
do życzenia. Fot. Archiwum
Na Podkarpaciu funkcjonuje łącznie 367 obiektów, które mogą spełniać rolę schronów w przypadku działań wojennych. Ich pojemność to jednak tylko 40 095 osób. Biorąc pod uwagę, że nasz region zamieszkuje około 2 mln osób, to zaledwie 2 procent zapotrzebowania. Niestety, dla pozostałych 98 procent mieszkańców zabrakłoby bezpiecznych miejsc, w których mogliby się schronić. Trzeba również pamiętać, że znaczna część schronów lata świetności ma już dawno za sobą i dziś są one w wielu przypadkach tylko reliktem przeszłości.
Dokumentem regulującym zasady przygotowania i wykorzystania na potrzeby ochrony ludności infrastruktury budownictwa ochronnego są wytyczne Szefa Obrony Cywilnej Kraju z 4 kwietnia 2018 r. w sprawie zasad postępowania z zasobami budownictwa ochronnego. Zgodnie z uregulowaniami tego dokumentu, szczegółowe ewidencje budowli ochronnych i ukryć do doraźnego przygotowania są prowadzone przez właściwych terenowo szefów obrony cywilnej gmin – prezydentów miast, burmistrzów, wójtów. W szczególności przepis ten precyzuje, że przedmiotowe zestawienia powinny być dostępne na stronach internetowych urzędów gmin.
– Zaleca się także, aby w sytuacjach zagrożeń wykorzystywać do celów ochronnych obiekty takie jak parkingi podziemne, które ze swojej natury mogą zapewnić ochronę ludności lub zminimalizować oddziaływanie czynników rażenia i skutków działań militarnych – taki apel wyraził zespól prasowy wojewody podkarpackiego. W jego zespole prasowym poinformowano nas, że aktualnie na terenie Podkarpacia funkcjonuje 367 budowli ochronnych o łącznej pojemności 40 095 osób. W tym, są schrony o pojemności 20 428 osób oraz 183 tzw. ukryć o pojemności 19 667 osób. Te budowle ochronne są zlokalizowane w budynkach o różnym przeznaczeniu – budynki mieszkalne, zakłady pracy, szkoły itp.
Ile schronów w samym Rzeszowie?
W samym Rzeszowie w pełni wyposażonych schronów praktycznie nie ma. Są jedynie miejsca ukrycia. Czy więc w przypadku inwazji wojsk rosyjskich na Podkarpaciu, mieszkańcy Rzeszowa w takich miejscach mogliby się schronić? Raczej małe są na to szanse, bo przez lata ich nie modernizowano.
A co z zapasami żywności i wody? – Jeśli doszłoby do działań wojennych w Rzeszowie, to odpowiednie służby zgromadziłyby tam wodę potrzebną do przetrwania podczas nalotów – wyjaśnia Maciej Chłodnicki z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa. – W rzeszowskich schronach może się pomieścić kilka tysięcy osób
– precyzuje. W stolicy Podkarpacia jest 150 schronów przeciwlotniczych, z czego 120 pod budynkami mieszkalnymi. Pozostałe są pod firmami i zakładami pracy. Są one zlokalizowane m.in. przy ul. Hetmańskiej, Chrobrego, Staszica, Dąbrowskiego, Żwirki i Wigury oraz Batorego. Jednym z nich jest ten przy ul. Królowej Marysieńki (osiedle Wilkowyja) zwany „Marysieńką”. Mieści się pod domem i ma około 380 mkw. powierzchni. Jego podziemia są wyposażone w studnię głębinową, agregaty prądu i centralne ogrzewania. Na wypadek wojny nuklearnej może tam przebywać 58 osób. Na terenie dawnego WSK PZL jest 12 takich miejsc. Można się też schronić w urzędach: wojewódzkim, ratuszu, w ZUS-ie, w Zakładzie Energetycznym oraz w piwnicach w szkołach. – Gdy 24 lutego Rosja zaatakowała Ukrainę, poprosiliśmy zarządców budynków, aby posprzątali schrony i przywrócili je choćby w części do dawnych funkcji ochrony ludności – mówi Piotr Jarosz, dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego, i Ochrony Ludności Urzędu Miasta w Rzeszowie.
Żaden nie spełnia warunków
Okazuje się, że żaden z dawnych tego typu rzeszowskich schronów nie spełnia warunków, które zabezpieczyłyby ludzi np. podczas nalotu bombowego. Brakuje odpowiedniej wentylacji, kilku wejść, które są konieczne, gdyby któreś podczas ewentualnych działań wojennych zostały zawalone. Czy w związku z potencjalnym zagrożeniem wojną (działania wojenne są prowadzone niedaleko od granicy z Podkarpaciem) w stolicy województwa będzie zapewnionych więcej schronów i miejsc ukrycia dla mieszkańców Rzeszowa i regionu? – zapytaliśmy przedstawiciela wojewody. – W związku z zagrożeniem, możnabyłoby dodatkowo wykorzystać już istniejące parkingi podziemne, piwnice i różne osłonięte budowle – poinformował nas Michał Mielniczuk, rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego.
Mariusz Andres



10 Responses to "Czy jesteśmy gotowi na wojnę? W schronach tylko 40 tys. miejsc"