Barbarzyński atak na Lwów

W poniedziałek rano Rosjanie wystrzelili kilka pocisków w zachodnią część Lwowa. Jeden z nich trafił
w obiekt cywilny – serwis opon. Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

Atak Rosjan na Lwów nastąpił wczoraj (18 kwietnia) ok. godz. 6.30 czasu ukraińskiego. Na miasto spadło 4 lub 5 rakiet. Atakowane były głównie obiekty wojskowe, ale nie tylko. Zginęło 7 osób, co najmniej 11, w tym dziecko, zostało rannych. Trzy osoby są w stanie krytycznym. Jak poinformowała nas Straż Graniczna, pomimo tej sytuacji ruch na podkarpackim odcinku granicy polsko-ukraińskiej nie uległ zwiększeniu.

Początkowo pojawiły się informacje, jakoby Rosjanie mieli zaatakować lwowskie lotnisko. Wkrótce jednak ukraińskie władze zdementowały je. Szef obwodu lwowskiego, Maksym Kozycki, podał, że w mieście doszło do 4 ataków rakietowych, jednocześnie mer Lwowa Andrij Sadowy informował o 5 atakach. Wiadomo, że rakiety skierowano głównie na „obiekty infrastruktury wojskowej”, jednak jedna na pewno spadła na serwis opon samochodowych, czyli obiekt cywilny. Doszło do sporych zniszczeń oraz pożarów. Niestety, są zabici i ranni.- Zginęło 6 osób. 11 zostało rannych, w tym 1 dziecko. Uszkodzonych lub zniszczonych zostało około 40 samochodów. Fala uderzeniowa rozbiła okna pobliskiego hotelu. Mieszkają w nim ewakuowani Ukraińcy – poinformował mer Lwowa, Andrij Sadowy.
Po ataku na Lwów pod znakiem zapytania stanął transport kolejowy z i do tego miasta. Jednak ok. godz. 9.20 Ukrzaliznytsia poinformowała, że sytuacja na lwowskim dworcu kolejowym jest pod kontrolą.
– Pasażerów umieszczono w bezpiecznych schronach. Po zakończeniu alarmu wznowiono wysiadanie i wsiadanie do pociągów. Pociągi, które wciąż przyjeżdżały do Lwowa, były zatrzymywane przy wjeździe do miasta do czasu uruchomienia alarmu, a ruch został wznowiony – podała w swoim oświadczeniu Ukrzaliznytsia.
– W drugim dniu świąt wielkanocnych życzmy sobie wzajemnie spokoju – napisała na swoim facebookowym profilu Maria Pyż z Polskiego Radia Lwów. – Na razie w mieście widać dym, a niezapomniane uczucie dzisiejszego poranka, takie, że z nieba leci popiół. Widać to było po wyjściu z kościoła, po porannej mszy świętej – dodała dziennikarka.
Po rosyjskim ataku na Lwów można się było spodziewać, że mieszkańcy miasta, a także Ukraińcy ze wschodu kraju, którzy schronili się w nim uciekając przed wojną, zechcą wyjechać do Polski. Wczoraj jednak nie zanotowano wzmożonego ruchu na podkarpackim odcinku polsko – ukraińskiej granicy. – Nie ma zmian w ruchu granicznym na strzeżonym przez nas odcinku – poformował we wczorajsze południe ppor. Piotr Zakielarz, rzecznik prasowy Bieszczadzkiego OSG.

Monika Kamińska