
Do Sądu Rejonowego w Krośnie trafił akt oskarżenia przeciwko 68-letniej Stanisławie K., mieszkance Krościenka Wyżnego, która usłyszała zarzuty za znęcanie się nad dwoma swoimi psami. Jednego z nich ciągnęła za samochodem po drodze, drugiego głodziła i przetrzymywała w małej, bydlęcej klatce. Kobiecie, która była już wcześniej karana za podobne przestępstwa, grozi więzienie.
To finał kontrowersyjnej sprawy z września ubiegłego roku, którą opisywaliśmy na łamach Super Nowości. 8 września 2021 r. mieszkańcy Krościenka Wyżnego pod Krosnem zauważyli samochód, który wlókł za sobą psa przywiązanego do haka holowniczego. Świadkowie zatrzymali kierowcę. Poturbowany pies został przewieziony do weterynarza, który o zajściu powiadomił OTOZ Animals Krosno. O sprawie powiadomiona została także krośnieńska policja. Okazało się, że samochód prowadziła 67-letnia wówczas mieszkanka Krościenka Wyżnego, dobrze znana obrońcom praw zwierząt z OTOZ Animals. Jak relacjonowała na łamach Super Nowości jedna z działających w Animalsach wolontariuszka, w przeszłości wielokrotnie interweniowali u 67-latki w związku ze zgłoszeniami dotyczącymi nieodpowiedniej opieki nad zwierzętami. 1 września ub.r. krośnieński sąd skazał za to kobietę na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata oraz 15-letni zakaz posiadania zwierząt.
Śledztwo ws. zdarzenia z 8 września w Krościenku Wyżnym prowadziła Prokuratura Rejonowa w Krośnie. W toku postępowania postawiła kobiecie w sumie trzy zarzuty. Pierwszy dotyczył znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad 11-letnią suczką rasy syberian husky, którą kobieta przez kilometr ciągnęła za samochodem po drodze. – Pies na początku biegł za autem, z czasem opadł z sił i był ciągnięty po jezdni za samochodem. Wskutek tego doznał licznych obrażeń na końcówkach łap, opuszkach, łokciach, kolanach, pachwinach i podbrzuszu, z rozległymi rozdarciami skóry i naskórka i silnym krwawieniem. Niektóre z tych ran były bardzo głębokie. Podejrzana naraziła psa na ogromny ból oraz stres psychiczny – relacjonuje Iwona Czerwonka-Rogoś, prokurator rejonowy w Krośnie. Dodatkowo pies był zaniedbany, pozbawiony opieki weterynaryjnej, zarobaczony, miał problemy ze wzrokiem z powodu zmętnienia rogówek, a w ciele weterynarz znalazł dwa śruty z wiatrówki.
Dwa inne zarzuty
W toku śledztwa okazało się, że wbrew sądowemu zakazowi, kobieta posiada na swojej posesji jeszcze jednego psa, rocznego owczarka podhalańskiego, który też jest skrajnie zaniedbany. – Pies był przetrzymywany na łańcuchu o długości 430 cm przyczepionym do drewnianego pala. Stał w błocie, miał dostęp jedynie do nieocieplonej budy. Czasowo przetrzymywany był w metalowej klatce o wymiarach 220x80x100 cm, co uniemożliwiało mu swobodne poruszanie się, a nawet przyjęcie naturalnej pozycji. Pies pozbawiony był opieki weterynaryjnej, nie był szczepiony. Nie miał dostępu do jedzenia i wody, przez co był nadmiernie wychudzony – relacjonuje prokurator Czerwonka-Rogoś. Pies był skrajnie zaniedbany, miał skołtunioną, pobrudzoną odchodami sierść, otartą od obroży skórę.
Trzeci zarzut dotyczy niestosowania się do wyroku sądu z 1 września 2021 r. poprzez złamanie zakazu posiadania zwierząt.
Nie przyznaje się do winy
Stanisławie K. za popełnione czyny grozi do 5 lat więzienia. Jak informuje szefowa krośnieńskiej Prokuratury Rejonowej, oskarżona nie przyznała się do zarzucanych jej czynów. Z racji złamania warunków wcześniejszego wyroku, grozi jej kara bezwzględnego pozbawienia wolności.
Martyna Sokołowska


