Emocjonujące otwarcie

Fot. Sebastian Maślanka/PTG Sokół Łańcut

Po emocjonującym i stojącym na wysokim poziomie meczu Rawlplug Sokół pokonał Dziki Warszawa. Wczoraj odbyło się drugie spotkanie (rywalizacja toczy się do 3 wygranych), które zakończyło się po zamknięciu gazety.

Wtorkowy mecz był niezwykle zacięty, a jego losy ważyły się do ostatnich sekund. Początkowo inicjatywa należała do ekipy z Warszawy, która wygrywała w I kwarcie 22:12. Gospodarze odrobili straty w drugich dziesięciu minutach i na przerwę zeszli z czteropunktową przewagą (43:39). W III kwarcie zespół z Łańcuta zanotował serię 10 „oczek” z rzędu i wygrywał 61:50. Rywale nie dawali za wygraną i dzięki trafieniom za trzy Piotra Pamuły wrócili do gry. Na cztery minuty przed końcem przyjezdni prowadzili 73:30, ale ostatnie słowo należało do gospodarzy. Ci jednak wystawili na sporą próbę nerwów kibiców w końcówce pudłując z linii rzutów wolnych, dając nadzieję rywalom. Ci jednak mimo okazji nie doprowadzili do dogrywki. – Był prawdziwy mecz play-off. Cieszymy się z wygranej, bo to w tej fazie się tylko i wyłącznie liczy – mówił Dariusz Kaszowski, trener Rawlplug Sokoła, a rzucający obrońca Mateusz Szczypiński dodawał: – Wiedzieliśmy, że ten mecz będzie bardzo ciężki. Dwa razy odskoczyliśmy na 10 punktów, ale Piotrek Pamuła „trójkami” pozwolił wrócić swojemu zespołowi do meczu. Końcówka nerwowa, ale dobrze, że ją wytrzymaliśmy, bo mogło być zupełnie inaczej.
Minorowe nastroje panowały w ekipie z Warszawy. – Popełniliśmy więcej błędów od gospodarzy. Zagraliśmy słabsze spotkanie, co jest też wynikiem dobrej gry rywali, którzy nie pozwolili nam na zbyt wiele. W intensywnym emocjonującym meczu ja też miałem bardzo duży problem ze swoimi decyzjami, rotacjami. Myślę, że mogłem pomóc więcej zespołowi ale nie udało się – mówi Krzysztof Szablowski, trener Dzików, a skrzydłowy ekipy ze stolicy Mateusz Szwed dodawał: – Zagraliśmy nie w swoim rytmie. Za dużo strat z naszej strony. Dużo naszej niekonsekwencji. Rywale nam odjechali i ciężko było nam wrócić, ale się udało. Niestety, w końcówce za dużo własnych błędów, niecelnych rzutów spod kosza spowodowało, że przegraliśmy.

W innych meczach I rundy play-off: Weegree AZS Politechnika Opolska – GKS Tychy 73:80, Górnik Trans.eu Wałbrzych – AZS AGH Kraków 85:92, Sensation Kotwica Kołobrzeg – WKK Wrocław 65:66. Środowe spotkania zakończyły się po zamknięciu gazety.

Rafał Myśliwiec