
że w najbliższym czasie będzie dużo większa kradzież drewna, szczególnie w lasach prywatnych – mówi Bartłomiej Peret, nadleśniczy Nadleśnictwa Kolbuszowa. Fot. Paweł Galek
Podwyżki cen energii i gazu powodują, że rośnie zapotrzebowanie na drewno. Jego ilość w lasach państwowych jest ograniczona, więc leśnicy sprzedają go w niewielkich ilościach i tylko okolicznym mieszkańcom. To powoduje, że narasta liczba kradzieży drewna. Dzieje się tak zarówno w lasach prywatnych, jak i państwowych.
Bartłomiej Peret, nadleśniczy Nadleśnictwa Kolbuszowa, twierdzi, że złodziei będzie przybywać. – Trzeba się liczyć z tym, że w najbliższym czasie będzie dużo większa kradzież drewna, szczególnie w lasach prywatnych. W państwowych jest troszeczkę inaczej, bo mamy teren bardziej monitorowany. Proszę się nie bać, tutaj nie ma naruszenia prywatności. Kamery znajdują się w miejscach, gdzie istnieje realne zagrożenie i o ich lokalizacji decyduję tylko ja. Nagrania nie są nigdzie publikowane. Znajdują się one potem w rejestrze – zapewnił. – Wzrost zainteresowania drewnem ze strony mieszkańców obserwujemy od kilku miesięcy – zdradza. – Obecnie, mamy trzy, cztery razy większe zapotrzebowanie niż 3 – 4 lata temu. Staramy się, żeby te potrzeby społeczne w jakiś sposób zaspokoić. Będzie to jednak temat trudny, dlatego że ilości drewna, które są pozyskiwane, zapisane są w planie urządzenia lasu. Ten dokument jest dla nas wiążący. Nie możemy robić nic więcej, ponad to. A więc trzeba zdawać sobie z tego sprawę, że wkrótce może być z tym problem – nie kryje. – Dlatego w pierwszym rzędzie próbujemy zabezpieczyć miejscową ludność i osoby z naszych terenów, które kupowały od lat to drewno, które znamy – zastrzega. – Eliminujemy pośredników i handlarzy drewnem, którzy sprzedają go w innych miejscowościach. Sprzedajemy raczej małe ilości, w przypadku większych zamówień analizujemy nabywcę. Nie chcemy też, żeby ludzie gromadzili drewno na zapas, bo nie ma takiej potrzeby. Lepiej, żeby nabywali mniejsze ilości niż gromadzili po to, żeby np. sprzedać komuś innemu.
Paweł Galek


