Zabraknie strzelnic dla uczniów?

Trudno będzie w naszym regionie zapewnić naukę strzelania w 19 strzelnicach dla 106 tysięcy uczniów. Fot. Wit Hadło

Każdy absolwent szkoły średniej ma umieć strzelać z broni krótkiej i długiej – taki jest plan Ministerstwa Obrony Narodowej. Zamiast powszechnego poboru resort obrony chce rozwijać, szczególnie u młodych, umiejętności wojskowe. Od września mają powrócić lekcje przysposobienia obronnego i w ich ramach wszyscy uczniowie mają przejść szkolenie strzeleckie. Tylko że pojawia się jeden zasadniczy problem – na Podkarpaciu jest 19 strzelnic, a uczniów liceów i techników, którzy muszą nauczyć się strzelać m.in. z kałasznikowa aż 106 tys.

Obecnie w szkołach średnich prowadzone są zajęcia z edukacji dla bezpieczeństwa. Od nowego roku szkolnego ten przedmiot zostanie zlikwidowany i w jego miejsce wprowadzone zostanie przysposobienie obronne. Te zmiany wg resortu obrony są konieczne, bo po sąsiedzku w Ukrainie trwają działania wojenne i Polacy powinni być przeszkoleni w obronie kraju. Temu ma służyć nauka strzelania z broni krótkiej i długiej dla uczniów liceów i techników. W całym kraju do szkół średnich uczęszcza 1,5 mln uczniów, co oznacza, że może dla nich zabraknąć strzelnic. Wprawdzie kilka lat temu w Polsce wprowadzono program „Strzelnica w powiecie”, ale miejsc do ćwiczeń z bronią jest tylko 48, a powiatów 300. – Nie wyobrażam sobie, żeby w naszej szkole specjalnie utworzono miejsce do nauki strzelania z broni krótkiej i długiej – mówi Andrzej Szymanek, dyrektor II Liceum Ogólnokształcącego w Rzeszowie. – Uczniowie powinni szkolić się na bezpiecznych strzelnicach już istniejących, np. w lesie. Na razie nie wiadomo, jak będzie wyglądał taki program nauczania. Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby w I klasie była teoria w zakresie budowy broni i jej używania, a w drugiej, trzeciej i czwartej klasie już samo strzelanie. Obecnie zajęcia edukacji dla bezpieczeństwa w II LO prowadzi dwóch nauczycieli, ale nie mają oni wiedzy z zakresu strzelania.

Najpierw nauczyciele, potem uczniowie

Dyrektor dodał, że nauczyciele edukacji dla bezpieczeństwa zanim zaczęliby uczyć młodzież strzelania, powinni sami się tego nauczyć. Takie szkolenie mogłoby odbywać się z udziałem wojskowych czy policjantów w Podkarpackim Centrum Edukacji Nauczycieli. Jeśli byłaby taka potrzeba, to dyrektor Szymanek zadeklarował, że też mógłby się doszkolić i wspomóc nauczycieli w nauczaniu strzelania. Sam ma stopień wojskowy oficerski i wspomina, że wiele umiejętności z wycofanego już szkolnego przedmiotu przysposobienie obronne mu pozostało. Podobnie jak i absolwentom z II LO sprzed lat. Nauczyli się m. in. bandażowania głowy czy uda, jak też udzielania pierwszej pomocy. – Umiejętność strzelania też się przyda – stwierdził dyrektor. – Chociaż powinno się to odbywać w bezpiecznych warunkach i pod nadzorem pracowników strzelnic. Strzelania w naszym liceum musiałoby się nauczyć rocznie od 200 do 250 uczniów.

Na Podkarpaciu 106 tys. uczniów

Zdaniem dyrekcji szkół, licea i technika powinny otrzymać listy strzelnic w najbliższym sąsiedztwie i to sami dyrektorzy mieliby prawo je wybierać. Oficjalnie na Podkarpaciu jest 19 ogólnodostępnych strzelnic, a w całym kraju ok. 450. Własne ośrodki strzelnicze ma: Liga Obrony Kraju, Polski Związek Łowiecki, wojsko, policja i różne służby, m.in. leśna. Sieć strzelnic na Podkarpaciu jest niewystarczająca i brakuje zwłaszcza otwartych, bezpiecznych obiektów do strzelania z karabinu czy automatycznej broni szturmowej. Dlatego też może pojawić się problem z brakiem miejsc do strzelania dla uczniów szkół średnich, których w województwie podkarpackim jest 106 tys.

Mariusz Andres