Miliony szczepionek zalegają w magazynach

W ostatnim czasie dziennie przeciwko COVID-19 szczepi się w Polsce tylko kilka tysięcy osób. Na Podkarpaciu kilkaset, a są dni że nawet tylko kilkadziesiąt. Fot. Wit Hadło

O ile na początku szczepień, czyli na przełomie 2020 i 2021 roku, był prawdziwy boom na szczepienia przeciwko COVID-19, później trend ten się odwrócił i coraz mniej osób chciało się szczepić. Tymczasem rząd zamówił ogromną liczbę dawek, z których ponad 107 mln już dotarło do Polski. Do tej pory wykorzystano ponad 54 mln. 25 mln wciąż leży jeszcze w magazynach, a ich ważność już niebawem się skończy. Po co nam zatem kolejnych 67 mln, które mają dotrzeć do Polski jeszcze w tym roku, a których okres ważności wynosi nie dłużej niż 9 miesięcy i to w pełnym zamrożeniu (od -90 st. C do -60 st. C)? Dostawa nowych szczepionek oznacza więc, że większość z nich się zmarnuje, a w błoto pójdą miliardy złotych.

Z dostarczonych 107 mln dawek część udało nam się sprzedać do innych krajów, część przekazaliśmy w ramach darowizny, a część z różnych względów musiano zutylizować (788 420 sztuk).
Dostawa nowych szczepionek oznacza więc, że większość z nich się zmarnuje. Stanie się tak nawet wtedy, gdy resort zdrowia zarekomenduje podawanie 4. dawki (na razie do szczepień typowane mają być tylko osoby po 80. roku życia oraz te z obniżoną odpornością). W ostatnim czasie dziennie szczepi się tylko kilka tysięcy osób, a na Podkarpaciu kilkaset, a nawet tylko kilkadziesiąt. Z danych z 10 kwietnia wynika, że w Polsce wykonano 6384 szczepienia, a w regionie 190. Po co nam tyle szczepionek, skoro szczepi się coraz mniej osób? Czy stać nas na wyrzucanie pieniędzy? Co prawda nie do końca wiadomo, jakich, bo konkretna cena szczepionek przeciwko COVID-19 w Polsce nigdy została podana. Można jednak zacząć od samej ceny poszczególnych preparatów firm: Pfizer, Moderna, Johnson & Johnson i AstraZeneka. W ich przypadku konkretne kwoty podane zostały w tweecie opublikowanym przez Evę De Bleeker, belgijską sekretarz stanu ds. budżetu. Dane zostały upublicznione przez pomyłkę i szybko usunięte, jednak pozwalają na dokonanie pewnych szacunków. I tak, z tweeta wynikało, że cena jednej dawki szczepionki AstraZeneka to ok. 8 zł. Jednodawkowy preparat Johnson & Johnson kosztować ma ok. 33 zł. Za Pfizera zapłacić trzeba było ok. 55 zł (zaszczepiło się nią najwięcej osób). Najdroższa w zestawieniu jest szczepionka Moderny – koszt na poziomie 70 zł. Jakby nie licząc, to kilka miliardów zł!
W tej sprawie premier Mateusz Morawiecki napisał do szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Proponuje kilka rozwiązań: przesunięcie dostaw szczepionek lub rozłożenie ich na 10 lat. W grę wchodzi też zamiana na inne produkty medyczne tej samej firmy. Czy się uda? Nie wiadomo. Dla Polski to jednak bardzo ważne zagadnienie, bo do naszego kraju trafiło najwięcej uchodźców z Ukrainy. To dla nas duże obciążenie finansowe. Z wyliczeń NFZ wynika, że miesięcznie na leczenie 1 miliona uchodźców potrzebujemy 200 mln zł.
Nadwyżki szczepionek to nie tylko polski problem. Mają go również inne kraje Unii, które także domagają się renegocjacji umów. Na terenie EU/EEA podano do tej pory ponad 857 milionów dawek szczepionek przeciw COVID-19, a zamówiono… dwa razy więcej.

Anna Moraniec