Nowoczesny nie zawsze znaczy praktyczny

– Może i nowoczesna, ale poprzez szczeliny w zewnętrznej obudowie, zupełnie niepraktyczna w czasie zimna i deszczu – tak wiatę przy ul. Lisa-Kuli ocenia część pasażerów. Co na to miasto? Fot. Wit Hadło

– Trudno mi pojąć, po co postawiono taki niefunkcjonalny przystanek MPK przy ul. Lisa -Kuli, który nie chroni przed wiatrem i deszczem? – pyta pani Stanisława. – Jestem starszą osobą i gdy czekam na autobus przy niesprzyjającej pogodzie to moknę, bo w wiacie są dziury i bez zamontowanych osłon zawiewa też wiatr. Ktoś, kto to wymyślił, postradał chyba wszystkie zmysły. W innych miejscach w Rzeszowie przystanki służą podróżnym, ale ten nie – przekonuje.

Oddana do użytku w ubiegłym roku wiata przystankowa obok Galerii Graffiki jest jedyną w swoim rodzaju, unikatową na skalę europejską pod względem najnowocześniejszych rozwiązań technologicznych. Przystanek został zaprojektowany i wyprodukowany przez rzeszowską firmę i przekazany bezpłatnie miastu. W fotowoltaicznej wiacie połączonych zostało wiele użytecznych funkcji wpływających na komfort pasażerów. Jedną z nich jest ogrzewanie przestrzeni wewnątrz i podgrzewana ławka. Jest też wyświetlacz wkomponowany w szybę, na którym pokazywany jest rozkład jazdy. Można też w sposób indukcyjny (bezprzewodowy) i przewodowy (USB), doładować telefon, laptop czy tablet. Pasażerowie mają również dostęp do sieci WiFi. Niestety, zapomniano o tym, co najbardziej potrzebne w tym wypadku, czyli o ochronie oczekujących na przyjazd autobusu pasażerów przed deszczem i wiatrem, dla których – jak sami twierdzą – jest niewystarczająca i pozostawia wiele do życzenia. – Nie zapewniono pełnego oszklenia tego miejsca i gdy pada, podróżni po prostu mokną – przekonują.
Zapytaliśmy przedstawiciela Urzędu Miasta, czy jest szansa, że sprawa „dziwnej” wiaty przystankowej zostanie rozwiązana po myśli pasażerów. – Już niedługo tam, gdzie wcześniej był kiosk, postawiona zostanie tradycyjna wiata przystankowa. Taka, jaka stoi pod drugiej stronie ul. Lisa-Kuli obok Wojewódzkiego Urzędu Pracy. Podróżni będą mogli się tam schronić przed deszczem i wiatrem – wyjaśnia Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa.
To dobrze, że jednak pomyślano o postawieniu obok unikatowej wiaty, drugiej , tym razem o tradycyjnej konstrukcji, całkowicie osłaniającej przed opadami deszczu i wiatrem. Tylko że trzeba zadać jedno podstawowe pytanie: kto wpadł na taki pomysł i co to za pomysł z unikatową technologicznie wiatą, skoro niby wnętrze jest ogrzewane, ale jednocześnie w przystanku są dziury, przez które wiatr swobodnie może „schładzać” siedzących w niej ludzi, których jeszcze dodatkowo czeka deszczowy „prysznic”? No cóż, być może każdy może inaczej pojmować najnowocześniejsze technologie. Jedną z nich jest ogrzewanie „przestrzeni wewnątrz” przy jednoczesnym… zapewnianiu dostępu do zimnego powietrza przez dziury w wiacie. Podsumowując: Bareja by tego nie wymyślił…

Mariusz Andres