie był tylko mój mecz, tylko cała Polska chciała wygrać. To był mecz naszych chłopców, powtarzałem im, żebyśmy się skoncentrowali na grze, żeby nas to 38 mln ludzi nie przytłoczyło. To bzdura, że nie przygotowywaliśmy ustawienia, którym dziś zagraliśmy. Nie było żadnego zaskoczenia dla drużyny. Jestem optymistą i cieszę się bardzo, że udało mi się zbudować drużynę na awans, pamiętając o tym, co było pisane wcześniej przez dziennikarzy. Ucałowałem ziemię po meczu, bo mam świadomość, ile trudności musiałem przejść do tego miejsca, w którym jestem, od małego chłopca. Dziękuję PZPN, że pozwolił mi uciec z tej ligowej młócki. Dziś po meczu skojarzył mi się Reksio stemplujący klatki i tak właśnie przeleciało mi dziś życie przed oczami – przyznał po meczu wyraźnie wzruszony Czesław Michniewicz, selekcjoner reprezentacji Polski, który już przeszedł do historii jako ten, wygrywający zaledwie jeden mecz i awansujący w ten sposób na mistrzostwa świata.

Kogo przydzieli los?

Reprezentacja Polski już jutro (godz. 17) pozna grupowych rywali mundialu w Katarze. Biało-Czerwoni będą do niego losowani z trzeciego koszyka, a to oznacza, że – przynajmniej teoretycznie – w I fazie mistrzostw świata zagrają z dwoma silniejszymi od siebie rywalami. Mogą być nimi np. Brazylia i Niemcy. Przydział do poszczególnych koszyków odbędzie się na podstawie miejsc zajmowanych przez zespoły w rankingu FIFA, którego najnowsze notowanie zostanie ogłoszone dzisiaj. Podczas piątkowego losowania będą obowiązywać też ograniczenia kontynentalne. To oznacza, że w jednej grupie mogą być maksymalnie dwie reprezentacje z Europy oraz po jednej z innych kontynentów. Przed losowaniem będziemy znali 29 z 32 uczestników katarskiego mundialu natomiast. 30. zespół wyłonią przełożone na czerwiec br. mecze europejskiej strefy barażowej (Walia – Szkocja/Ukraina). Dwóch ostatnich uczestników MŚ 2022 poznamy również w czerwcu na podstawie baraży interkontynentalnych (5. zespół z Azji lub 5. zespół z Ameryki Południowej oraz 4. zespół z Ameryki Północnej lub triumfator strefy Oceanii). Tegoroczny mundial w Katarze zostanie rozegrany o nietypowej porze, bo późną jesienią (21 listopada – 18 grudnia).

PRAWDOPODOBNY
PODZIAŁ NA KOSZYKI:
Koszyk 1: Katar, Brazylia, Belgia, Francja, Argentyna, Anglia, Hiszpania, Portugalia.
Koszyk 2: Dania, Holandia, Niemcy, Meksyk, USA, Szwajcaria, Chorwacja, Urugwaj.
Koszyk 3: Iran, Japonia, Maroko, Serbia, Polska, Korea Płd. oraz prawdopodobnie Senegal i Kanada.
Koszyk 4: Ekwador, Arabia Saudyjska, Ghana i 3 reprezentacje, które awansują w czerwcu oraz prawdopodobnie Tunezja i Kamerun.

Marcin Jeżowski

Leave a Reply

Your email address will not be published.