Pandemia pozwoliła nam nieco odpocząć od tzw. histerii smoleńskiej serwowanej nam przez PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele w zasadzie od chwili, gdy doszło do katastrofy na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku, która od czasów objęcia w Polsce władzy przez tzw. Zjednoczoną Prawicę zaczęła przypominać już schizofrenię smoleńską. Niekończące się opowieści Antoniego Macierewicza o zamachu popierane „dowodami” jak ze słabego filmu SF oraz jeszcze bardziej zdumiewającymi „testami” na parówkach i aluminiowych puszkach po napojach przestały już dawno Polaków bawić, a zaczęły przerażać. Zaczęły przerażać, bo to wszak straszne, żeby całkiem na poważnie i za całkiem poważne pieniądze – mowa o 22 mln złotych, które „poszły” na podkomisję smoleńską kierowaną przez Macierewicza – człowiek z szaleństwem w oczach opowiadał publicznie takie androny, jak wspomniany A. Macierewicz i nikt nie zawnioskował o zbadanie go pod kątem zdrowia psychicznego, a rządzący zmuszali Polaków do słuchania tych bzdur w mediach mieniących się publicznymi, a tak naprawdę będących rządowymi. I nikomu nie wolno się z tego śmiać! Bo gdy tylko komuś przyszło to do głowy, to zarzucano mu, że śmieje się ze śmierci 96 osób „poległych” pod Smoleńskiem. Pandemia koronawirusa pozwoliła nam na chwilę o tym zapomnieć, tym bardziej że spowodowała też zawieszenie odbywających się 10. każdego miesiąca na rozkaz prezesa PiS horrendalnie drogich obchodów miesięcznic smoleńskich. Ale teraz oficjalnie pandemii już nie ma. Są za to najwyższa od ponad 20 lat inflacja, szalejąca drożyzna i Polski Ład, który okazał się totalnym rządowym niewypałem. No i wojna na Ukrainie, na którą napadła Federacja Rosyjska. W interesie partii rządzącej jest powiązanie tej wojny z „zamachem” smoleńskim, bo żyją nią dziś miliony Polaków, gdyż to skutecznie rozmydla tematy dotyczące inflacji, drożyzny i nieudolności naszego rządu. Zatem nic dziwnego, że nastąpił „wielki powrót” do tematu tegoż „zamachu” i też wielki „powrót” Antoniego Macierewicza, którego z racji jego – delikatnie mówiąc – niekonwencjonalnych zachowań chwilowo „schowano” przed opinią publiczną. I tak oto nomen omen 1 kwietnia J. Kaczyński zapowiedział, że wkrótce zostaną przedstawione dowody na zamach na polski samolot z 96 osobami na pokładzie z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele, do którego doszło w Smoleńsku. No i kilka dni temu te „dowody” zostały przedstawione. Kiedy słuchało się wywodów Antoniego Macierewicza można było odnieść dwa wrażenia: że to jakiś słaby kabaret, albo że ktoś nagrał kogoś cierpiącego na poważne zaburzenia psychiczne i teraz właśnie to nagranie jest emitowane na wszystkich kanałach telewizyjnych. Antoni Macierewicz powiedzieć coś musiał, bo jakoś trzeba było uzasadnić wydanie na kierowaną przezeń podkomisję smoleńską 22 mln złotych. Było więc o tym, że to był na pewno zamach, a brak tzw. twardych dowodów na to jest właśnie dowodem na to, że to był zamach. Nielogiczne? Ależ skąd! Wiadomo, że to Tusk na spółkę z Putinem dowody owe zniszczyli! Do tego polska załoga samolotu, choć podeszła do lądowania nie widząc pasa, trzymała się procedur, bo …tak. Lecieć miała już wówczas bez jednego skrzydła, ale to nic – Polak potrafi. Samolot miały zniszczyć dwie eksplozje na jego pokładzie, o czym ma świadczyć stan ciał ofiar. Na poparcie tej tezy Macierewicz nie wahał się zaprezentować nagiego i okaleczonego ciała śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Tego Polacy „dowiedzieli się” za swoje 22 mln złotych z raportu podkomisji smoleńskiej. A czego Polacy chcieliby się tak naprawdę dowiedzieć? Ano w kwestii katastrofy to tego, dlaczego załoga wbrew zasadom bezpieczeństwa w ogóle podeszła do lądowania, co robiła w kokpicie osoba postronna, a także jaka była treść rozmowy śp. Lecha Kaczyńskiego z bratem tuż przed rozbiciem się samolotu. A tak w ogóle Polacy chcieliby wiedzieć jak mają sobie poradzić z rosnącymi cenami i ratami kredytów i dziwacznymi założeniami podatkowymi Polskiego Ładu. Chcieli by też wiedzieć, kiedy rząd zastosuje się do orzeczeń TSUE i odblokuje tym samym fundusze unijne oraz spowoduje, że już nie będziemy musieli płacić ogromnych kar. Zamiast tego znów karmi się nas absurdalnymi teoriami na temat katastrofy w Smoleńsku i jeszcze każe w nie wierzyć…
Redaktor Monika Kamińska


