
Brała auta w leasing, a potem wypożyczała je klientom swojej wypożyczalni samochodów. Biznes się kręcił. Kiedy jednak okazało się, że nie spłacała rat, firmy zaczęły się upominać o zwrot pojazdów. I tu pojawił się problem. Bo Anna P. nie miała na to ochoty. Została oskarżona o przywłaszczenie 181 pojazdów! Kilka dni temu Sąd Okręgowy w Rzeszowie ogłosił wyrok, na mocy którego uznał właścicielkę firmy winną zarzucanych jej czynów i skazał na 3 lata więzienia.
Anna P. prowadziła w Rzeszowie firmę zajmującą się wynajmem oraz dzierżawą samochodów osobowych i furgonetek. – W ramach powyższej działalności Anna P., zawarła szereg umów leasingowych, których przedmiotem było przekazywanie przez leasingodawców prawa używania pojazdów, w zamian za umówione raty leasingowe – opisuje Krzysztof Ciechanowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. – Kiedy zaprzestała je terminowo spłacać, firmy leasingowe uruchamiały standardową procedurę, czyli wypowiadały umowę i wzywały do zwrotu samochodu. Anna P. nie zwracała jednak pojazdów. A jak potwierdził później sąd, nie miała zamiaru płacić rat
– tłumaczy.
Jak mówi prok. Ciechanowski, kobieta nie chciała też dobrowolnie wskazać, gdzie są auta. – Z tego powodu trzeba było podjąć odpowiednie kroki. Robiły to zarówno firmy leasingowe, których wyspecjalizowani pracownicy zajmowali się ustaleniem, gdzie aktualnie znajduje się dany samochód oraz jego odzyskiwaniem. W toku postępowania karnego wiele z nich udało się namierzyć funkcjonariuszom policji – informuje rzecznik prokuratury okręgowej.
Jeszcze w 2019 r. prokuratura informowała, że zostały wywiezione poza terytorium Polski, m.in. do Włoch. Prokuratura weryfikowała, co się z nimi stało. Czy zostały tam sprzedane? – Nie. Działalność oskarżonej była skupiona również we Włoszech, a klienci jeździli wypożyczonymi samochodami także po Europie – mówi prok. Krzysztof Ciechanowski.
Finalnie, z łącznej liczby 181 pojazdów, większość udało się odzyskać.
Bo nie zrozumiała umowy
Anna P. przesłuchana w charakterze podejrzanej nie przyznała się do zarzucanych jej czynów. – Tłumaczyła, że nie zrozumiała wszystkich zapisów umów leasingowych. Natomiast jej wyjaśnienia nie znalazły odzwierciedlenia w zgromadzonym materiale dowodowym. Z naszych ustaleń, jakie poczyniliśmy w toku śledztwa wynika, że doskonale rozumiała, co podpisuje, a także jakie konsekwencje mogą ją spotkać – zaznacza prok. Ciechanowski.
10 lipca sąd, na wniosek prokuratury zastosował wobec podejrzanej środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. Za zarzucone przestępstwo groziło jej do 10 lat pozbawienia wolności.
28 grudnia 2020 r. Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie skierowała do Sądu Okręgowego w Rzeszowie akt oskarżenia przeciwko 46-letniej wówczas mieszkance Rzeszowa. Została oskarżona o to, że w okresie od 30 kwietnia do 21 września 2018 r., działając w krótkich odstępach czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, prowadząc działalność gospodarczą, przywłaszczyła sobie powierzone jej, na podstawie umów leasingowych 181 pojazdów na szkodę 8 podmiotów gospodarczych świadczących usługi leasingowe, na łączną wartość strat w wysokości ponad 8,7 mln zł.
8 kwietnia 2022 r. w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie zapadł wyrok. Anna P. została uznana za winną popełnienia zarzucanych jej czynów. Sąd wymierzył jej karę na 3 lata pozbawienia wolności, a także orzekł 4-letni zakaz prowadzenia działalności gospodarczej związanej z wynajmem lub dzierżawą pojazdów mechanicznych. Kobieta będzie musiała również zapłacić na rzecz pokrzywdzonych ponad 473 tys. zł oraz pokryć koszty sądowe. Wyrok jest nieprawomocny. Anna P. nie była dotychczas karana.
Wioletta Kruk


